Patryk Zbroja

adwokat

Kancelarię adwokacką prowadzi w Szczecinie. Specjalizuje się w prawie cywilnym i gospodarczym, w tym związanym z prawem morskim.
[Więcej >>>]

eBook

Wiosna to nie tylko trzecia fala epidemii i niestety coraz większej niepewności w branży gospodarki morskiej.

To również okres przetargów 🙂

Całkiem niedawno (w styczniu 2021 r.) upływał termin na złożenie oferty na zakup nieruchomości po likwidowanym świnoujskim oddziale MSR Gryfia w Szczecinie.

Pisałem o tym już wcześniej TUTAJ >>>

Zakup nieruchomości w porcie

Wieść niesie, że została złożona skutecznie jedna oferta od prywatnego podmiotu, który wpłacił niemałe wadium. Tyle tylko, że pomimo upływu ponad 2 m-cy brakuje nadal oficjalnego komunikatu ze strony organizatora przetargu (czyli Zarządu MSR Gryfia).

Zgodnie z przyjętym przez MSR Gryfia regulaminem, oferent jest związany ofertą jedynie przez 90 dni, czyli mniej więcej do 15.04.2021 r.

Czy stocznia w ogóle dąży do zawarcia umowy?

Czy następnie będzie oczekiwać na realizację (albo jej brak) prawa pierwokupu ze strony Zarządu Morskich Portów Szczecin i Świnoujście SA.?

Tymczasem, od początku roku oddział świnoujski stoczni świeci pustkami i stoi w bezruchu, nie uzyskując przychodu i generując jedynie koszty.

Taka sytuacja musi mieć przecież niekorzystny wpływ na bieżący wynik finansowy.

Załoga została zwolniona – okresy wypowiedzenia większości pracowników upłynęły pod koniec lutego 2021 r.

Muszę też przypomnieć, że środki uzyskane ze sprzedaży tego majątku (cena wywoławcza 58,1 mln zł), zgodnie z zapowiedziami Zarządu miały być przeznaczone na inwestycje w infrastrukturę pod medialnie zapowiadany dok nr 8 (który ma stanąć w Szczecinie).

W tych okolicznościach, jakoś tak samoistnie nasuwa się pytanie:

Quo vadis, Gryfio?!

Z drugiej strony wyspy, na której leży szczeciński zakład MSR Gryfii, trwa kolejny akt postępowania upadłościowego spółki ST3 Offshore.

Ogłoszono pierwszy przetarg na sprzedaż całego przedsiębiorstwa z dniem składania ofert na dzień 10.03.2021 r.

Pisałem o tym TUTAJ >>>

Niestety, żaden podmiot – pomimo sporego wstępnego zainteresowania – formalnie się nie zgłosił.

Syndyk podjęła bardzo szybko decyzję o ogłoszeniu nowego przetargu (za zgodą sędziego-komisarza) obniżając cenę wywoławczą o 10 %, tj. do kwoty 221.000.000 zł.

Szczegóły przetargu można znaleźć  TUTAJ >>>.

Czy to będzie wystarczające postąpienie? Zobaczymy.

Termin składania ofert został wyznaczony do dnia 14.04.2021 r.

Czy zatem w połowie kwietnia dowiemy się, kto zostanie potencjalnymi nabywcami obu nieruchomości (MSR Gryfia – oddział Świnoujście oraz ST3 Offshore).

Osobiście życzę wszystkim i branży jak najszybszych decyzji.

Zastój jest w tym przypadku zdecydowanie niewskazany.

Zwłaszcza, że najbliższe miesiące mogą być kluczowe dla rozwoju sektora polskich morskich farm wiatrowych i ewentualnego udziału w tym rynku zachodniopomorskich przedsiębiorców.

Na temat tego przedsiębiorstwa wypowiadałem się już wielokrotnie, śledząc uważnie losy restrukturyzacji, przedstawianych dalekosiężnych planów z politycznym zabarwieniem w tle, aż w końcu – ogłoszonej w dniu 31.03.2020 r. – upadłości.

PRZETARG NA ZBYCIE PRZEDSIĘBIORSTWA ST3 OFFSHORE

Wczoraj pani syndyk ogłosiła przetarg na sprzedaż całego przedsiębiorstwa – po uprzednim jego oszacowaniu i zatwierdzeniu procedury przez sędziego komisarza.

Cena wywoławcza?

234.680.000 zł netto.

Czy to dużo, czy mało?

Trudno powiedzieć.

Do treści operatów rzeczoznawców zgłoszono dwa sprzeciwy, które nie zostały jednak przez sędziego komisarza uwzględnione.

Natomiast w branży „wieść gminna niesie”, że wartość jest jednak przeszacowana, bo nie uwzględnia zmiany technologii budowy fundamentów wież wiatrowych.

Z drugiej strony, co również widać na rynku, po wejściu w życie ustawy dot. budowy morskich farm wiatrowych, branża odetchnęła z ulgą i rozpoczął się wyraźniejszy ruch mający na celu optymalną organizację budowy i łańcucha dostaw. W konsekwencji zainteresowanie przedsiębiorstwem z lokalizowanym w Szczecinie (z uwzględnieniem wszystkich jego plusów i minusów) jest coraz większe.

Warunkiem uczestnictwa w przetargu jest złożenie pisemnej oferty w terminie do dnia 10 marca 2021 r. do godziny 14.00 (wraz z wpłatą wadium, bagatela: 23.000.000 zł).

Praktyka upadłościowa jest taka, że w przypadku nieskutecznego przetargu można ogłosić kolejny, za cenę odpowiednio niższą.

Pozostaje pytanie, jaka rzeczywiście będzie cena rynkowa tego przedsiębiorstwa.

Zobaczymy…

 

LISTA WIERZYCIELI ST3 OFFSHORE

Wierzycieli można podzielić na 4 grupy:

  1. 400 kontrahentów na łączną kwotę wierzytelności około 55.000.000 zł;
  2. spółki Grupy Mars (współwłaściciela upadłej) – łączna wierzytelność nieco niższa, ale też w granicach 50.000.000 zł (kwestionowany jest jednak w tym przypadku tytuł prawny tych wierzytelności, którymi miały być pożyczki, unieważnione przez sędziego komisarza w grudniu 2019 r. – osobiście opowiadam się właśnie za takim rozstrzygnięciem, a to sprawia, że spółki Grupy Mars nie będą uprzywilejowanymi wierzycielami i staną w jednej linii z pozostałymi);
  3. częściowy zwrot dotacji (w kwocie ponad 40.000.000 zł) z uwagi na brak trwałości projektu unijnego (ostatecznie kwota ta jest niższa od prognozowanej, uwzględnia proporcjonalny czas trwania projektu);
  4. koszty postępowania upadłościowego i wierzytelności pracownicze – 15.000.000 zł.

Wartości te nie uwzględniają należności ubocznych (w tym odsetek) i oczywiście mają wstępny charakter.

Czekamy bowiem nadal na oficjalne zatwierdzenie listy wierzytelności.

Dopiero wtedy będzie znana łączna wartość roszczeń oraz kolejność ich spłacania.

Wydaje się jednak, sumując ww. kwoty do poziomu ok. 160.000.000 zł, że patrząc na cenę wywoławczą sprzedaży upadłego przedsiębiorstwa, nawet przy uwzględnieniu możliwego jej obniżenia, mimo wszystko pojawia się duża szansa na zaspokojenie większej części wierzytelności.

O odsetkach raczej można pomarzyć, ale na zwrotną płatność należności głównej w przypadku każdego wierzyciela jest duża szansa.

Wynika to przede wszystkim z faktu, że przedsiębiorstwo nie było obciążone w chwili powstania problemów finansowych kredytami bankowymi (w konsekwencji – nieruchomości nie są obciążone skutecznymi hipotekami), a przy tym ma jednak nadal spory majątek.

Warto jednak dodać, że możliwość zaspokojenia wierzycieli byłaby zdecydowanie większa, gdyby upadłość została ogłoszona od razu w 2017 r. po zgłoszeniu pierwszego wniosku przez ówczesny zarząd.

Decyzja właścicieli (Skarb Państwa) o kontynuacji prowadzenia działalności ST3 Offshore oraz wszczęcia postępowania restrukturyzacyjnego (z wycofaniem wniosku o ogłoszenie upadłości) była zdecydowanie zbyt ryzykowna (zwłaszcza przy brakach w portfelu zamówień), o czym świadczy choćby poziom dodatkowego dofinansowania udzielonego ze spółek Grupy Mars oraz ostateczna decyzja o ogłoszeniu upadłości.

A, jeszcze jedno.

Przy okazji, zauważyłem wczoraj w mediach (tych, które nie protestowały) niezbyt precyzyjną informację PAP o przetargu, wraz z akapitem o następującej treści:

W styczniu 2020 r. zarząd ST3 Offshore zadecydował o złożeniu do sądu wniosków o umorzenie postępowania restrukturyzacyjnego i ogłoszenie upadłości. Upadłość ogłoszono 31 marca 2020 r. Wcześniej, w lutym ubiegłego roku ówczesne Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej przedstawiło koncepcję dalszego funkcjonowania ST3 Offshore. Pomysł opierał się na współpracy z Morską Stocznią Remontową Gryfia i Zakładem Recyklingu Statków Szczecin.

Najlepsze są dwa ostatnie zdania… buchnąłem śmiechem… 🙂

 

Zakup nieruchomości w porcie

Patryk Zbroja13 stycznia 2021Komentarze (0)

Analizowałem ostatnio ponownie zagadnienie ograniczeń związanych z zakupem nieruchomości położonej w porcie morskim.

I nie chodziło w celu o trwający przetarg na sprzedaż świnoujskich działek należących do MSR GRYFIA, której szczeciński teren widać z prawej strony zdjęcia 😉

Sprawa nie jest dla obrotu nieruchomościami taka oczywista i polski ustawodawca, uznając porty morskie jako szczególnie istotne dla gospodarki narodowej, wprowadza sporo elementów reglamentacyjnych, ograniczających możliwość ich zbywania lub obciążania.

Zakup nieruchomości w porcie

Zgoda ministra

Okazuje się, że w polskim prawie istnieje obowiązek udzielenia zgody przez ministra na:

Czytaj dalej >>>

Nie było łatwo!

I tak, jak to bywa przy wieloosobowych dużych sprawach, sporo szczegółów zaskoczyło na ostatnią chwilę 🙂

Ale ostatecznie udało nam się wczoraj do godz. 20.00 złożyć w naszej ulubionej placówce Poczty Polskiej dokumentację adresowaną do Sądu Pracy.

Pozdrawiamy przy tym panie, które pomimo wątpliwości co do deklarowanej wagi przesyłek, skutecznie pomogły nam w ich nadaniu 😉

Wydaje się zatem, że 21-dniowy termin na złożenie odwołań od wypowiedzeń umów o pracę w sprawie 100 powodów został zachowany.

Pisząc o powodach, mam na myśli oczywiście stronę postępowania sądowego 🙂

Natomiast, powody (w sensie „przyczyny”) odwołań rozpoczynają się od zakwestionowania przez pracowników trybu wewnątrzzakładowych konsultacji, których obowiązek przewidziany był w porozumieniach przyjętych przez pracodawcę z przedstawicielami załogi. Tryb ten został on w ocenie pracowników w sposób jednostronny i arbitralny naruszony.

Sprawa sądowa na pewno nie będzie łatwa, ale stanowi ona wyraz przede wszystkim stanowczego protestu i dezaprobaty co do nieprzemyślanych i pochopnych decyzji gospodarczych pracodawcy, z którymi pracownicy po prostu nie potrafią się zgodzić.

Zdecydowana większość z nich nadal ufa, że to tylko zły sen i zaraz na początku Nowego Roku powrócą do pracy i wykonywania stoczniowych zadań.

Niestety, szanse na szybkie i polubowne zakończenie sprawy nie są duże.

Zwłaszcza w kontekście szeregu medialnych wypowiedzi przedstawicieli stoczni oraz nadzoru właścicielskiego ze strony Skarbu Państwa.

A to nie jest dobra informacja dla branży w regionie…

Trzeba jednak przyznać, że niewielki promyk nadziei pojawia się w związku z rozpoczęciem formalnej mediacji w sporze zbiorowym, o którą wnosiły konsekwentnie od paru tygodni reprezentujące pracowników organizacje związkowe.

Zobaczymy…

Na razie zakładamy po kolei segregatory dla wszystkich spraw objętych tym sporem.

A teraz zagadka, kto jest pozwanym pracodawcą? 🙂

 

 

Od sierpnia 2020 r., tuż po kolejnych wyborach, branżę gospodarki morskiej w regionie zachodniopomorskim zaczęła niepokoić informacja o zamiarze sprzedaży świnoujskiego oddziału stoczni MSR GRYFIA.

Początkowo wydawało się, że to jedynie nie do końca trafiony element gry politycznej lub nie do końca zaplanowanej medialnej dezinformacji.

Tym bardziej, że jeszcze pod koniec lipca 2020 r. Prezes Zarządu spółki zapewniał o niezłej kondycji firmy, inwestycjach, jej rozwoju i szukaniu nowych pracowników 😉

Ale niestety stało się…

Na początku października 2020 r. – w realiach przetargowych branży gospodarki morskiej dość nagle – pojawiło się ogłoszenie o „wszczęciu postępowania prowadzonego w trybie przetargu w sprawie przeniesienia prawa użytkowania wieczystego nieruchomości gruntowych i sprzedaży prawa własności zabudowy nieruchomości, położonych w Świnoujściu przy ul. Ludzi Morza„.

Czyli w praktyce chodzi o świnoujski oddział spółki.

źródło: https://www.msrgryfia.pl/

Zaktualizowane ogłoszenie o przetargu wraz z regulaminem znajdziesz TUTAJ >>>

Dodatkowo w tym samym czasie na tej samej oficjalnej stronie spółki w dziale „Aktualności” pojawiły się ogłoszenia o przetargach na zbycie dwóch doków pływających pontonów (nr 1 i 2).

Tak więc, informacja o wyprzedaży majątku MSR GRYFIA stała się faktem.

 

TROCHĘ HISTORII

Dla niewtajemniczonych – Morska Stocznia Remontowa GRYFIA SA, to aktualnie największa stocznia remontowa na terenie Pomorza Zachodniego.

Powstała w roku 2013 z połączenia dwóch przedsiębiorstw:

1) Szczecińskiej Stoczni Remontowej „Gryfia” S.A. z siedzibą w Szczecinie działającej od 1952 roku,

2) Morskiej Stoczni Remontowej S.A. z siedzibą w Świnoujściu działającej od 1970 roku.

Analiza uwarunkowań, zasadności, a także szczegółów skutków połączenia to zadanie na zdecydowanie większe opracowanie 🙂

Właścicielem MSR GRYFIA SA jest obecnie Fundusz Rozwoju Spółek SA (wcześniej MARS FIZ), nad którym uprawnienia właścicielskie wykonywało Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej (aktualnie – po likwidacji tego ministerstwa – wydaje się, że powinno to robić Ministerstwo Infrastruktury).

Stan zatrudnienia wynosił na dzień 1.08.2020 647 osób (437 osoby w Szczecinie oraz 210 w Świnoujściu).

 

SYTUACJA FINANSOWA SPÓŁKI

Z oficjalnych i publicznie dostępnych (choćby w KRS) dokumentów finansowych spółki wynika, że jej sytuacja finansowa jest niestety mówiąc delikatnie kiepska.

Nie przytaczając wszystkich danych, można tylko zasygnalizować, że wszystkie wskaźniki rentowności w ostatnim czasie znacznie się pogorszyły (źródło: sprawozdanie zarządu z działalności spółki w roku 2019):

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Podobnie pogorszyły się wskaźniki zadłużenia w latach 2018 – 2019 r.:

 

Nie wchodząc w szczegóły, które możesz sprawdzić osobiście w KRS, rok obrotowy 2019 spółka zamknęła stratą netto na poziomie 8,9 mln zł, wobec planowanego zysku na poziomie 0,7 mln zł.

Natomiast łączna strata z ostatnich lat, przekracza 30 mln złotych.

Spółka ratuje się na bieżąco znacznymi właścicielskimi pożyczkami (trochę takimi, których strukturę znamy z okresu „restrukturyzacji” sąsiedniej spółki ST3 Offshore).

Trzeba pamiętać, że zgodnie z ogólnymi zasadami przewidzianymi przez KSH, jeżeli bilans sporządzony przez zarząd spółki akcyjnej wykaże stratę przewyższającą sumę kapitałów zapasowego i rezerwowych oraz 1/3 kapitału zakładowego, zarząd jest obowiązany niezwłocznie zwołać zgromadzenie wspólników w celu powzięcia uchwały dotyczącej dalszego istnienia spółki.

Obowiązek ten został podkreślony też przez biegłego rewidenta, który zwraca dodatkowo wobec MSR GRYFIA stanowczo uwagę na ujemną rentowność Spółki oraz związane z nią ryzyko utraty płynności, a także występowanie znaczącej niepewności, która może budzić poważne wątpliwości co do zdolności Spółki do kontynuacji działalności. 

W toku Walnego Zgromadzenia odbytego w dniu 10.09.2020 r. podjęto – chyba zbyt lekką ręką – uchwały zarówno o pokryciu straty („zostanie pokryta z zysków osiąganych przez Spółkę w kolejnych latach obrotowych„), jak i o zgodzie na dalsze istnienie spółki.

Warto jeszcze przypomnieć, że Spółka formalnie ma kapitał zakładowy oszacowany na kwotę 83.419.540,00 zł. Niby dużo, ale trzeba pamiętać, że kapitał zakładowy, to nie to samo co rzeczywista wartość spółki. Nie jestem pewien czy na wolnym rynku znalazłby się zatem kupiec gotowy do nabycia za taką ceną nawet obu zakładów.

Zwróć też uwagę na pkt 5 ostatniego sprawozdania finansowego (przewidywane kierunki rozwoju):

Już tylko pobieżna analiza tego dokumentu prowadzi do wniosku, że zarząd spółki działa tak, jakby kondycja finansowa nie była istotnym tematem i nie budziła żadnych wątpliwości, ogromne nadzieje pokładając w pozyskaniu nowego doku oraz w budowie nowych promów (dokładniej – czterech w perspektywie do 2023 r.).

Na koniec trzeba podkreślić, że nie ma w tym dokumencie nic na temat konieczności likwidacji świnoujskiego oddziału. A – co warto przypomnieć – sprawozdanie finansowe nie tylko brało pod uwagę wprowadzony stan zagrożenia epidemicznego, ale był podpisywany w dniu 5 maja 2020 r.

 

OGŁOSZENIE O PRZETARGU

Początkowo osobiście myślałem, że pojawiająca się w sierpniu zapowiedź sprzedaży stoczni w Świnoujściu miała na celu pijarowego wsparcia budowy nowego doku.

Nie jest wielką tajemnicą, że dok może nie jest konstrukcją tak kosztowną jak prom typu ro-pax, ale jednak spółka musiałaby przeznaczyć na jego zaprojektowanie i budowę, trochę środków finansowych, których przecież nie ma…

A zatem przychód uzyskany ze sprzedaży mógłby jej teoretycznie, choćby w części pomóc (na drugą większą część trzeba byłoby zaciągnąć pewnie kredyt). Tyle tylko, że przy takich wynikach finansowych przedsiębiorstwa niezmiernie trudno oczekiwać pozytywnej decyzji banku działającego na rynkowych zasadach.

Dodatkowo, również myślałem, że przetarg powinien dotyczyć zorganizowanej części przedsiębiorstwa (czyli razem z dokami, maszynami, urządzeniami, no i przede wszystkim – z kadrą). Jak to tak bowiem podnosić gospodarkę morską z kolan, likwidując duży państwowy zakład stoczniowy i miejsca pracy dla ponad 200 osób (oraz pewnie trzykrotnie tyle kooperantów)?

Tymczasem okazuje się jednak, że zarząd stanął na stanowisku sprzedaży jedynie… nieruchomości (a ściślej prawa użytkowania wieczystego działek gruntu nr 7, nr 9 nr 244, nr 245/5, nr 246 wraz z prawem własności posadowionych na nich zabudowań położonych w Świnoujściu przy ul. Ludzi Morza 16).

Cena wywoławcza, bagatela 58,1 mln zł za, co jeszcze raz tutaj przypomnę , nie – sprzedaż przedsiębiorstwa, a jedynie prawa do samych nieruchomości.

Mało tego, z treści regulaminu wynika wyraźnie (pkt 21), że warunkiem udziału w przetargu jest złożenie przez składającego ofertę oświadczenia o zobowiązaniu się do nieprowadzenia na terenie przedmiotu działalności konkurencyjnej do działalności stoczni remontowej (naprawy i konserwacji statków i łodzi, objętej PKD 33.15.z). Takie założenie sprawia, że na terenie sprzedawanych nieruchomości taka działalność w zasadzie nie będzie już możliwa… Co prawda, formalne przeznaczenie gruntów to kompetencja należąca bardziej do właściwej jednostki samorządu terytorialnego (w tym przypadku władz Świnoujście), ale teoretycznie można sobie taki zakaz umowny wyobrazić.

Otwartą pozostaje jednak wtedy sprawa, czy taka klauzula nie stanowi czynu nieuczciwej konkurencji, a więc działaniem sprzecznym z prawem lub dobrymi obyczajami, jeżeli zagraża ono lub narusza interes innego przedsiębiorcy lub klienta (np. poprzez utrudnienie dostępu do stoczniowego rynku).

Z drugiej strony – choć nie wiem, czy taki był cel autorów regulaminu, ale taki zapis chyba raczej nie wyklucza możliwości zakupu terenu pod prowadzenie stoczni budowlanej (czyli produkującej statki i konstrukcje pływające – PKD 30.11.Z) np. słynne ro-paxy 😉

Wreszcie, pojawia się naturalne pytanie, czy to się wszystko spina gospodarczo i finansowo?

Bo przecież spółka wyzbywa się swojego majątku, rezygnuje z miejsca prowadzenia działalności gospodarczej (choćby do remontów okrętów marynarki wojennej, a Świnoujście jest mimo wszystko bliżej morza niż Szczecin i geografii w tym zakresie oszukać się nie da), efektu synergii, odpuszcza możliwości uzyskania kontraktów mających na celu również bieżące wspieranie budżetu całej spółki (nie tylko złośliwi twierdzą, że świnoujska Gryfia pracowała zawsze bardziej na rzecz szczecińskiej, niż odwrotnie), no i wreszcie traci całą doświadczoną załogę…

Przy likwidacji zorganizowanej części przedsiębiorstwa – poza przychodem, które pewnie głównie pokryje bieżące straty niż będzie jakimkolwiek impulsem inwestycyjnym, pojawiają się też koszty.

Trzeba przecież nie tylko rozbroić teren, przetransportować maszyny i urządzenia (w tym doki) chyba na wyspę do Szczecina, następnie je uruchomić (no chyba że nie ma takiej potrzeby). Trzeba również zapłacić odprawy odchodzącym pracownikom w ramach zwolnień grupowych (w dość niepewnym dla wszystkich covidowym czasie).

Na marginesie, nie sposób nie odnieść wrażenia, że aspekt społeczny i socjalny takich działań spółki nie był raczej w ogóle przedmiotem zbyt głębokich rozważań.

Najgorsze dla spółki, a przy tym branży i regionu, jest jednak to, że przekaz w międzynarodowy rynek idzie jasny! Nie mamy pieniędzy, nie radzimy sobie i nie potrafimy działać dalej!

Konia z rzędem temu, kto wytłumaczy logicznie, że „zabieg marketingowy” w postaci zamknięcia części stoczni sprawi, że druga jej część w Szczecinie nie odczuje tego negatywnie i utrzyma dotychczasowy poziom zamówień. No chyba tylko wtedy, gdy zamówienia będą dokonywane na zamówienie polityczne przez państwowe przedsiębiorstwa. Niestety z punktu widzenia rynkowego ten kierunek działania ma – pisząc delikatnie – dosyć ograniczony horyzont…

Pojawia się na końcu też pytanie, w jakich okolicznościach doszło do podjęcia tej decyzji, skoro ani w planie naprawczym w 2019 r., ani w majowym sprawozdaniu zarządu nie było jeszcze o tym w ogóle mowa?

Zgodnie z aktualną wersji Statutu spółki (który również jest dostępny w KRS; najnowsza wersja została zatwierdzona w dniu 25.06.2020 r.), Zarząd nie może takiej decyzji podejmować samodzielnie. Na podstawie § 33 pkt 8 Statutu, zbycie nieruchomości lub prawa użytkowania wieczystego o wartości przekraczającej 10.200.000 zł lub 5 % sumy aktywów, wymaga uchwały Walnego Zgromadzenia, a więc formalnie – zgody Funduszu Rozwoju Spółek SA, a w praktyce – organu nadzorującego działanie tej spółki, czyli właściwego ministra.

Wstępna decyzja formalnie zapadła w czasie Zwyczajnego Walnego Zgromadzenia MSR Gryfia SA w dniu 10.09.2020 r., gdzie podjęto uchwałę nie tylko o sposobie pokrycia dotychczasowych strat, ale i o zgodzie na wszczęcie procedury zbycia nieruchomości w Świnoujściu.

Czy zatem organ właścicielski dysponował w tym okresie rzetelnymi analizami i biznes planem całego przedsięwzięcia?

Czy na pewno przeanalizował wszystkie w tym zakresie wątpliwości i wyzwania?

Czy na pewno drogą do rzeczywistej restrukturyzacji tego przedsiębiorstwa jest jego częściowe unicestwienie, wyprzedaż majątku i likwidacja miejsc pracy?

Mam co najmniej bardzo poważne wątpliwości, również prawne.

W niedalekiej przyszłości potrzebna będzie zatem na pewno jeszcze zgoda na samo zbycie. Tym bardziej, że cena – mimo wszystko – jak na gospodarkę morską wydaje się zaporowa.

Może jednak do tego czasu właściciele spółki dojdą do lepszych rozwiązań?

Na tę chwilę w pełni podpisuję się pod listem otwartym Zachodniopomorskiego Klastra Morskiego, którego treść znajdziesz TUTAJ>>>