Patryk Zbroja

adwokat

Kancelarię adwokacką prowadzi w Szczecinie. Specjalizuje się w prawie cywilnym i gospodarczym, w tym związanym z prawem morskim.
[Więcej >>>]

ST3 Offshore - minionki

Opery mydlanej po nazwą “upadek ST3 Offshore” ciąg dalszy…

Dzisiaj, zgodnie z planem, odbyło się sądowe posiedzenie w sprawie rozpatrzenia złożonego już na początku roku przez zarząd spółki wniosku o umorzenie postępowania restrukturyzacyjnego.

Dla przypomnienia – wniosek ten został złożony równolegle z wnioskiem o ogłoszenie upadłości i to jeszcze w czasie, gdy postanowienie o zatwierdzeniu układu z 26.11.2019 r. nie było prawomocne.

Szczegółowo o kolejnych etapach tego postępowania pisałem TUTAJ >>>

Na pierwszy rzut oka chyba wszystko wydawałoby się jasne 😉

Sąd powinien dzisiaj umorzyć restrukturyzację i płynnie przejść (choć w innym składzie i na innym posiedzeniu) do rozpatrzenia wniosku o ogłoszenie upadłości.

Formalny obrót sprawy jest nieco inny…

Sąd nie uwzględnił wniosku spółki o umorzenie restrukturyzacji, stwierdzając brak podstaw prawnych do takiego orzeczenia.

Taka decyzja Sądu może być co najmniej niezrozumiała…

Co z tym układem?!

Przecież skoro sam dłużnik chce, żeby umorzyć postępowanie restrukturyzacyjne i obiektywnie nie ma żadnych szans na realizację przyjętego układu (przecież ST3 Offshore nie ma nawet wystarczających pieniędzy na zapłatę wynagrodzeń pracowników), to ten temat powinien być zakończony.

Diabeł tkwi jednak w szczegółach i takich – jakby to nazwać – prawniczych konwenansach 😉

Spróbuję je krótko wyjaśnić.

Mamy oto taki harmonogram wydarzeń ostatnich miesięcy:

  1. 12 czerwca 2019 r. – przyjęcie układu przez wierzycieli,
  2. 26 listopada 2019 r. – zatwierdzenie układu przez Sąd restrukturyzacyjny (nieprawomocne),
  3. 4 stycznia 2020 r. – złożenie przez spółkę ST3 Offshore wniosku o ogłoszenie upadłości i wniosku o umorzenie postępowania restrukturyzacyjnego;
  4. 11 stycznia 2020 r. – uprawomocnienie się postanowienia o zatwierdzeniu układu,
  5. 26 lutego 2020 r. – brak podstaw do umorzenia postępowania restrukturyzacyjnego;

Istoty jest tutaj pkt 4, czyli uprawomocnienie się postanowienia o zatwierdzeniu układu.

Prawomocność sądowego zatwierdzenia układu (czyli innymi słowy – brak możliwości odwołania się od tego orzeczenia, i w tym wypadku jego skuteczność i wykonalność) oznacza, że po prostu zostało zakończone postępowanie restrukturyzacyjne.

Stąd dzisiejsza decyzja Sądu o braku podstaw do umorzenia postępowania, którego to postępowania już po prostu nie ma.

Nie ma postępowania = nie ma czego umarzać.

Tymczasem pojawił się nowy temat – wykonanie układu!

Po uprawomocnieniu się postanowienia o zatwierdzeniu układu w styczniu 2020 r., po prostu wszedł on w życie i powinien być wykonany.

Czyli – teoretycznie do 15.03.2020 r. wierzyciele powinni uzyskać zaległe należności.

Oczywiście, tylko teoretycznie 🙂

Przy czym, zgodnie z prawem, Sąd ma obowiązek uchylić układ na wniosek wierzyciela, dłużnika, nadzorcy wykonania układu albo innej osoby, która z mocy układu jest uprawniona do wykonania lub nadzorowania wykonania układu, jeżeli dłużnik nie wykonuje postanowień układu albo jest oczywiste, że układ nie będzie wykonany.

Taka sytuacja ma miejsce niewątpliwie w przypadku ST3 Offshore i nie wyobrażam sobie, żeby rozstrzygnięcie Sądu było inne.

Tutaj pojawia się jednak kwestia złożenia wniosku o uchylenie układu. Sąd nie zrobi tego z urzędu (sam).

Tymczasem, wniosek taki nie został złożony przez samą spółkę ST3 Offshore. Spółka złożyła (jeszcze wtedy gdy układ nie był prawomocny) jedynie wniosek o umorzenie istniejącego jeszcze wtedy postępowania restrukturyzacyjnego, ale wniosek ten – po uprawomocnieniu się układu – nie został przekształcony we wniosek o uchylenie układu.

Wniosek o uchyleniu układu został jednak złożony – według mojej wiedzy – w ostatnim czasie co najmniej przez przynajmniej dwa inne podmioty.

Niestety, wnioski te nie zostały ostatecznie rozpoznane w czasie dzisiejszego posiedzenia. A w konsekwencji – postępowanie w sprawie uchylenia układu nie było prowadzone łącznie z wnioskiem o umorzenie postępowania restrukturyzacyjnego (choć chyba byłoby to najbardziej logiczne i praktyczne w tej sprawie rozwiązanie) i dlatego dzisiaj nie zapadło rozstrzygnięcie co do uchylenia samego układu.

W tej sytuacji, złożone wnioski o uchylenie układu zostaną zapewne rozpoznane w terminie najbliższych tygodni, ale już w odrębnym postępowaniu.

Pojawia się w tym miejscu jeszcze jeden ciekawy prawniczy niuans.

Co robić dalej z upadłością?

Okazuje się, że złożone wnioski o uchylenie układu będą w swoistej konkurencji do wniosku o ogłoszenie upadłości z początku roku.

Prawo przewiduje w tym przypadku, że w pierwszej kolejności to Sąd restrukturyzacyjny rozstrzygnie mimo wszystko kwestię uchylenia układu.

A Sąd upadłościowy wstrzyma się z procedowaniem do czasu uprawomocnienia się postanowienia sądu restrukturyzacyjnego.

Tak więc, do czasu ogłoszenia upadłości spółki ST3 Offshore trochę czasu jeszcze minie…

Być może byłby to dobry okres na przygotowanie efektywnej koncepcji rzeczywistej odbudowy przemysłu offshore na szczecińskiej wyspie, z uwzględnieniem jej możliwości w planach rozwoju morskiej energetyki wiatrowej.

Niestety, zwłaszcza po ostatnich wypowiedziach przedstawicieli zainteresowanych resortów, mam osobiście nadal spore i pogłębiające się wątpliwości, czy strona właścicielska spółki ST3 Offshore ma jakąkolwiek realną strategię działania w tym kierunku.

Chociaż naprawdę chciałbym się mylić

***

Zdjęcie na początku artykułu: LinkedIn

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 (91) 488 44 22e-mail: kancelaria@zbrojaadwokaci.pl

To zdjęcie jest dość stare 🙂

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zostało zrobione w ST3 Offshore jeszcze za czasów tzw. prosperity, gdy szczecińską wyspę opuszczały jeden za drugim tzw. minionki, czyli te żółte cylindryczne fundamenty morskich elektrowni wiatrowych (przy okazji dziękuję fotografowi).

Niestety dzisiaj już tak dobrze nie jest.

Kontynuując mój wpis “Upadłość na początek roku“, dzisiaj będzie o ST3 Offshore wyjątkowo trochę bardziej od strony pracownika.

Informacja o złożeniu wniosku o ogłoszenie upadłości przedsiębiorcy to dla pracownika bardzo zła wiadomość.

Oczywiście samo złożenie wniosku nie oznacza jeszcze upadłości.

Na ogół jest to jednak sytuacja, w której przedsiębiorca nie widzi już możliwości skutecznego prowadzenia działalności gospodarczej, której koszty są większe niż przychody i szanse na odwrócenie trudnej sytuacji są w zasadzie bliskie “0”.

Nie inaczej sprawa wygląda w przypadku spółki ST3 Offshore.

Choć przypomnę, że akurat w tej sprawie równolegle nadal prowadzone jest postępowanie restrukturyzacyjne.

Formalnie układ, który został przyjęty przez wierzycieli w czerwcu 2019 r., został zatwierdzony przez Sąd restrukturyzacyjny w listopadzie 2019 r.

I pomimo potencjalnej zapowiedzi jego zaskarżenia przez dwie spółki (w tym inwestora strategicznego – ARP SA), którzy złożyli skutecznie wnioski o pisemne uzasadnienie postanowienia Sądu, wydaje się że ostatecznie nikt takiego zażalenia nie złożył.

Czyli układ jest – mówiąc trochę kolokwialnie – prawomocny!

Tak więc, zgodnie z jego treścią, wszyscy wierzyciele powinni otrzymać uzgodnione należności w terminie do 15 dnia drugiego miesiąca następującego po miesiącu, w którym uprawomocni się postanowienie o zatwierdzenie układu. W praktyce do 15.03.2020 r.

Tylko co z tego, skoro dłużnik, jak sam przyznaje, nie jest w stanie pokrywać bieżących kosztów, a co dopiero spłacić wszystkich wierzycieli (i to zarówno tych objętych układem, jak i pożyczkodawców zasilających dłużnika w środki finansowe konieczne na przeżycie przez niego kolejnych miesięcy).

Mało tego, sam dłużnik składa nie tylko wniosek o umorzenie postępowania restrukturyzacyjnego, ale i jednocześnie wniosek o ogłoszenie upadłości!

Procedura w tym przypadku będzie prawdopodobnie taka, że w pierwszej kolejności Sąd rozpatrzy wniosek o umorzenie, a dopiero po prawomocnym postanowieniu o umorzeniu, zostanie rozpoznany wniosek o ogłoszenie upadłości.

Termin posiedzenia Sądu ws. umorzenia restrukturyzacji jest już znany. Został wyznaczony na dzień 25.02.2020 r. Przy czym, nic nie wskazuje na to (i żadne optymistyczne oświadczenia przedstawicieli rządu lub spółek Skarbu Państwa tego nie zmienią), żeby rozstrzygnięcie mogło być inne niż zgodne z wnioskiem, co w konsekwencji oznacza swoisty “upadek układu“.

Następnie, po prawdopodobnie szybkim uprawomocnieniu się tego postanowienia (chyba nikt już będzie miał interesu zaskarżanie takiego rozstrzygnięcia), Sąd zajmie się wnioskiem o ogłoszenie upadłości. Może to potrwać co najmniej parę tygodni, albo nawet parę miesięcy (zależy to też  od tego, czy wniosek upadłościowy spełnia wszystkie wymogi formalne).

Ostatecznie do czasu ogłoszenia upadłości jeszcze trochę wody w Odrze upłynie…

W tym czasie pracownicy spółki mają nie lada dylemat.

Co robić?

Korzystać z tzw. urlopu postojowego? Zaciągać zaległy urlop wypoczynkowy? Przychodzi do zakładu i czekać na wyznaczenie zadań w halach, w których wiatr hula…

Niepewność jest spora, zwłaszcza że – jak się wydaje – pracownicy ST3 Offshore (mimo wszystko spółki zarządzanej pośrednio przez Skarb Państwa) zostali pozostawieni niejako sami sobie.

Chętnych zapraszam do lektury naszego opracowania dotyczącego podstawowych praw i obowiązków pracowników w tym okresie.

Możne je pobrać tutaj: Upadłość pracodawcy – roszczenia pracowników-1

Może trochę pomoże…

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 (91) 488 44 22e-mail: kancelaria@zbrojaadwokaci.pl

Dzisiaj kończą się największe w Europie targi jachtowe BOOT Dusseldorf 2020.

Miałem okazję odwiedzić wystawę w tym tygodniu, biorąc jednocześnie udział w ciekawej misji gospodarczej współorganizowanej przez Polską Izbę Przemysłu Jachtowego i Sportów Wodnych POLSKIE JACHTY, której jestem zresztą członkiem wspierającym.

Moją autorską mini relację zdjęciową znajdziesz na profil FB naszej kancelarii TUTAJ >>>

Izba POLSKIE JACHTY na targach BOOT Dusseldorf obsługiwała po raz kolejny merytorycznie polskie stoisko narodowe i punkt informacyjny na temat polskiego przemysłu jachtowego. Głównym celem tego działania była oczywiście promocja członków Izby i nawiązywanie relacji biznesowych z potencjalnymi partnerami polskich stoczni.

Na stoisku dostępne były ulotki, katalogi oraz filmy promocyjne wielu polskich firm, dużym zainteresowaniem cieszyła się także najnowsza wersja katalogu zawierającego prezentacje członków Izby. Przygotowany był też m.in. briefing dla zagranicznych dziennikarzy pod tytułem “Siła i potencjał polskiego przemysłu jachtowego”.

W ramach misji uczestniczyliśmy w International Breakfast Meeting zorganizowanym przez targi BOOT i European Boating Industry z udziałem międzynarodowych prelegentów. Spotkaliśmy się też dodatkowo z Dyrektorem Targów BOOT Petrosem Michelidakisem oraz Dyrektorem Zarządzającym BVWW (Niemiecką Izbą Przemysłu Jachtowego) Jurgenem Trachtem.

Ogólnie, przechodząc po 17 wielkich targowych halach nie sposób nie odnieść wrażeni, że przemysł jachtowy rośnie w siłę. Cieszy też proporcjonalnie duży udział w tej branży właśnie polskich przedsiębiorców 🙂

Przykładowe zdjęcia poniżej, to oczywiście polskie konstrukcje:

Warto też podkreślić, że tematem przewodnim wielu targowych rozmów i dyskusji był zrównoważony rozwój branży. Widać wyraźnie na wszystkich szczeblach troskę o ochronę środowiska i obawa przed zagrożeniami związanymi z postępującym zanieczyszczeniem wód, czego żeglarze są przecież na ogół pierwszymi i bezpośrednimi świadkami. Ekologia, recycling, stosowanie przy budowie jachtów materiałów przyjaznych środowisku to na pewno podstawy odpowiedzialnego biznesu.

W tym właśnie kierunku płynie przemysł jachtowy, co zresztą niezmiernie mnie cieszy! 🙂

 

 

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 (91) 488 44 22e-mail: kancelaria@zbrojaadwokaci.pl

Warto odnotować spory sukces!

Spory, zwłaszcza jak na ostatnie realia praktyki ustawodawczej 😉

Sukces jest zasługą wspólnej pracy Międzystowarzyszeniowego Zespołu ds. Prawa Wodnego powołanego przez Polski Związek Żeglarski.

Na czym polegał problem?

Pewnie nawet nie wiesz, ale w latach 2018 – 2019 obowiązywały dość niebezpieczne dla żeglarzy przepisy Prawa wodnego (sygnalizowałem temat między innymi w lutym 2018 na łamach “wŚlizgu!”, str. 64 – 65 “w trzciny tylko z pozwoleniem wodnym” oraz “zakaz wodowania”).

Możesz pobrać ten numer “wŚlizgu!” TUTAJ>>>

Dla przypomnienia, do kategorii tzw. szczególnego korzystania z wód (korzystania z wód wykraczającego poza powszechne oraz zwykłe korzystanie z wód) były zaliczane m.in.: uprawianie na wodach sportu, turystyki lub rekreacji przy pomocy jednostek pływających wyposażonych w silnik spalinowy o mocy przekraczającej 10 kW, z wyłączeniem dróg wodnych (art. 34 pkt 9 Prawa wodnego).

Zapis ten nakładał na użytkowników większych jachtów żaglowych (wyposażonych w napęd pomocniczy, np. mocny wbudowany silinik) i przede wszystkim niemal wszystkich jachtów motorowych, o mocy silników powyżej 13,6 KM, obowiązek uzyskania każdorazowo odpowiedniego pozwolenia wodnoprawnego (a wcześniej przygotowania szeregu dokumentów, w tym operatu wodnoprawnego).

Takie rozwiązanie czyniło przyjemność z uprawiania jachtingu co najmniej “nader ograniczoną”.

Ba, żegluga bez takiego pozwolenia była sankcjonowana karą ograniczenia wolności, grzywny albo nawet aresztu!

Pomimo głośnego apelu środowisk żeglarskich, w treści ustawy pozostał również zapis zakazujący poruszania się pojazdami po wodach powierzchniowych oraz po gruntach pokrytych wodami (art. 77 ust. 1 pkt 7 Prawa wodnego). A wśród wyjątków od tego zakazu brakowało przede wszystkim umożliwienia wodowania mniejszych jachtów wykonywanych z wykorzystaniem przyczep samochodowych. Aby nie narażać się w tym przypadku na karę grzywny, wodowanie możliwe było formalnie jedynie z wykorzystaniem dźwigu lub suwnicy.

Podobne wątpliwości budził dawny art. 34 pkt 16 Prawa wodnego. Klub sportowy organizujący nieodpłatnie zawody lub zgrupowanie nie był zobowiązany do posiadania pozwolenia wodnoprawnego. Gdy natomiast organizował zawody odpłatnie, choćby w celu uzyskania środków na realizację zadań statutowych, był już zobowiązywany do posiadania takiego pozwolenia.

Na szczęście, w praktyce przepisy te nie były szczególnie egzekwowane.

Utworzony przez PZŻ Zespół nie odpuścił i wskazywał pracownikom ministerstwa wątpliwości i konsekwencję takich zapisów.

Dodatkową informację medialną w tej sprawie możesz przeczytać na strona Polskiego Związku Żeglarskiego TUTAJ >>>

Ministerstwo ostatecznie przyznało, że w takich sytuacjach szerokie wymogi dotyczące operatu nie przystają do omawianych form korzystania z wód i są nieadekwatne do tego typu działalności, no i wreszcie – nie wymagają one szczególnej dodatkowej reglamentacji w formie pozwoleń wodnoprawnych.

Biorąc pod uwagę wszelkie okoliczności i praktyczne aspekty związane z obowiązywaniem art. 34 pkt 9 i pkt 16 podjęto decyzję o uchylenie kontrowersyjnych zapisów.

Dodatkowo, w nowelizacji uwzględniono kolejny postulat i do ogólnego zakazu (art. 77 ust. 1 pkt 7 Prawa wodnego) poruszania się pojazdami w wodach powierzchniowych oraz po gruntach pokrytych wodami, dodano potrzebny wyjątek dot. pojazdów używanych do slipowania łodzi, w miejscach do tego wyznaczonych (art. 77 ust. 1 pkt 7 lit. f Prawa wodnego).

Czyli możesz – nie narażając się na karę – spokojnie slipować swoją jednostkę, oczywiście w miejscu do tego wyznaczonym.

Ustawa weszła w życie w dniu 27 listopada 2019 r.

Tak więc, wydaje się, że w nadchodzącym sezonie żeglarskim nie będzie już w tym zakresie żadnych niekorzystnych dla żeglarzy wątpliwości.

Odnotuję tylko, już zupełnie na marginesie, że mam przyjemność brać udział w pracach ww. Zespołu PZŻ 🙂

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 (91) 488 44 22e-mail: kancelaria@zbrojaadwokaci.pl

Upadłość na początek roku.

Patryk Zbroja10 stycznia 20207 komentarzy

A miało być tak pięknie…

Człowiek chciał spokojnie skorzystać z krótkiego narciarskiego urlopu.

A tu w dniu 3.01.2019 r. gruchnęła w mediach wiadomość, że Zarząd ST3 Offshore złożył wniosek o ogłoszenie upadłości spółki oraz wniosek o umorzenie postępowania restrukturyzacyjnego.

No i się zaczęło…

 

Nie powiem, że jestem jakoś specjalnie zaskoczony takim obrotem sprawy.

Nie jestem.

Dlatego też, postaram się – oczywiście o ile masz dłuższą chwilę (postaram się to zrobić w dużym skrócie, ale problematyka jest wielowątkowa) – przeanalizować najważniejsze zagadnienia związane z tym tematem i aktualnym stanem postępowania.

Warto przecież wyrobić w tej sprawie swoje zdanie 🙂

 

MEDIA I OFICJALNE KOMUNIKATY

Od razu po powrocie z gór starałem się prześledzić pojawiające się oświadczenia i publikacje, zwłaszcza w świetle wiedzy, którą mamy od rozpoczęcia postępowania restrukturyzacyjnego.

Z tego co widzę wszystkie media opierają się na tym samym oficjalnym komunikacie, udostępnionym przez samą spółkę (jedynie niektóre analizują temat bardziej szczegółowo, np. red. Gazety Wyborczej).

Co ciekawe na oficjalnej stronie www.st3-offshore.com nie ma żadnego śladu w tej sprawie. W dziale aktualności ostatnim wpisem jest informacja, że spółka została laureatem konkursu “Honorowy PracoDawca 2018/2019” (wpis jest z dnia 11.09.2019 r.).

Brzmi jak dość kiepski żart, albo co najmniej oznaka nieprofesjonalizmu.

W każdym razie podstawowe przesłanki decyzji spółki chyba można podsumować tak, jak zostało to opisane w treści “Informacji dla pracowników Spółki” z dnia 3.01.2020 r.:

Z drugiej strony na oficjalnej stronie owego przyszłego inwestora (Agencji Rozwoju Przemysłu) pojawił się oficjalny komunikat medialny, w którym Agencja stara się wyjaśnić przyczyny odstąpienia od umowy zawartej z ST3 Offshore i Mars FIZ (przedwstępnej warunkowej umowy nabycia przedsiębiorstwa zawartej we wrześniu 2019 r.).

Agencja twierdzi stanowczo, że w procesie potencjalnego przejęcia ST3 Offshore nie uzyskano pozytywnego wyniku testu prywatnego inwestora, a inwestycja obarczona jest również wysokim ryzykiem uznania jej za niedozwoloną pomoc publiczną, a w konsekwencji – brak jest ekonomicznych podstaw do zaangażowania jakichkolwiek środków finansowych w tej sprawie.

Wypada mi zatem odnieść się do niektórych argumentów przedstawianych w tym komunikatach, bo są one – mówiąc delikatnie – co najmniej nieprecyzyjne 🙂

 

PIERWSZE ZASTRZEŻENIA

Już na pierwszy rzut oka wydaje się, że oba stanowiska “trochę” do siebie nie pasują.

St3 Offshore powołuje się na to, że to postanowienia Sędziego Komisarza “pozbawiły spółkę jedynych realnych możliwości pozyskania dodatkowych środków zewnętrznych, niezbędnych nie tylko dla zakończenia postępowania restrukturyzacyjnego, ale i dla jej dalszego funkcjonowania”.

Hmmm…

Tyle tylko, że te środki zewnętrzne miały pochodzić od Agencji, która nie przerzuca w żadnym miejscu odpowiedzialności na jakiekolwiek sądowe orzeczenie (w myśl zasady “ach te złe sądy”), lecz po prostu opiera swoją decyzję o “brak biznesowego uzasadnienia zaangażowania kapitałowego”.

Różnica w argumentacji jest zatem dość istotna.

Ubolewam też mocno nad brakiem rzetelności w dalszej informacji kierowanej przez ST3 Offshore do swoich pracowników.

Zacznę może od krótkiego przypomnienia, że funkcjonowanie każdego przedsiębiorstwa na rynku silnej konkurencji musi być oparte o zdrowy i rozsądny fundament organizacyjny, dobre zarządzanie, wykorzystywanie posiadanych zasobów osobowych i majątkowych, a także rzetelnie prowadzony proces sprzedaży wytwarzanego produktu (towaru lub usług) oraz właściwie prowadzony proces realizacji przyjętych zamówień (zarówno pod kątem jakości, jak i terminowości).

Te elementy na pewno nie działały w spółce ST3 Offshore optymalnie w okresie kilku ostatnich lat i wbrew twierdzeniom przedstawicieli spółki brakowało przekonujących sygnałów, żeby coś mogło się zmienić w najbliższym czasie, nawet po skutecznym zakończeniu restrukturyzacji.

Nie jest zatem tak, że wstępne przyjęcie układu przez wierzycieli w czerwcu 2019 r. (kto by przecież nie chciał otrzymać swojej wypracowanej wierzytelności w proponowanej wysokości 70-100 %, niezwłocznie po prawomocnym zatwierdzeniu układu i to w przypadku nieustannie grożącej upadłości dłużnika), a następnie jego zatwierdzenie przez Sąd restrukturyzacyjny 26 listopada 2019 r. uczyniło w przedsiębiorstwie jakąkolwiek odwilż.

Przeciwnie – sposób w jakim sprawę prowadzili właściciele i reprezentanci spółki wskazywał na brak realnych pomysłów i porządnej strategii odbudowy potencjału tej firmy zwłaszcza na wymagającym i trudnym rynku offshore.

Oczywiście, teoretycznie łatwiej szuka się zamówień przedsiębiorstwu, które nie jest w restrukturyzacji, niż temu, który ma wszczęte takie postępowanie. Ale przecież formalnoprawny status firmy to nie jedyne i nie najważniejsze kryterium oceny jej rzetelności i wiarygodności. Zwłaszcza wtedy, gdy firma ma państwowy charakter, a duże znaczenie dla ustalania kierunku rozwoju lub obsady kadr mają często instrumentalne i nie zawsze do końca merytoryczne decyzje  polityczne.

Dlatego też, co chcę podkreślić, żadne postanowienie Sądu restrukturyzacyjnego czy też Sędziego komisarza na tym etapie sprawy nie miało i nie mogło mieć decydującego wpływu na działalność firmy ST3 Offshore.

Przyczyny kryzysu i niewypłacalności są od sądów w tej sprawie całkowicie niezależne.

 

DŁUGA PROCEDURA

Faktem jest, że procedura postępowania układowego ST3 Offshore nie była prowadzona w błyskawicznym tempie i w praktyce (trwając od listopada 2017 r. do chwili obecnej) wykracza poza czasowe ramy zakładane przez ustawodawcę dla tzw. przyspieszonej restrukturyzacji (tj. max. kilka miesięcy).

Na pewno wpływ na to miał poważny charakter całokształtu sprawy, tj. restrukturyzacja dużej spółki (500-osobowe zatrudnienie, spory majątek) z narastającym zadłużeniem i znaczną ilością wierzycieli (ponad 400) o różnej formie prawnej.

Już tylko te przyczyny sprawiały, że przy stosunkowo ograniczonych możliwościach kadrowych szczecińskiego Sądu upadłościowego, nawet zwykłe czynności administracyjno-techniczne (doręczenia, wezwania), a tym bardziej uzupełnienia braków formalnych lub prawidłowe ustalenia dot. wszystkich wierzytelności musiały sprawiać praktyczne problemy i przedłużały postępowanie.

Charakterystyczne było np. samo Zgromadzenie 400 wierzycieli, które odbyło się w specjalnie wynajętym w tym celu obiekcie, byłej tymczasowej siedziby szczecińskiej Opery przy ul. Energetyków. Posiedzenie trwało od rana do późnych godzin wieczornych.

Pisałem o nim zresztą TUTAJ>>>

Zgromadzenie wierzycieli w postępowaniu układowym ST3 Offshore.

Cóż, na pewno postępowanie trwało długo, ale nie stawiałbym zarzutu przewlekłości.

Okazuje się jednak, że początkowe propozycje układowe spółki (z listopada 2017 r.) początkowo zakładały realizację spłaty wierzycieli przez okres 8 kwartałów (tj. 2 lata) od dnia uprawomocnienia się postanowienia o zatwierdzeniu układu.

Tak więc, zmiana propozycji, która nastąpiła przed czerwcowym Zgromadzeniem wierzycieli, na płatność w terminie przez okres 2 miesięcy od miesiąca, w którym miało uprawomocnić się postanowienie o zatwierdzeniu układu (czyli znaczne przyspieszenie spłaty) specjalnie tego okresu nie wydłużyła.

Czyli – z punktu widzenia wierzycieli – przeciągające się postępowanie nie miało wpływu na realizację układu.

Jedyne wątpliwości miałem do procedury prowadzonej przez Sąd w okresie od lipca (czyli po przyjęcia układu przez wierzycieli) do listopada (zatwierdzenia układu). Pisałem o tym TUTAJ>>>

ST3 Offshore – podsumowanie ostatnich czynności w postępowaniu restrukturyzacyjnym

i TUTAJ>>>

Zatwierdzenie układu w ST3 Offshore.

Oczywiście tak długo, jak istniała szansa (czyli do 31.12.2019 r.) wypłaty uzgodnionych należności, żaden z wierzycieli nie miał wystarczającego interesu nie tylko w zaskarżeniu postanowienia o zatwierdzeniu układu, lecz nawet w złożeniu wniosku o sporządzenie pisemnego uzasadnienia do tego postanowienia.

Każda z tych czynności w praktyce uniemożliwiała uprawomocnienie się orzeczenia, a w konsekwencji utrudniała wykorzystanie złożonych do depozytu notarialnego przez Agencję Rozwoju Przemysłu niemal 40.000.000 zł na spłatę wierzytelności (o czym jeszcze niżej).

 

PRZEKSZTAŁCENIA WŁASNOŚCIOWE I POCZĄTEK ZACIĄGANIA POŻYCZEK

Analizując aktualny stan rzeczy nie można zupełnie oderwać się od września 2017 r., kiedy został złożony wniosek o ogłoszenie upadłości po raz pierwszy.

Doszło wtedy do podjęcia decyzji, która – moim zdaniem – zaważyła o dalszym losie spółki.

Przedstawiciele dotychczas mniejszościowego udziałowca ST3 Offshore – Mars FIZ, reprezentowanego przez MS TFI SA, którego właścicielem jest Polska Grupa Zbrojeniowa, nadzorowana ostatecznie przez Ministra Obrony Narodowej, pokusili się o nabycie większościowego pakietu udziałów w spółce przeznaczając na to zresztą dość spore środki finansowe.

Najpierw 3.10.2017 r. podniesiono kapitał spółki z kwoty 88.381.300 zł do kwoty 282.733.600 zł i zobowiązano obu wspólników (ST3 Holding GmbH z siedzibą w Berlinie oraz Mars FIZ) do odpowiedniego pokrycia swoich udziałów. Konstrukcja tego zabiegu jest dość skomplikowana i wymagałaby odrębnej publikacji. W każdym razie z treści protokołu zgromadzenia wspólników wynika, że Mars FIZ zobowiązał się m.in. do przelanie na kapitał zakładowy spółki kwoty 189.592.450 zł.

Następnie w dniu 27.11.2017 r. zgromadzenie wspólników ST3 Offshore ponownie podwyższyło kapitał zakładowy Spółki z 282.733.600 zł do 299.653.200 zł, tj. o kwotę 16.919.600 zł. Tak powstałe nowe udziały zostały przejęte przez Mars FIZ, który zobowiązał się ponownie wpłacić ww. kwotę na kapitał zakładowy Spółki.

W wyniku tych czynności Mars FIZ objął ostatecznie 4.793.064 udziały o wartości 239.653.200 zł (ok. 80 %), a ST3 Holding GmbJ 1.200.000 udziały o wartości 60.000.000 zł (ok. 20 %).

Czyli na przejęcie spółki ST3 Offshore poszło – jak dla mnie – sporo publicznych pieniędzy.

Doszło też do mocnych roszad w składzie zarządu.

Widać było wolę przeżycia kontraktu z Ørsted (ex DONG Energy) i takiego oczekiwania na “lepsze jutro”. Kłopot w tym, że na samym oczekiwaniu się skończyło i po ostatecznym wykonaniu (z reperkusjami) zamówienia dla duńskiej firmy, typowe offshorowe realizacje nie były już wykonywane (był to – o ile mnie pamięć nie myli – okres letni 2018 r.), a działalność spółki zaczęła się opierać jedynie na wpadkowych zleceniach nazwijmy to “mniejszego kalibru”.

Skończyły się również środki finansowe na pokrywanie bieżących potrzeb spółki (o uregulowaniu 50.000.000 zł zaległości dla 400 wierzycieli nie wspominając).

To chyba drugi kluczowy moment tej restrukturyzacji.

Spółka zaczęła od grudnia 2018 r. zaciągać bowiem pożyczki na pokrycie comiesięcznych kosztów działalności.

W okresie do września 2019 r. było to łącznie 8 pożyczek (na łączną kwotę ponad 38.000.000 zł) w większej części od swojego głównego udziałowca czyli Mars FIZ (tj. ponad 22.000.000 zł). Pozostali pożyczkodawcy (Polska Grupa Zbrojeniowa, Mars Finance 1 ) to powiązane z tym udziałowcem spółki, objęte oczywiście ostatecznym nadzorem Ministra Obrony Narodowej.

Co ważne, pożyczki były udzielane metodą faktów dokonanych.

Czyli ani pożyczkodawca, ani pożyczkobiorca nie pytali Sędziego komisarza (a później Rady wierzycieli) o zgodę. Zawierali sami umowę, przelewali środki (kwoty od 1.100.000 zł do 8.000.000 zł), a dopiero następnie wnioskowali o zatwierdzenie całej transakcji (w praktyce na bieżąco konsumowanej i przejadanej na bieżące potrzeby).

O uzasadnionym zakwestionowaniu tych pożyczek przez Sędziego komisarza pisałem TUTAJ >>>

ST3 Offshore – najnowsze wieści

Oczywiście w tym kontekście pojawia się poważny problem, o ile pożyczki nie zostaną prawomocnie zatwierdzone (bo ST3 Offshore zaskarżyło wszystkie postanowienia) i staną się nieważne, to kto przy prawdopodobnej upadłości pożyczkobiorcy zwróci je pożyczkodawcom. Pieniądze trafią przecież do masy upadłości i żadem z pożyczkodawców nie będzie miał wielkich szans na odzyskanie “zainwestowanych” środków.

Pytanie, kto ewentualnie poniesie u pożyczkodawców odpowiedzialność za takie bezzwrotne udzielenie tych pożyczek również może być ciekawe.

Dotyczy to zwłaszcza głównego wspólnika – Mars FIZ, który wydał przecież sporo również w 2017 r. przejmując większościowe udziały w stosunku do upadającej spółki.

W jakim celu? Czy tylko dla sprawdzenia się w offshorowym biznesie na zasadzie: “naprzód przygodo“?

Czy w ramach transparentności wydatkowania środków publicznych ktokolwiek kiedyś zobaczy jakiś porządny biznes plan w tym zakresie?

Kwestię niedozwolonej pomocy publicznej pominę już w tym miejscu milczeniem. Nie przekonują mnie w każdym razie oświadczenia pożyczkodawców i pożyczkobiorcy (ST3 Offshore), że pożyczki te do takiej pomocy nie należą. Obawiam się, że przedstawiciele Komisji Europejskiej będą mieli w tej sprawie zdecydowanie inne zdanie i mogą zakwestionować dokonane transakcje.

Warto zwrócić uwagę, że sama Agencja Rozwoju Przemysłu ostatecznie zauważa ten problem jako jedną z podstawowych przyczyn decyzji o niekontynuowaniu inwestycji w ST3 Offshore.

Kończąc ten wątek wypada tylko podkreślić, że orzeczenia Sędziego komisarza ostatecznie nie miały żadnego znaczenia dla Sądu restrukturyzacyjnego, który ostatecznie nie widział przeszkód w zatwierdzeniu układu, choć wiedział o zakwestionowaniu udzielonych pożyczek.

Dziwi w tej sytuacji przede wszystkim zachowanie głównego udziałowca (Mars FIZ), który podobno tylko z tej przyczyny zaprzestał wspierania swojej spółki i podważa jak się wydaje nagle sens jej dalszego funkcjonowania. Fundusz ten nie widział żadnego problemu w inwestowanie ciężkich pieniędzy w 2017 r., a także przy udzielaniu kolejnych pożyczek od grudnia 2018 do września 2019 r. A uznał, że czas na koniec przygody nastał dopiero w grudniu 2019 r. Na szczęście – po wyborach parlamentarnych, bo nie sposób tej sprawy nie łączyć z kalendarzem wyborczym, o czym również poniżej.

 

NOWY INWESTOR

W marcu 2019 r. kiedy było już wiadome, że spółka ST3 Offshore nie otrzyma wymarzonych zamówień zgodnych ze specyfiką zakładu (i nie realizowała ich w sumie od czerwca 2018 r.), pojawiła się nowa koncepcja.

Na scenę wszedł poważny gracz, tj. Agencja Rozwoju Przemysłu SA (ARP), zainteresowany – co jest zrozumiałe – rozwojem morskiej energetyki wiatrowej.

ARP to duża spółka Skarbu Państwa (czyli znów polityczne powiązania) podległa bodajże bezpośrednio p. Premierowi Morawieckiemu (choć gubię się już dość mocno, jako jednak niepolityk w tych zależnościach kompetencyjnych obozu rządzącego).

Rozpoczęło się w marcu 2019 r. od wspólnej deklaracji Mars FIZ i ARP o przystąpieniu do rozmów na temat zainwestowania w ST3 Offshore. Deklaracja była na tyle ambitna, że – choć brakowało konkretów i publicznego przedstawienia koncepcji działania – ST3 Offshore zmieniło wręcz warunki układu na takie, które były dla wierzycieli jeszcze korzystniejsze (spłata wierzytelności nie w okresie 2 lata, a w zasadzie 2 miesięcy od uprawomocnienia się postanowienia o zatwierdzeniu układu).

W tak pięknych okolicznościach przyrody (i niepowtarzalnych), przy zapewnieniach o pewnym dofinansowaniu, składanych przez nowy zarząd ST3 Offshore, układ został przyjęty w czerwcu 2019 r. niemal jednomyślnie 🙂

Problem w tym, że pomimo monitów i sygnalizacji istotnych wątpliwości (sam osobiście pisałem zarówno do Mars FIZ, jak i ARP) do sierpnia 2019 r. żaden z zainteresowanych podmiotów nie kwapił się z podaniem szczegółów dofinansowania.

Podwyższenie kapitału spółki i objęcie nowych udziałów przez ARP lub ich sprzedaż przez Mars FIZ na rzecz ARP wymagało dość czasochłonnej procedury. A do tego – szczegółowej analizy opłacalności biznesowej, testu prywatnego inwestora, oceny ryzyka związanego z rynkiem, restrukturyzowaną spółką, no i w zakresie tej nieszczęsnej niedozwolonej pomocy publicznej.

Nie da się tego zrobić przez 1 miesiąc.

Pisałem o tym TUTAJ >>>

ST3 Offshore – praktycznie brak szans na realizację przyjętego układu

No, ale cóż zbliżały się decydujące posiedzenia Sądu restrukturyzacyjnego (który miał zatwierdzić przyjęty w czerwcu układ), a przy okazji wybory parlamentarne.

Zainteresowane podmioty (ARP, Mars FIZ i ST3 Offshore) rzutem na taśmę stworzyły taką swoistą organizacyjną hybrydę (jak nazwał ją jeden z kolegów prawników), w której doszło do udzielania kolejnych pożyczek przez Mars FIZ oraz uzgodnienia warunków nabycia upadającego przedsiębiorstwa (pakietu większościowego) przez ARP, w ramach którego ARP zabezpieczyła w depozycie notarialnym środki finansowe mające wystarczyć na spłatę wierzycieli i szybkie wykonanie przyjętego przez nich układu.

Bardziej szczegółowo pisałem o tym TUTAJ >>>

Restrukturyzacja ST3 Offshore – czy pojawiło się światełko w tunelu?

Czyli niby dało się… choć w sposób mocno naciągany.

Wierzyciele ze zdumienia przecierali oczy i nikt nawet nie śmiał przeszkadzać w realizacji tak odważnej “strategii” działania.

ARP przedstawiła jednak tylko kilka warunków. W tym najważniejszy z nich – postanowienie o zatwierdzeniu układu wydane przez Sąd restrukturyzacyjny powinno się uprawomocnić do dnia 31.12.2019 r.

Dodam też, że jakoś nie za bardzo nadal było wiadome, co będzie się działo ze spółką ST3 Offshore później, jaki jest plan i pomysł na jej funkcjonowanie, utrzymanie 500 pracowników do 2021 roku, skąd nowe zamówienia i na czym miałaby polegać rzeczywista restrukturyzacja tego przedsiębiorstwa (aby po prostu było wydajne i dobrze prowadzone, zgodnie z rynkowymi zasadami).

Sama zapowiedź – uważam że zbyt marketingowa i nieco na wyrost – stworzenia przez ARP Grupy Przemysłu Stoczniowego (z całym szacunkiem, ale dla firm zachodniopomorskich brzmi to trochę jak budowa 1-8 promów, linia produkcyjna okrętów podwodnych, przedwyborcze budowanie zielonych stoczni, czy rychłe uregulowanie Odry do najwyższej klasy żeglowności – czyli po prostu niewiarygodnie) oraz bliżej nie określona w czasie wizja rozwoju polskiej morskiej energetyki wiatrowej to zdecydowanie za mało. Tym bardziej w konfrontacji z twardymi danymi dot. rosnącego zadłużenia spółki ST3 Offshore oraz jej bieżącymi miesięcznymi kosztami utrzymania.

A przecież restrukturyzacja, co podkreślę ponownie, ma na celu nie tylko spłatę wierzycieli, ale rzeczywiste uzdrowienie firmy.

 

WYBORY I KONIEC ZAINTERESOWANIA INWESTYCJĄ

Po październikowych wyborach tempo siadło…

O pierwszym posiedzeniu Sądu restrukturyzacyjnego pisałem TUTAJ >>>

ST3 Offshore – światełko w tunelu coraz dalej…

A o kolejnych dwóch posiedzeniach, nieco bardziej nostalgicznie TUTAJ >>>

Restrukturyzacja w jesiennych barwach.

i z nutą minimalnie większego optymizmu TUTAJ >>>

Zatwierdzenie układu w ST3 Offshore.

Czyli Sąd restrukturyzacyjny ostatecznie 26.11.2019 r. zatwierdził układ i wydawało się, że nic nie stoi na przeszkodzie wypłacie należności.

Wierzyciele ponownie nie mogli uwierzyć swojemu nadchodzącemu szczęściu 😉

Tyle tylko, że emocje dość szybko ostudził sam główny inwestor, czyli ARP, która jako pierwsza złożyła wniosek o uzasadnienie wydanego postanowienia.

W konsekwencji – Mikołaja nie było…

Postanowienie wraz z pisemnym uzasadnieniem zostało doręczone ARP w dniu 27.12.2019 r.

Skutek aktywności ARP jest taki, że prawomocność tego postanowienia (i to niezależnie czy ARP złożyłaby zażalenie w 2-tygodniowym terminie do dzisiaj tj. 10.01.2020 r., czy jednak nie) nie nastąpiła do dnia 31.12.2019 r.

Inaczej mówiąc, to że nie doszło do wykonania umowy zawartej z Mars FIZ i ST3 Offshore, wynika wprost z zachowania ARP, a nie z orzeczeń sądowych.

Pytanie podstawowe dlaczego?

Oficjalne komunikaty ST3 Offshore i ARP są w tym zakresie, jak pisałem wyżej, ze sobą niezgodne.

Dość powiedzieć, że gdyby ARP chciała, to przy postanowieniu o zatwierdzeniu układu, mogłaby (nie oglądając się na wątpliwości co do ryzyka, testu prywatnego inwestora, niedozwolonej pomocy publicznej – na co nie powoływała się we wrześniu podpisując umowę) przedłużyć okres umowy, nie składać zażalenia i umożliwić skorzystanie ze środków zebranych na depozycie.

Brak konsekwencji jest w tej sprawie dosyć jaskrawy. No, chyba że ktoś mnie przekona, że zachowanie ARP jest uzasadnione.

Wygląda po prostu na to, że zmieniła się tzw. wola polityczna, która przed wyborami nakazywała zachować chyba co najmniej pozory walki (choć nie mogę wykluczyć, że poza pozorami niektórzy może i mieli większe zacięcie), ale po wyborach tej woli już zabrakło. Zwłaszcza na od początku grząskim gruncie związanym z trudnym położeniem ST3 Offshore.

 

DALSZE KROKI

Nie jest tajemnicą, że spółka ST3 Offshore nie pozyskała w 2019 r. żadnych istotnych nowych zamówień (oprócz dwóch większych, które nie są jednak wystarczające do bieżącego pokrycia kosztów funkcjonowania i z których zakończeniem będą teraz poważne problemy). Spółka nie ma środków na pokrycie należności publicznoprawnych (podatki, ZUS), wynagrodzeń i innych bieżących opłat. O spłaceniu wierzytelności i to na warunkach w przyjętym przez wierzycieli i zatwierdzonym przez Sąd restrukturyzacyjny układzie może w ogóle zapomnieć. Tym bardziej, że w styczniu powinna równolegle zacząć spłatę pierwszych pożyczek z łącznej kwoty 38.100.000 zł.

Łączny poziom zadłużenia będzie aktualnie pewnie wyższy niż 90.000.000 zł.

Spółka nie jest w stanie funkcjonować na rynku samodzielnie co najmniej od kilkunastu miesięcy i powiększa swoje zadłużenie.

Jeżeli dodać do tego brak trwałości projektu europejskiego (utrzymania zatrudnienia na poziomie 500 osób w okresie do 2021 włącznie), to obowiązek zwrotu dofinansowania wraz z karami umownymi i odsetkami jest niemal pewny. Podwyższy to zadłużenie o kolejne 120.000.000 zł.

Razem daje to bagatela co najmniej 210.000.000 zł.

Stąd też nie dziwi wcale złożenie przez zarząd wniosku o ogłoszenie upadłości, takiej upadłości na początek roku (jak w moim tytule).

Sąd nie rozpozna tego wniosku jednak szybko.

W pierwszej kolejności trzeba bowiem uporać się z postępowaniem restrukturyzacyjnym, które – co naturalne – nie ma już dalej sensu. W tym celu spółka złożyła również wniosek o umorzenie tego postępowania i to orzeczenie powinno nastąpić w najbliższym czasie.

Dopiero po uprawomocnieniu się postanowienia o umorzeniu postępowania restrukturyzacyjnego Sąd powinien przystąpić do oceny okoliczności i zasadności ogłoszenia upadłości.

Moim zdaniem będzie to raczej formalność, ale może potrwać od paru tygodni do paru miesięcy.

Po ogłoszeniu upadłości, spółka utraci możliwość samodzielnego zarządzania majątkiem i obowiązki zarządu przejmie syndyk, który pod nadzorem nowopowołanego Sędziego komisarza będzie dążył do…

Ale na dzisiaj chyba wystarczy 🙂

Do kolejnych etapów postępowania upadłościowego na pewno jeszcze wrócę.

I tak szanuję to, że dotarłeś lub dotarłaś do tego momentu. Dziękuję.

Zapraszam oczywiście do dyskusji w komentarzach pod publikacją.

 

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 (91) 488 44 22e-mail: kancelaria@zbrojaadwokaci.pl