Patryk Zbroja

adwokat

Kancelarię adwokacką prowadzi w Szczecinie. Specjalizuje się w prawie cywilnym i gospodarczym, w tym związanym z prawem morskim.
[Więcej >>>]

eBook

Zerowy PIT dla marynarzy, podatek tonażowy dla armatorów i nowe rozwiązania dla offshore. Ustawa mająca stworzyć warunki do powrotu statków pod polską banderę została podpisana przez Prezydenta i opublikowana w Dzienniku Ustaw. To ważna zmiana dla polskiej gospodarki morskiej. Warto jednak oddzielić to, co rzeczywiście zmieniają przepisy, od oczekiwania, że statki polskich armatorów od razu zaczną masowo podnosić biało-czerwoną banderę.

W ostatnich dniach miałem okazję komentować nowe regulacje m.in. dla „Faktu”, Strefy Biznesu i GospodarkaMorska.pl. W mediach pojawiają się dwa główne hasła: „powrót polskiej bandery” i „zerowy PIT dla marynarzy”.

Oba są uzasadnione. Oba wymagają jednak pewnego dopowiedzenia.

Ustawa z 17 lipca 2026 r. została podpisana przez Prezydenta 7 sierpnia i opublikowana 10 sierpnia 2026 r. jako Dz.U. poz. 1079. Co do zasady wejdzie w życie po 30 dniach od ogłoszenia, czyli we wrześniu. Trzeba jednak od razu zaznaczyć, że nowe rozwiązania dotyczące zwolnienia marynarzy z PIT i podatku tonażowego będą stosowane dopiero od 1 stycznia roku następującego po roku, w którym Komisja Europejska wyda pozytywną decyzję dotyczącą zgodności tej pomocy publicznej z rynkiem wewnętrznym.

Dlatego już na początku jedna praktyczna uwaga:

– podpis Prezydenta nie oznacza, że od dzisiaj każdy marynarz objęty nowymi przepisami korzysta z zerowego PIT.

Po co właściwie jest ta ustawa

Oficjalnym celem jest zwiększenie atrakcyjności polskiej bandery i stworzenie lepszych warunków dla działalności przedsiębiorstw żeglugowych w Polsce. Rząd wskazuje przede wszystkim na przywrócenie podatku tonażowego, zmianę zasad zwolnienia z PIT dla marynarzy, rozwiązania dotyczące zaopatrywania statków w leki oraz dostosowanie polskich regulacji do Konwencji o pracy na morzu – MLC.

To ważne, ponieważ wybór bandery nie jest decyzją wyłącznie symboliczną.

Czytaj dalej >>>

Z Polboat Yachting Festival w Gdyni wróciłem z dużą dawką pozytywnej energii.

Były nowe jednostki, premiery, spotkania z przedstawicielami stoczni, dealerami i klientami.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Było też sporo rozmów o kondycji polskiego rynku jachtowego i jego dalszym rozwoju.

W kilku z nich powracał jednak temat trudny i – z punktu widzenia całej branży – nieco niewygodny.

Czytaj dalej >>>

W dniach 23–24 czerwca 2026 r. w Sopocie odbyła się IV edycja Kongresu Polskie Porty 2030, organizowana przez GospodarkaMorska.pl.

Tegoroczna odsłona wydarzenia przebiegała pod hasłem „Energia z portów – Porty energii”, a jej główne obszary tematyczne obejmowały rozwój, bezpieczeństwo, transformację i technologie.

W agendzie znalazły się m.in. dyskusje o transformacji energetycznej, terminalach kontenerowych, żegludze, infrastrukturze krytycznej, inwestycjach portowych, finansowaniu, intermodalu, offshore wind, zielonych portach, cyberbezpieczeństwie oraz przemyśle morskim, obronnym i energetycznym. (KONGRES POLSKIE PORTY 2030)

Nasza kancelaria Wind and Water Legal Zbroja miała przyjemność być partnerem tego wydarzenia. W Kongresie uczestniczyliśmy wspólnie z Marcinem Sokołowskim i Stanisławem Kaupem.

Dla mnie osobiście była to również okazja do udziału w panelu „Gospodarka 2030+. Porty magnesem dla przemysłu morskiego, obronnego i energetycznego”, w którym dyskutowaliśmy m.in. o tym, jak porty mogą przyciągać przemysł, kapitał, kompetencje i projekty strategiczne dla państwa. (KONGRES POLSKIE PORTY 2030)

Czytaj dalej >>>

Nie kontraktujmy kontraktacją

Patryk Zbroja01 czerwca 20262 komentarze

Trwa sezon konferencyjny. Branża offshore wind, porty, stocznie, gospodarka morska i infrastruktura spotykają się na panelach, kongresach i śniadaniach eksperckich. Rozmawiamy o łańcuchach dostaw, local content, portach instalacyjnych, kablach, statkach serwisowych, ryzykach projektowych i terminach, które już na etapie slajdu numer trzy wyglądają na opóźnione.

I w tym całym słownym morskim wietrze nadal często słyszę dwa określenia:

„kontraktacja”
oraz
„ofertacja”.

Nie jest to oczywiście największy problem świata.

Nie jest to też kwestia, przez którą trzeba przerywać panel, wyłączać mikrofon i wzywać zespół kryzysowy.

Paneliści wiedzą, co chcą powiedzieć. Słuchacze zwykle też rozumieją. Najczęściej chodzi po prostu o zawieranie umów, przygotowywanie ofert, proces zakupowy albo negocjacje handlowe.

Ale jednak coś tu zgrzyta. Zwłaszcza jak ma się lekko prawnicze zacięcie.

Przedstawiciele branży offshore wind i szeroko pojętej gospodarki morskiej powinni mówić precyzyjnie. Nie dlatego, że każdy panel ma brzmieć jak komentarz do Kodeksu cywilnego. Raczej dlatego, że w tej branży słowa często zamieniają się w zobowiązania. A zobowiązania — w pieniądze, terminy, roszczenia i odpowiedzialność.

Kontraktacja, czyli nie wszystko, co brzmi kontraktowo, jest kontraktowaniem

Zacznijmy od „kontraktacji”.

W języku potocznym ktoś może powiedzieć: „jesteśmy na etapie kontraktacji wykonawców”. I wiadomo, że chodzi o to, że spółka prowadzi rozmowy, negocjuje warunki i zawiera umowy.

Problem w tym, że w prawie cywilnym kontraktacja nie jest eleganckim synonimem kontraktowania.

Czytaj dalej >>>

Podczas 12. Międzynarodowego Kongresu Morskiego w Szczecinie moderowałem panel poświęcony morskiej energetyce wiatrowej, przemysłowi morskiemu, produkcji, transportowi i logistyce.

Rozmowa była ciekawa także dlatego, że przy jednym stole spotkały się różne perspektywy rynku: inwestora, branży, administracji gospodarczej, logistyki, lokalnej technologii i standardów technicznych.

W panelu udział wzięli:

  • Janusz Bil (ORLEN Neptun),
  • Jakub Budzyński (PIMEW – Polish Offshore Wind Industry Chamber),
  • Morten Siem Lynge (Ambasada Królestwa Danii w Polsce),
  • Przemysław Hołowacz (CSL Sp. z o.o. / Klaster Offshore Wind przy Północnej Izbie Gospodarczej),
  • Daniel Kisała (Slipform),
  • Grzegorz Pettke (Polski Rejestr Statków S.A.).

Rozmawialiśmy o offshore wind nie tylko jako o projekcie energetycznym. Dużo ważniejsze okazało się pytanie, które coraz częściej wraca w dyskusjach branżowych:

ile wartości z budowy morskich farm wiatrowych zostanie w Polsce?

I nie chodzi tu wyłącznie o to, ile turbin stanie na Bałtyku.

Chodzi o to, czy polskie firmy, porty, regiony, stocznie, logistyka, technologie i usługi będą realną częścią łańcucha dostaw.

Czytaj dalej >>>