Patryk Zbroja

adwokat

Kancelarię adwokacką prowadzi w Szczecinie. Specjalizuje się w prawie cywilnym i gospodarczym, w tym związanym z prawem morskim.
[Więcej >>>]

eBook

Wróciłem właśnie z kolegami z załogi YKP Szczecin z regatowego wyjazdu w Kalifornii.

Poniżej parę fajnych fotografii z tego wydarzenia od organizatorów (Long Beach Yacht Club, fot. Bronny Daniels), oczywiście dla przyciągnięcia uwagi:

A po drodze widziałem to, co w południowo-zachodnich Stanach Zjednoczonych rzuca się w oczy bardzo szybko: panele fotowoltaiczne, farmy solarne i lądowe turbiny wiatrowe.

Podobnie w Arizonie i Nevadzie — ogromna przestrzeń, pustynny krajobraz, autostrady i energetyka odnawialna widoczna z samochodu (fot. Ł. Czaja).

Czytaj dalej >>>

Swoista opera mydlana pod tytułem „upadłość ST3” wreszcie zmierza ku końcowi.

Co więcej, na koniec kwietnia wierzyciele II i III kategorii otrzymali 100% swoich należności

Zwrot akcji jak w dobrym serialu!

To dobry moment, aby całą tę historię podsumować w telegraficznym skrócie. 

Zdjęcie, z czasów prosperity zakładu, dla przyciągnięcia uwagi.

Początki ST3

ST3 Offshore została założona w 2012 roku jako spółka z ograniczoną odpowiedzialnością. Wówczas pod firmę KSO sp. z o.o. Jej celem było produkowanie stalowych fundamentów — pośrednich, kratownicowych i monopalowych — dla morskich farm wiatrowych.  

Zakład powstał na Ostrowie Brdowskim w Szczecinie. To strategiczna lokalizacja, dawała dostęp drogą wodną do Bałtyku i dalej do Morza Północnego. Na teren zakł prowadzi, do dziś, słynny niebieski most, który już stał się ikoną. 

Czytaj dalej >>>

To zwykle nie zaczyna się od Excela, checklisty ani rozmowy o podatkach.

Zaczyna się dużo prościej.

Od zdjęcia jachtu, które nagle zostaje z Tobą na dłużej.

Od myśli, że dobrze byłoby mieć w tym sezonie „coś swojego”.

Od wyobrażenia pierwszego wyjścia z mariny, zachodu słońca w zatoce, porannej kawy na pokładzie i planów, które nagle przestają być tylko planami.

Potem dzieje się już szybko.

Oglądasz kolejne oferty. Porównujesz długość, rocznik, wyposażenie. W głowie układa się scenariusz: jeszcze tylko obejrzeć, dogadać cenę, podpisać papiery i można zaczynać sezon.

I właśnie wtedy najłatwiej wpaść w pułapkę.

Bo przy zakupie jachtu wszystko, co najprzyjemniejsze, dzieje się na początku.

Emocje są pierwsze.

Rozsądek często dobiega chwilę później. A dokumenty, formalności i pytania, których nikt nie chce sobie zadawać w tym „fajnym momencie”, potrafią wrócić wtedy, gdy jest już za późno.

  • Czy sprzedający rzeczywiście może sprzedać ten jacht?
  • Czy na pewno wiadomo, co dokładnie kupujesz razem z jednostką?
  • Czy ktoś dobrze opisał stan techniczny?
  • Co, jeśli po odbiorze wyjdą wady?
  • Co z VAT-em, PCC, rejestracją, banderą (czy na pewno biało-czerwona jest atrakcyjna), pozwoleniem radiowym albo ubezpieczeniem?
  • I co z tego wszystkiego „jakoś się zrobi”, a co naprawdę trzeba ustalić wcześniej?

eBook Bezpieczne nabycie jachtu

Właśnie z takich sytuacji powstał nasz eBook „Bezpieczne nabycie jachtu”:

Nie po to, żeby odbierać komukolwiek radość z zakupu. Wręcz przeciwnie. Po to, żeby ta radość nie skończyła się zaraz po podpisaniu umowy.

To przewodnik dla osób, które są przed zakupem albo sprzedażą jachtu i chcą podejść do tego spokojnie.

Bez prawniczego nadęcia. Bez dziesiątek niezrozumiałych pojęć. Za to z konkretem, który naprawdę przydaje się wtedy, gdy zbliża się moment decyzji.

Czytaj dalej >>>

Wyobraź sobie prostą scenę. Kończysz ostatni odcinek serialu Netflix „Heweliusz” . W głowie zostaje obraz nieuczciwego i nierzetelnego procesu morskiego.

Pojawia się naturalne pytanie: czy tak to w Polsce wygląda i kto naprawdę porządnie rozstrzyga sprawy wypadków morskich?

Choćby co do zdarzenia z 19 sierpnia 1982 r., którego widać na archiwalnym zdjęciu powyżej. „Jan Heweliusz” podczas wyładunku wagonów, przechylił się i osiadł na dnie przy nabrzeżu w Ystad, opierając się lewą burtą o keję.

Bo równolegle do serialowych emocji toczy się realna dyskusja o zmianach dotyczących:

  • rejestru okrętowego,
  • zadań Państwowej Komisji Badania Wypadków Morskich (PKBWM),
  • przenikających się kompetencji poszczególnych organów administracji morskiej,
  • sensu utrzymywania Izb Morskich.

Czytaj dalej >>>

Zatonięcie superjachtu Bayesian z sierpnia 2024 r. była tragedią ludzką.

Dziś staje się także jednym z najciekawszych sporów sądowych z zakresu prawa jachtowego, odpowiedzialności armatora, załogi i – pośrednio – samej stoczni.

Sprawa przyciąga uwagę nie tylko skalą roszczeń (790 mln USD), lecz przede wszystkim nietypową rolą stoczni, która pozywa właściciela i załogę jednostki, twierdząc, że to ich działania zniszczyły reputację stoczniowej marki.

To sytuacja rzadka i potencjalnie przełomowa.

Co wydarzyło się na Bayesian

Bayesian był 56-metrowym żaglowym superjachtem zbudowanym przez stocznię Perini Navi, przejętą w 2021 r. przez The Italian Sea Group.

Jednostka słynęła z rekordowo wysokiego, aluminiowego masztu.

19 sierpnia 2024 r. jacht zatonął, stoając na kotwicy w Porticello na Sycylii w wyniku gwałtownej burzy.

Czytaj dalej >>>