Patryk Zbroja

adwokat

Kancelarię adwokacką prowadzi w Szczecinie. Specjalizuje się w prawie cywilnym i gospodarczym, w tym związanym z prawem morskim.
[Więcej >>>]

eBook

Cieśnina Ormuz (Strait of Hormuz) ma tylko kilkadziesiąt kilometrów szerokości. A jednak jej znaczenie jest globalne. Łączy Zatokę Perską z Zatoką Omańską i Oceanem Indyjskim. Przez ten akwen przechodzą tankowce, gazowce LNG, masowce, kontenerowce i statki obsługujące handel między państwami Zatoki a resztą świata.

W normalnych warunkach to jeden z najważniejszych szlaków żeglugowych na świecie.

W warunkach konfliktu staje się jednak czymś więcej niż trasą handlową. Staje się testem dla prawa morza, prawa konfliktów zbrojnych, ubezpieczeń morskich, bezpieczeństwa załóg i odporności globalnych łańcuchów dostaw.

Według IEA (The International Energy Agency) przez Cieśninę Ormuz w 2025 r. przewożono średnio ok. 20 mln baryłek ropy i produktów ropopochodnych dziennie. To ok. 25% światowego handlu ropą transportowaną drogą morską. IEA wskazuje też, że przez Ormuz przechodzi ok. 19% światowego handlu LNG, w tym większość eksportu LNG z Kataru i ZEA.

Dla gospodarki morskiej to nie jest więc odległy problem geopolityczny. To temat, który bezpośrednio dotyczy armatorów, czarterujących, operatorów terminali, ubezpieczycieli, banków finansujących obrót morski oraz samych marynarzy.

Dlaczego Cieśnina Ormuz jest tak ważna

Cieśnina Ormuz nie jest kanałem, jak Suez czy Panama. To naturalna cieśnina międzynarodowa. Leży między Iranem a Omanem. W najwęższym miejscu ma ok. 33-34 km szerokości, czyli ok. 20–21 mil morskich.

To oznacza, że w jej przypadku nie możemy mówić o „wodach międzynarodowych” w prostym znaczeniu tego słowa. Znaczna część akwenu znajduje się bowiem w obrębie morza terytorialnego Iranu i Omanu.

Czytaj dalej >>>

Wróciłem właśnie z kolegami z załogi YKP Szczecin z regatowego wyjazdu w Kalifornii.

Poniżej parę fajnych fotografii z tego wydarzenia od organizatorów (Long Beach Yacht Club, fot. Bronny Daniels), oczywiście dla przyciągnięcia uwagi:

A po drodze widziałem to, co w południowo-zachodnich Stanach Zjednoczonych rzuca się w oczy bardzo szybko: panele fotowoltaiczne, farmy solarne i lądowe turbiny wiatrowe.

Podobnie w Arizonie i Nevadzie — ogromna przestrzeń, pustynny krajobraz, autostrady i energetyka odnawialna widoczna z samochodu (fot. Ł. Czaja).

Czytaj dalej >>>

Swoista opera mydlana pod tytułem „upadłość ST3” wreszcie zmierza ku końcowi.

Co więcej, na koniec kwietnia wierzyciele II i III kategorii otrzymali 100% swoich należności

Zwrot akcji jak w dobrym serialu!

To dobry moment, aby całą tę historię podsumować w telegraficznym skrócie. 

Zdjęcie, z czasów prosperity zakładu, dla przyciągnięcia uwagi.

Początki ST3

ST3 Offshore została założona w 2012 roku jako spółka z ograniczoną odpowiedzialnością. Wówczas pod firmę KSO sp. z o.o. Jej celem było produkowanie stalowych fundamentów — pośrednich, kratownicowych i monopalowych — dla morskich farm wiatrowych.  

Zakład powstał na Ostrowie Brdowskim w Szczecinie. To strategiczna lokalizacja, dawała dostęp drogą wodną do Bałtyku i dalej do Morza Północnego. Na teren zakł prowadzi, do dziś, słynny niebieski most, który już stał się ikoną. 

Czytaj dalej >>>

To zwykle nie zaczyna się od Excela, checklisty ani rozmowy o podatkach.

Zaczyna się dużo prościej.

Od zdjęcia jachtu, które nagle zostaje z Tobą na dłużej.

Od myśli, że dobrze byłoby mieć w tym sezonie „coś swojego”.

Od wyobrażenia pierwszego wyjścia z mariny, zachodu słońca w zatoce, porannej kawy na pokładzie i planów, które nagle przestają być tylko planami.

Potem dzieje się już szybko.

Oglądasz kolejne oferty. Porównujesz długość, rocznik, wyposażenie. W głowie układa się scenariusz: jeszcze tylko obejrzeć, dogadać cenę, podpisać papiery i można zaczynać sezon.

I właśnie wtedy najłatwiej wpaść w pułapkę.

Bo przy zakupie jachtu wszystko, co najprzyjemniejsze, dzieje się na początku.

Emocje są pierwsze.

Rozsądek często dobiega chwilę później. A dokumenty, formalności i pytania, których nikt nie chce sobie zadawać w tym „fajnym momencie”, potrafią wrócić wtedy, gdy jest już za późno.

  • Czy sprzedający rzeczywiście może sprzedać ten jacht?
  • Czy na pewno wiadomo, co dokładnie kupujesz razem z jednostką?
  • Czy ktoś dobrze opisał stan techniczny?
  • Co, jeśli po odbiorze wyjdą wady?
  • Co z VAT-em, PCC, rejestracją, banderą (czy na pewno biało-czerwona jest atrakcyjna), pozwoleniem radiowym albo ubezpieczeniem?
  • I co z tego wszystkiego „jakoś się zrobi”, a co naprawdę trzeba ustalić wcześniej?

eBook Bezpieczne nabycie jachtu

Właśnie z takich sytuacji powstał nasz eBook „Bezpieczne nabycie jachtu”:

Nie po to, żeby odbierać komukolwiek radość z zakupu. Wręcz przeciwnie. Po to, żeby ta radość nie skończyła się zaraz po podpisaniu umowy.

To przewodnik dla osób, które są przed zakupem albo sprzedażą jachtu i chcą podejść do tego spokojnie.

Bez prawniczego nadęcia. Bez dziesiątek niezrozumiałych pojęć. Za to z konkretem, który naprawdę przydaje się wtedy, gdy zbliża się moment decyzji.

Czytaj dalej >>>

Wyobraź sobie prostą scenę. Kończysz ostatni odcinek serialu Netflix „Heweliusz” . W głowie zostaje obraz nieuczciwego i nierzetelnego procesu morskiego.

Pojawia się naturalne pytanie: czy tak to w Polsce wygląda i kto naprawdę porządnie rozstrzyga sprawy wypadków morskich?

Choćby co do zdarzenia z 19 sierpnia 1982 r., którego widać na archiwalnym zdjęciu powyżej. „Jan Heweliusz” podczas wyładunku wagonów, przechylił się i osiadł na dnie przy nabrzeżu w Ystad, opierając się lewą burtą o keję.

Bo równolegle do serialowych emocji toczy się realna dyskusja o zmianach dotyczących:

  • rejestru okrętowego,
  • zadań Państwowej Komisji Badania Wypadków Morskich (PKBWM),
  • przenikających się kompetencji poszczególnych organów administracji morskiej,
  • sensu utrzymywania Izb Morskich.

Czytaj dalej >>>