Patryk Zbroja

adwokat

Kancelarię adwokacką prowadzi w Szczecinie. Specjalizuje się w prawie cywilnym i gospodarczym, w tym związanym z prawem morskim.
[Więcej >>>]

eBook

W dniach 23–24 czerwca 2026 r. w Sopocie odbyła się IV edycja Kongresu Polskie Porty 2030, organizowana przez GospodarkaMorska.pl.

Tegoroczna odsłona wydarzenia przebiegała pod hasłem „Energia z portów – Porty energii”, a jej główne obszary tematyczne obejmowały rozwój, bezpieczeństwo, transformację i technologie.

W agendzie znalazły się m.in. dyskusje o transformacji energetycznej, terminalach kontenerowych, żegludze, infrastrukturze krytycznej, inwestycjach portowych, finansowaniu, intermodalu, offshore wind, zielonych portach, cyberbezpieczeństwie oraz przemyśle morskim, obronnym i energetycznym. (KONGRES POLSKIE PORTY 2030)

Nasza kancelaria Wind and Water Legal Zbroja miała przyjemność być partnerem tego wydarzenia. W Kongresie uczestniczyliśmy wspólnie z Marcinem Sokołowskim i Stanisławem Kaupem.

Dla mnie osobiście była to również okazja do udziału w panelu „Gospodarka 2030+. Porty magnesem dla przemysłu morskiego, obronnego i energetycznego”, w którym dyskutowaliśmy m.in. o tym, jak porty mogą przyciągać przemysł, kapitał, kompetencje i projekty strategiczne dla państwa. (KONGRES POLSKIE PORTY 2030)

Czytaj dalej >>>

Nie kontraktujmy kontraktacją

Patryk Zbroja01 czerwca 20262 komentarze

Trwa sezon konferencyjny. Branża offshore wind, porty, stocznie, gospodarka morska i infrastruktura spotykają się na panelach, kongresach i śniadaniach eksperckich. Rozmawiamy o łańcuchach dostaw, local content, portach instalacyjnych, kablach, statkach serwisowych, ryzykach projektowych i terminach, które już na etapie slajdu numer trzy wyglądają na opóźnione.

I w tym całym słownym morskim wietrze nadal często słyszę dwa określenia:

„kontraktacja”
oraz
„ofertacja”.

Nie jest to oczywiście największy problem świata.

Nie jest to też kwestia, przez którą trzeba przerywać panel, wyłączać mikrofon i wzywać zespół kryzysowy.

Paneliści wiedzą, co chcą powiedzieć. Słuchacze zwykle też rozumieją. Najczęściej chodzi po prostu o zawieranie umów, przygotowywanie ofert, proces zakupowy albo negocjacje handlowe.

Ale jednak coś tu zgrzyta. Zwłaszcza jak ma się lekko prawnicze zacięcie.

Przedstawiciele branży offshore wind i szeroko pojętej gospodarki morskiej powinni mówić precyzyjnie. Nie dlatego, że każdy panel ma brzmieć jak komentarz do Kodeksu cywilnego. Raczej dlatego, że w tej branży słowa często zamieniają się w zobowiązania. A zobowiązania — w pieniądze, terminy, roszczenia i odpowiedzialność.

Kontraktacja, czyli nie wszystko, co brzmi kontraktowo, jest kontraktowaniem

Zacznijmy od „kontraktacji”.

W języku potocznym ktoś może powiedzieć: „jesteśmy na etapie kontraktacji wykonawców”. I wiadomo, że chodzi o to, że spółka prowadzi rozmowy, negocjuje warunki i zawiera umowy.

Problem w tym, że w prawie cywilnym kontraktacja nie jest eleganckim synonimem kontraktowania.

Czytaj dalej >>>

Podczas 12. Międzynarodowego Kongresu Morskiego w Szczecinie moderowałem panel poświęcony morskiej energetyce wiatrowej, przemysłowi morskiemu, produkcji, transportowi i logistyce.

Rozmowa była ciekawa także dlatego, że przy jednym stole spotkały się różne perspektywy rynku: inwestora, branży, administracji gospodarczej, logistyki, lokalnej technologii i standardów technicznych.

W panelu udział wzięli:

  • Janusz Bil (ORLEN Neptun),
  • Jakub Budzyński (PIMEW – Polish Offshore Wind Industry Chamber),
  • Morten Siem Lynge (Ambasada Królestwa Danii w Polsce),
  • Przemysław Hołowacz (CSL Sp. z o.o. / Klaster Offshore Wind przy Północnej Izbie Gospodarczej),
  • Daniel Kisała (Slipform),
  • Grzegorz Pettke (Polski Rejestr Statków S.A.).

Rozmawialiśmy o offshore wind nie tylko jako o projekcie energetycznym. Dużo ważniejsze okazało się pytanie, które coraz częściej wraca w dyskusjach branżowych:

ile wartości z budowy morskich farm wiatrowych zostanie w Polsce?

I nie chodzi tu wyłącznie o to, ile turbin stanie na Bałtyku.

Chodzi o to, czy polskie firmy, porty, regiony, stocznie, logistyka, technologie i usługi będą realną częścią łańcucha dostaw.

Czytaj dalej >>>

Cieśnina Ormuz (Strait of Hormuz) ma tylko kilkadziesiąt kilometrów szerokości. A jednak jej znaczenie jest globalne. Łączy Zatokę Perską z Zatoką Omańską i Oceanem Indyjskim. Przez ten akwen przechodzą tankowce, gazowce LNG, masowce, kontenerowce i statki obsługujące handel między państwami Zatoki a resztą świata.

W normalnych warunkach to jeden z najważniejszych szlaków żeglugowych na świecie.

W warunkach konfliktu staje się jednak czymś więcej niż trasą handlową. Staje się testem dla prawa morza, prawa konfliktów zbrojnych, ubezpieczeń morskich, bezpieczeństwa załóg i odporności globalnych łańcuchów dostaw.

Według IEA (The International Energy Agency) przez Cieśninę Ormuz w 2025 r. przewożono średnio ok. 20 mln baryłek ropy i produktów ropopochodnych dziennie. To ok. 25% światowego handlu ropą transportowaną drogą morską. IEA wskazuje też, że przez Ormuz przechodzi ok. 19% światowego handlu LNG, w tym większość eksportu LNG z Kataru i ZEA.

Dla gospodarki morskiej to nie jest więc odległy problem geopolityczny. To temat, który bezpośrednio dotyczy armatorów, czarterujących, operatorów terminali, ubezpieczycieli, banków finansujących obrót morski oraz samych marynarzy.

Dlaczego Cieśnina Ormuz jest tak ważna

Cieśnina Ormuz nie jest kanałem, jak Suez czy Panama. To naturalna cieśnina międzynarodowa. Leży między Iranem a Omanem. W najwęższym miejscu ma ok. 33-34 km szerokości, czyli ok. 20–21 mil morskich.

To oznacza, że w jej przypadku nie możemy mówić o „wodach międzynarodowych” w prostym znaczeniu tego słowa. Znaczna część akwenu znajduje się bowiem w obrębie morza terytorialnego Iranu i Omanu.

Czytaj dalej >>>

Wróciłem właśnie z kolegami z załogi YKP Szczecin z regatowego wyjazdu w Kalifornii.

Poniżej parę fajnych fotografii z tego wydarzenia od organizatorów (Long Beach Yacht Club, fot. Bronny Daniels), oczywiście dla przyciągnięcia uwagi:

A po drodze widziałem to, co w południowo-zachodnich Stanach Zjednoczonych rzuca się w oczy bardzo szybko: panele fotowoltaiczne, farmy solarne i lądowe turbiny wiatrowe.

Podobnie w Arizonie i Nevadzie — ogromna przestrzeń, pustynny krajobraz, autostrady i energetyka odnawialna widoczna z samochodu (fot. Ł. Czaja).

Czytaj dalej >>>