Patryk Zbroja

adwokat

Kancelarię adwokacką prowadzi w Szczecinie. Specjalizuje się w prawie cywilnym i gospodarczym, w tym związanym z prawem morskim.
[Więcej >>>]

eBook

Na temat tego przedsiębiorstwa wypowiadałem się już wielokrotnie, śledząc uważnie losy restrukturyzacji, przedstawianych dalekosiężnych planów z politycznym zabarwieniem w tle, aż w końcu – ogłoszonej w dniu 31.03.2020 r. – upadłości.

PRZETARG NA ZBYCIE PRZEDSIĘBIORSTWA ST3 OFFSHORE

Wczoraj pani syndyk ogłosiła przetarg na sprzedaż całego przedsiębiorstwa – po uprzednim jego oszacowaniu i zatwierdzeniu procedury przez sędziego komisarza.

Cena wywoławcza?

234.680.000 zł netto.

Czy to dużo, czy mało?

Trudno powiedzieć.

Do treści operatów rzeczoznawców zgłoszono dwa sprzeciwy, które nie zostały jednak przez sędziego komisarza uwzględnione.

Natomiast w branży “wieść gminna niesie”, że wartość jest jednak przeszacowana, bo nie uwzględnia zmiany technologii budowy fundamentów wież wiatrowych.

Z drugiej strony, co również widać na rynku, po wejściu w życie ustawy dot. budowy morskich farm wiatrowych, branża odetchnęła z ulgą i rozpoczął się wyraźniejszy ruch mający na celu optymalną organizację budowy i łańcucha dostaw. W konsekwencji zainteresowanie przedsiębiorstwem z lokalizowanym w Szczecinie (z uwzględnieniem wszystkich jego plusów i minusów) jest coraz większe.

Warunkiem uczestnictwa w przetargu jest złożenie pisemnej oferty w terminie do dnia 10 marca 2021 r. do godziny 14.00 (wraz z wpłatą wadium, bagatela: 23.000.000 zł).

Praktyka upadłościowa jest taka, że w przypadku nieskutecznego przetargu można ogłosić kolejny, za cenę odpowiednio niższą.

Pozostaje pytanie, jaka rzeczywiście będzie cena rynkowa tego przedsiębiorstwa.

Zobaczymy…

 

LISTA WIERZYCIELI ST3 OFFSHORE

Wierzycieli można podzielić na 4 grupy:

  1. 400 kontrahentów na łączną kwotę wierzytelności około 55.000.000 zł;
  2. spółki Grupy Mars (współwłaściciela upadłej) – łączna wierzytelność nieco niższa, ale też w granicach 50.000.000 zł (kwestionowany jest jednak w tym przypadku tytuł prawny tych wierzytelności, którymi miały być pożyczki, unieważnione przez sędziego komisarza w grudniu 2019 r. – osobiście opowiadam się właśnie za takim rozstrzygnięciem, a to sprawia, że spółki Grupy Mars nie będą uprzywilejowanymi wierzycielami i staną w jednej linii z pozostałymi);
  3. częściowy zwrot dotacji (w kwocie ponad 40.000.000 zł) z uwagi na brak trwałości projektu unijnego (ostatecznie kwota ta jest niższa od prognozowanej, uwzględnia proporcjonalny czas trwania projektu);
  4. koszty postępowania upadłościowego i wierzytelności pracownicze – 15.000.000 zł.

Wartości te nie uwzględniają należności ubocznych (w tym odsetek) i oczywiście mają wstępny charakter.

Czekamy bowiem nadal na oficjalne zatwierdzenie listy wierzytelności.

Dopiero wtedy będzie znana łączna wartość roszczeń oraz kolejność ich spłacania.

Wydaje się jednak, sumując ww. kwoty do poziomu ok. 160.000.000 zł, że patrząc na cenę wywoławczą sprzedaży upadłego przedsiębiorstwa, nawet przy uwzględnieniu możliwego jej obniżenia, mimo wszystko pojawia się duża szansa na zaspokojenie większej części wierzytelności.

O odsetkach raczej można pomarzyć, ale na zwrotną płatność należności głównej w przypadku każdego wierzyciela jest duża szansa.

Wynika to przede wszystkim z faktu, że przedsiębiorstwo nie było obciążone w chwili powstania problemów finansowych kredytami bankowymi (w konsekwencji – nieruchomości nie są obciążone skutecznymi hipotekami), a przy tym ma jednak nadal spory majątek.

Warto jednak dodać, że możliwość zaspokojenia wierzycieli byłaby zdecydowanie większa, gdyby upadłość została ogłoszona od razu w 2017 r. po zgłoszeniu pierwszego wniosku przez ówczesny zarząd.

Decyzja właścicieli (Skarb Państwa) o kontynuacji prowadzenia działalności ST3 Offshore oraz wszczęcia postępowania restrukturyzacyjnego (z wycofaniem wniosku o ogłoszenie upadłości) była zdecydowanie zbyt ryzykowna (zwłaszcza przy brakach w portfelu zamówień), o czym świadczy choćby poziom dodatkowego dofinansowania udzielonego ze spółek Grupy Mars oraz ostateczna decyzja o ogłoszeniu upadłości.

A, jeszcze jedno.

Przy okazji, zauważyłem wczoraj w mediach (tych, które nie protestowały) niezbyt precyzyjną informację PAP o przetargu, wraz z akapitem o następującej treści:

W styczniu 2020 r. zarząd ST3 Offshore zadecydował o złożeniu do sądu wniosków o umorzenie postępowania restrukturyzacyjnego i ogłoszenie upadłości. Upadłość ogłoszono 31 marca 2020 r. Wcześniej, w lutym ubiegłego roku ówczesne Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej przedstawiło koncepcję dalszego funkcjonowania ST3 Offshore. Pomysł opierał się na współpracy z Morską Stocznią Remontową Gryfia i Zakładem Recyklingu Statków Szczecin.

Najlepsze są dwa ostatnie zdania… buchnąłem śmiechem… 🙂

 

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 (91) 488 44 22e-mail: kancelaria@zbrojaadwokaci.pl

Zakup nieruchomości w porcie

Patryk Zbroja13 stycznia 2021Komentarze (0)

Analizowałem ostatnio ponownie zagadnienie ograniczeń związanych z zakupem nieruchomości położonej w porcie morskim.

I nie chodziło w celu o trwający przetarg na sprzedaż świnoujskich działek należących do MSR GRYFIA, której szczeciński teren widać z prawej strony zdjęcia 😉

Sprawa nie jest dla obrotu nieruchomościami taka oczywista i polski ustawodawca, uznając porty morskie jako szczególnie istotne dla gospodarki narodowej, wprowadza sporo elementów reglamentacyjnych, ograniczających możliwość ich zbywania lub obciążania.

ZGODA MINISTRA

Okazuje się, że w polskim prawie istnieje obowiązek udzielenia zgody przez ministra na:

  • przeniesienie własności, użytkowania wieczystego, udziału we własności albo użytkowaniu wieczystym albo oddanie w użytkowanie wieczyste całości albo części nieruchomości,
  • oddanie całości albo części nieruchomości w użytkowanie, dzierżawę lub najem albo zawarcie innej umowy uprawniającej do korzystania lub pobierania pożytków z całości nieruchomości albo jej części przez okres powyżej 10 lat, także jeżeli strony zawierają kolejne umowy, których przedmiotem jest ta sama nieruchomość, albo zawarcie takiej umowy na czas nieoznaczony, której termin wypowiedzenia wynosi powyżej 10 lat.

Obowiązek ten nie dotyczy wszystkich nieruchomości położonych w granicach portu morskiego (lub przystani morskiej), ale dotyczy to jedynie tych przypadków, gdy nieruchomość stanowi własność Skarbu Państwa, jednostki samorządu terytorialnego albo podmiotu zarządzającego portem (np. Zarządu Portu Gdańsk lub Zarządu Morskich Portów Szczecin i Świnoujście).

Ministrem, który powinien wyrazić na to zgodę, jest minister właściwy do spraw gospodarki morskiej. Aktualnie, po likwidacji tego ministerstwa, będzie to minister infrastruktury.

Po 2019 roku, oprócz innych wymogów formalnych (które znajdziesz TUTAJ >>>) na nabywcy spoczywa również obowiązek dołączenia do wniosku o wyrażenie zgody na rozporządzanie nieruchomością, opinii właściwego Dyrektora Urzędu Morskiego oraz w pewnych przypadkach jeszcze jednej opinii Ministra Obrony Narodowej (w odniesieniu do nieruchomości graniczących z terenami zamkniętymi, ustalonymi przez Ministra Obrony Narodowej).

A w przypadku, gdy wnioskodawcą jest inny podmiot niż zarządzający portem i przystanią morską niezbędna jest jeszcze opinia właśnie tego podmiotu, tj. zarządzającego portem lub przystanią morską.

Uff… sporo tego.

KIEDY NIE TRZEBA ZGODY MINISTRA NA NABYCIE NIERUCHOMOŚCI W PORCIE?

Nieco lepiej wygląda sytuacja podmiotów (np. osób prawnych, czy to prywatnych, czy to z dominującym udziałem Skarbu Państwa, bezpośrednim, czy pośrednim tak jak np. MSR Gryfia w Szczecinie), które są już właścicielami takich nieruchomości.

Do zbycia takich gruntów zgoda ministra nie będzie potrzebna. 

Zwróć jednak uwagę, że realizacja tego warunku jest natomiast konieczna w każdym przypadku, gdy taka spółka będzie użytkownikiem wieczystym (bo wtedy grunt stanowi własność albo Skarbu Państwa, albo jednostki samorządu terytorialnego) nieruchomości położonej w porcie morskim.

Ustawa nakłada jednak na właścicieli takich nieruchomości inne ograniczenie tzw. prawo pierwokupu (a ściślej – pierwokupu przy sprzedaży, a pierwszeństwa przy ustanowieniu lub zbyciu użytkowania wieczystego).

Co ciekawe, jeżeli zarząd portu nie skorzysta z prawa pierwokupu, to przechodzi ono zgodnie z ustawą na Skarb Państwa. Dopiero gdy ten ostatni zrzeknie się tego prawa, zostanie otwarta droga dla właścicieli, umożliwiająca zbycie nieruchomość na wolnym rynku.

 

PROCEDURA SKORZYSTANIA Z PRAWA PIERWOKUPU NIERUCHOMOŚCI W PORCIE

Procedura skorzystania z prawa pierwokupu nieruchomości położonej w granicach portu morskiego wygląda mniej więcej tak, że podmiot uprawniony wykonuje to prawo, składając oświadczenie w formie aktu notarialnego w okresie do 6 miesięcy.

Termin ten rozpoczyna bieg od dnia otrzymania przez uprawnionego zawiadomienia o zamiarze sprzedaży (zawartej warunkowej umowy sprzedaży) lub zamiarze przeniesienia użytkowania wieczystego.

Obowiązek zawiadomienia uprawnionego ciąży na sprzedawcy nieruchomości lub zbywcy użytkowania wieczystego.

Nie za bardzo jednak wiadomo, co należy zrobić w momencie, gdy w okresie 6 miesięcy podmiot zarządzający portem nie wykona prawa pierwokupu.

W takim przypadku, zainteresowany podmiot powinien powiadomić w kolejności drugiego uprawnionego z tytułu prawa pierwokupu, tj. Skarb Państwa.

Tak samo należy postąpić chyba w sytuacji, kiedy przed upływem terminu do wykonania prawa pierwokupu podmiot zarządzający portem skutecznie zrzeknie się prawa pierwokupu.

Wykonanie prawa pierwokupu powoduje zawarcie umowy sprzedaży pomiędzy zbywcą przedmiotu objętego prawem pierwokupu a uprawnionym z tytułu prawa pierwokupu.

Skutek ten następuje z dniem złożenia zawiadamiającemu oświadczenia o wykonaniu prawa pierwokupu.

Uwaga! Przepis dotyczący prawa pierwokupu ma charakter normy bezwzględnie obowiązującej i nie może być modyfikowany przez strony, a jeżeli strona zapomni o jego stosowaniu, umowa sprzedaży będzie po prostu nieważna.

Tak więc, nawet prywatna spółka, która jest właścicielem nieruchomości w granicach portu morskiego, zawsze musi pamiętać o prawie zastrzeżonym dla podmiotu zarządzającego portem (np. ZMPSiŚ, tak jak w przypadku MSR Gryfia).

Na szczęście, w praktyce pamiętają o tym prawnicy pomagających przy konstruowaniu tych umów oraz notariusze, pilnując, żeby zawierane z ich udziałem umowy były skuteczne.

 

CO ZE SPRZEDAŻĄ DZIAŁEK MSR GRYFIA?

Wracając do przykładu MRS Gryfia w Szczecinie i sprzedaży działek świnoujskiego oddziału stoczni.

Przetarg powinien zakończyć się, zgodnie z aktualnym ogłoszeniem, w dniu 15.01.2021 r., kiedy to o godzinie 14.00 zostanie dokonane otwarcie ofert.

Według aktualnych informacji medialnych, abstrahując już od oceny skuteczności zapisów ograniczających konkurencję na sprzedawanych gruntach (prawie użytkowania wieczystego), do dzisiaj nie wpłynęła żadna oferta na nabycie tych nieruchomości.

Cena jest wysoka (58,1 mln zł), wadium również – 5,81 mln zł.

Czy jakikolwiek prywatny inwestor pokusiłby się o nabycie w tych warunkach?

Mam wątpliwości, ale zobaczymy…

W każdym razie, jeżeli okaże się, że przetarg zostanie rozstrzygnięty i nastąpi wybór oferenta, to umowa może zostać zawarta dopiero po wyrażeniu zgody przez ministra “właściwego do spraw gospodarki morskiej”. Przypomnieć trzeba, że grunty są przedmiotem użytkowania wieczystego (a jego właścicielem nie jest MSR GRYFIA, lecz Skarb Państwa), tak więc zgoda ministra będzie w tym przypadku niezbędna.

Następnie, po zwarciu umowy MSR Gryfia powinna zawiadomić o tym fakcie Zarząd Morskich Portów Szczecin i Świnoujściu SA, która ma 6-miesięczny termin na skorzystania z prawa pierwokupu.

Cała procedura może zatem trochę potrwać, no chyba że ofertę złożyłby bezpośrednio Zarząd Portu. Na co jednak się na razie raczej nie zanosi, zwłaszcza biorąc pod uwagę aktualny poziom realizowanych (przebudowa terminala promowego, pogłębienie toru 12,5 m, modernizacja niektórych nabrzeży) i planowanych (terminal kontenerowy) portowych inwestycji.

Pozostaje w takim razie – już na marginesie powyższych rozważań – pytanie o racjonalność postępowania MSR GRYFIA – na jakich rzeczywistych przesłankach oparty był pomysł sprzedaży tych świnoujskich gruntów i to z poprzedzającą go decyzją o likwidacji stoczni w tym miejscu? Skoro nikt nie pali się do zakupu tych nieruchomości na wskazanych warunkach.

 

 

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 (91) 488 44 22e-mail: kancelaria@zbrojaadwokaci.pl

Nie było łatwo!

I tak, jak to bywa przy wieloosobowych dużych sprawach, sporo szczegółów zaskoczyło na ostatnią chwilę 🙂

Ale ostatecznie udało nam się wczoraj do godz. 20.00 złożyć w naszej ulubionej placówce Poczty Polskiej dokumentację adresowaną do Sądu Pracy.

Pozdrawiamy przy tym panie, które pomimo wątpliwości co do deklarowanej wagi przesyłek, skutecznie pomogły nam w ich nadaniu 😉

Wydaje się zatem, że 21-dniowy termin na złożenie odwołań od wypowiedzeń umów o pracę w sprawie 100 powodów został zachowany.

Pisząc o powodach, mam na myśli oczywiście stronę postępowania sądowego 🙂

Natomiast, powody (w sensie “przyczyny”) odwołań rozpoczynają się od zakwestionowania przez pracowników trybu wewnątrzzakładowych konsultacji, których obowiązek przewidziany był w porozumieniach przyjętych przez pracodawcę z przedstawicielami załogi. Tryb ten został on w ocenie pracowników w sposób jednostronny i arbitralny naruszony.

Sprawa sądowa na pewno nie będzie łatwa, ale stanowi ona wyraz przede wszystkim stanowczego protestu i dezaprobaty co do nieprzemyślanych i pochopnych decyzji gospodarczych pracodawcy, z którymi pracownicy po prostu nie potrafią się zgodzić.

Zdecydowana większość z nich nadal ufa, że to tylko zły sen i zaraz na początku Nowego Roku powrócą do pracy i wykonywania stoczniowych zadań.

Niestety, szanse na szybkie i polubowne zakończenie sprawy nie są duże.

Zwłaszcza w kontekście szeregu medialnych wypowiedzi przedstawicieli stoczni oraz nadzoru właścicielskiego ze strony Skarbu Państwa.

A to nie jest dobra informacja dla branży w regionie…

Trzeba jednak przyznać, że niewielki promyk nadziei pojawia się w związku z rozpoczęciem formalnej mediacji w sporze zbiorowym, o którą wnosiły konsekwentnie od paru tygodni reprezentujące pracowników organizacje związkowe.

Zobaczymy…

Na razie zakładamy po kolei segregatory dla wszystkich spraw objętych tym sporem.

A teraz zagadka, kto jest pozwanym pracodawcą? 🙂

 

 

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 (91) 488 44 22e-mail: kancelaria@zbrojaadwokaci.pl

Od sierpnia 2020 r., tuż po kolejnych wyborach, branżę gospodarki morskiej w regionie zachodniopomorskim zaczęła niepokoić informacja o zamiarze sprzedaży świnoujskiego oddziału stoczni MSR GRYFIA.

Początkowo wydawało się, że to jedynie nie do końca trafiony element gry politycznej lub nie do końca zaplanowanej medialnej dezinformacji.

Tym bardziej, że jeszcze pod koniec lipca 2020 r. Prezes Zarządu spółki zapewniał o niezłej kondycji firmy, inwestycjach, jej rozwoju i szukaniu nowych pracowników 😉

Ale niestety stało się…

Na początku października 2020 r. – w realiach przetargowych branży gospodarki morskiej dość nagle – pojawiło się ogłoszenie o “wszczęciu postępowania prowadzonego w trybie przetargu w sprawie przeniesienia prawa użytkowania wieczystego nieruchomości gruntowych i sprzedaży prawa własności zabudowy nieruchomości, położonych w Świnoujściu przy ul. Ludzi Morza“.

Czyli w praktyce chodzi o świnoujski oddział spółki.

źródło: https://www.msrgryfia.pl/

Zaktualizowane ogłoszenie o przetargu wraz z regulaminem znajdziesz TUTAJ >>>

Dodatkowo w tym samym czasie na tej samej oficjalnej stronie spółki w dziale “Aktualności” pojawiły się ogłoszenia o przetargach na zbycie dwóch doków pływających pontonów (nr 1 i 2).

Tak więc, informacja o wyprzedaży majątku MSR GRYFIA stała się faktem.

 

TROCHĘ HISTORII

Dla niewtajemniczonych – Morska Stocznia Remontowa GRYFIA SA, to aktualnie największa stocznia remontowa na terenie Pomorza Zachodniego.

Powstała w roku 2013 z połączenia dwóch przedsiębiorstw:

1) Szczecińskiej Stoczni Remontowej „Gryfia” S.A. z siedzibą w Szczecinie działającej od 1952 roku,

2) Morskiej Stoczni Remontowej S.A. z siedzibą w Świnoujściu działającej od 1970 roku.

Analiza uwarunkowań, zasadności, a także szczegółów skutków połączenia to zadanie na zdecydowanie większe opracowanie 🙂

Właścicielem MSR GRYFIA SA jest obecnie Fundusz Rozwoju Spółek SA (wcześniej MARS FIZ), nad którym uprawnienia właścicielskie wykonywało Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej (aktualnie – po likwidacji tego ministerstwa – wydaje się, że powinno to robić Ministerstwo Infrastruktury).

Stan zatrudnienia wynosił na dzień 1.08.2020 647 osób (437 osoby w Szczecinie oraz 210 w Świnoujściu).

 

SYTUACJA FINANSOWA SPÓŁKI

Z oficjalnych i publicznie dostępnych (choćby w KRS) dokumentów finansowych spółki wynika, że jej sytuacja finansowa jest niestety mówiąc delikatnie kiepska.

Nie przytaczając wszystkich danych, można tylko zasygnalizować, że wszystkie wskaźniki rentowności w ostatnim czasie znacznie się pogorszyły (źródło: sprawozdanie zarządu z działalności spółki w roku 2019):

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Podobnie pogorszyły się wskaźniki zadłużenia w latach 2018 – 2019 r.:

 

Nie wchodząc w szczegóły, które możesz sprawdzić osobiście w KRS, rok obrotowy 2019 spółka zamknęła stratą netto na poziomie 8,9 mln zł, wobec planowanego zysku na poziomie 0,7 mln zł.

Natomiast łączna strata z ostatnich lat, przekracza 30 mln złotych.

Spółka ratuje się na bieżąco znacznymi właścicielskimi pożyczkami (trochę takimi, których strukturę znamy z okresu “restrukturyzacji” sąsiedniej spółki ST3 Offshore).

Trzeba pamiętać, że zgodnie z ogólnymi zasadami przewidzianymi przez KSH, jeżeli bilans sporządzony przez zarząd spółki akcyjnej wykaże stratę przewyższającą sumę kapitałów zapasowego i rezerwowych oraz 1/3 kapitału zakładowego, zarząd jest obowiązany niezwłocznie zwołać zgromadzenie wspólników w celu powzięcia uchwały dotyczącej dalszego istnienia spółki.

Obowiązek ten został podkreślony też przez biegłego rewidenta, który zwraca dodatkowo wobec MSR GRYFIA stanowczo uwagę na ujemną rentowność Spółki oraz związane z nią ryzyko utraty płynności, a także występowanie znaczącej niepewności, która może budzić poważne wątpliwości co do zdolności Spółki do kontynuacji działalności. 

W toku Walnego Zgromadzenia odbytego w dniu 10.09.2020 r. podjęto – chyba zbyt lekką ręką – uchwały zarówno o pokryciu straty (“zostanie pokryta z zysków osiąganych przez Spółkę w kolejnych latach obrotowych“), jak i o zgodzie na dalsze istnienie spółki.

Warto jeszcze przypomnieć, że Spółka formalnie ma kapitał zakładowy oszacowany na kwotę 83.419.540,00 zł. Niby dużo, ale trzeba pamiętać, że kapitał zakładowy, to nie to samo co rzeczywista wartość spółki. Nie jestem pewien czy na wolnym rynku znalazłby się zatem kupiec gotowy do nabycia za taką ceną nawet obu zakładów.

Zwróć też uwagę na pkt 5 ostatniego sprawozdania finansowego (przewidywane kierunki rozwoju):

Już tylko pobieżna analiza tego dokumentu prowadzi do wniosku, że zarząd spółki działa tak, jakby kondycja finansowa nie była istotnym tematem i nie budziła żadnych wątpliwości, ogromne nadzieje pokładając w pozyskaniu nowego doku oraz w budowie nowych promów (dokładniej – czterech w perspektywie do 2023 r.).

Na koniec trzeba podkreślić, że nie ma w tym dokumencie nic na temat konieczności likwidacji świnoujskiego oddziału. A – co warto przypomnieć – sprawozdanie finansowe nie tylko brało pod uwagę wprowadzony stan zagrożenia epidemicznego, ale był podpisywany w dniu 5 maja 2020 r.

 

OGŁOSZENIE O PRZETARGU

Początkowo osobiście myślałem, że pojawiająca się w sierpniu zapowiedź sprzedaży stoczni w Świnoujściu miała na celu pijarowego wsparcia budowy nowego doku.

Nie jest wielką tajemnicą, że dok może nie jest konstrukcją tak kosztowną jak prom typu ro-pax, ale jednak spółka musiałaby przeznaczyć na jego zaprojektowanie i budowę, trochę środków finansowych, których przecież nie ma…

A zatem przychód uzyskany ze sprzedaży mógłby jej teoretycznie, choćby w części pomóc (na drugą większą część trzeba byłoby zaciągnąć pewnie kredyt). Tyle tylko, że przy takich wynikach finansowych przedsiębiorstwa niezmiernie trudno oczekiwać pozytywnej decyzji banku działającego na rynkowych zasadach.

Dodatkowo, również myślałem, że przetarg powinien dotyczyć zorganizowanej części przedsiębiorstwa (czyli razem z dokami, maszynami, urządzeniami, no i przede wszystkim – z kadrą). Jak to tak bowiem podnosić gospodarkę morską z kolan, likwidując duży państwowy zakład stoczniowy i miejsca pracy dla ponad 200 osób (oraz pewnie trzykrotnie tyle kooperantów)?

Tymczasem okazuje się jednak, że zarząd stanął na stanowisku sprzedaży jedynie… nieruchomości (a ściślej prawa użytkowania wieczystego działek gruntu nr 7, nr 9 nr 244, nr 245/5, nr 246 wraz z prawem własności posadowionych na nich zabudowań położonych w Świnoujściu przy ul. Ludzi Morza 16).

Cena wywoławcza, bagatela 58,1 mln zł za, co jeszcze raz tutaj przypomnę , nie – sprzedaż przedsiębiorstwa, a jedynie prawa do samych nieruchomości.

Mało tego, z treści regulaminu wynika wyraźnie (pkt 21), że warunkiem udziału w przetargu jest złożenie przez składającego ofertę oświadczenia o zobowiązaniu się do nieprowadzenia na terenie przedmiotu działalności konkurencyjnej do działalności stoczni remontowej (naprawy i konserwacji statków i łodzi, objętej PKD 33.15.z). Takie założenie sprawia, że na terenie sprzedawanych nieruchomości taka działalność w zasadzie nie będzie już możliwa… Co prawda, formalne przeznaczenie gruntów to kompetencja należąca bardziej do właściwej jednostki samorządu terytorialnego (w tym przypadku władz Świnoujście), ale teoretycznie można sobie taki zakaz umowny wyobrazić.

Otwartą pozostaje jednak wtedy sprawa, czy taka klauzula nie stanowi czynu nieuczciwej konkurencji, a więc działaniem sprzecznym z prawem lub dobrymi obyczajami, jeżeli zagraża ono lub narusza interes innego przedsiębiorcy lub klienta (np. poprzez utrudnienie dostępu do stoczniowego rynku).

Z drugiej strony – choć nie wiem, czy taki był cel autorów regulaminu, ale taki zapis chyba raczej nie wyklucza możliwości zakupu terenu pod prowadzenie stoczni budowlanej (czyli produkującej statki i konstrukcje pływające – PKD 30.11.Z) np. słynne ro-paxy 😉

Wreszcie, pojawia się naturalne pytanie, czy to się wszystko spina gospodarczo i finansowo?

Bo przecież spółka wyzbywa się swojego majątku, rezygnuje z miejsca prowadzenia działalności gospodarczej (choćby do remontów okrętów marynarki wojennej, a Świnoujście jest mimo wszystko bliżej morza niż Szczecin i geografii w tym zakresie oszukać się nie da), efektu synergii, odpuszcza możliwości uzyskania kontraktów mających na celu również bieżące wspieranie budżetu całej spółki (nie tylko złośliwi twierdzą, że świnoujska Gryfia pracowała zawsze bardziej na rzecz szczecińskiej, niż odwrotnie), no i wreszcie traci całą doświadczoną załogę…

Przy likwidacji zorganizowanej części przedsiębiorstwa – poza przychodem, które pewnie głównie pokryje bieżące straty niż będzie jakimkolwiek impulsem inwestycyjnym, pojawiają się też koszty.

Trzeba przecież nie tylko rozbroić teren, przetransportować maszyny i urządzenia (w tym doki) chyba na wyspę do Szczecina, następnie je uruchomić (no chyba że nie ma takiej potrzeby). Trzeba również zapłacić odprawy odchodzącym pracownikom w ramach zwolnień grupowych (w dość niepewnym dla wszystkich covidowym czasie).

Na marginesie, nie sposób nie odnieść wrażenia, że aspekt społeczny i socjalny takich działań spółki nie był raczej w ogóle przedmiotem zbyt głębokich rozważań.

Najgorsze dla spółki, a przy tym branży i regionu, jest jednak to, że przekaz w międzynarodowy rynek idzie jasny! Nie mamy pieniędzy, nie radzimy sobie i nie potrafimy działać dalej!

Konia z rzędem temu, kto wytłumaczy logicznie, że “zabieg marketingowy” w postaci zamknięcia części stoczni sprawi, że druga jej część w Szczecinie nie odczuje tego negatywnie i utrzyma dotychczasowy poziom zamówień. No chyba tylko wtedy, gdy zamówienia będą dokonywane na zamówienie polityczne przez państwowe przedsiębiorstwa. Niestety z punktu widzenia rynkowego ten kierunek działania ma – pisząc delikatnie – dosyć ograniczony horyzont…

Pojawia się na końcu też pytanie, w jakich okolicznościach doszło do podjęcia tej decyzji, skoro ani w planie naprawczym w 2019 r., ani w majowym sprawozdaniu zarządu nie było jeszcze o tym w ogóle mowa?

Zgodnie z aktualną wersji Statutu spółki (który również jest dostępny w KRS; najnowsza wersja została zatwierdzona w dniu 25.06.2020 r.), Zarząd nie może takiej decyzji podejmować samodzielnie. Na podstawie § 33 pkt 8 Statutu, zbycie nieruchomości lub prawa użytkowania wieczystego o wartości przekraczającej 10.200.000 zł lub 5 % sumy aktywów, wymaga uchwały Walnego Zgromadzenia, a więc formalnie – zgody Funduszu Rozwoju Spółek SA, a w praktyce – organu nadzorującego działanie tej spółki, czyli właściwego ministra.

Wstępna decyzja formalnie zapadła w czasie Zwyczajnego Walnego Zgromadzenia MSR Gryfia SA w dniu 10.09.2020 r., gdzie podjęto uchwałę nie tylko o sposobie pokrycia dotychczasowych strat, ale i o zgodzie na wszczęcie procedury zbycia nieruchomości w Świnoujściu.

Czy zatem organ właścicielski dysponował w tym okresie rzetelnymi analizami i biznes planem całego przedsięwzięcia?

Czy na pewno przeanalizował wszystkie w tym zakresie wątpliwości i wyzwania?

Czy na pewno drogą do rzeczywistej restrukturyzacji tego przedsiębiorstwa jest jego częściowe unicestwienie, wyprzedaż majątku i likwidacja miejsc pracy?

Mam co najmniej bardzo poważne wątpliwości, również prawne.

W niedalekiej przyszłości potrzebna będzie zatem na pewno jeszcze zgoda na samo zbycie. Tym bardziej, że cena – mimo wszystko – jak na gospodarkę morską wydaje się zaporowa.

Może jednak do tego czasu właściciele spółki dojdą do lepszych rozwiązań?

Na tę chwilę w pełni podpisuję się pod listem otwartym Zachodniopomorskiego Klastra Morskiego, którego treść znajdziesz TUTAJ>>>

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 (91) 488 44 22e-mail: kancelaria@zbrojaadwokaci.pl

Jesień za oknem, czyli raczej końcówka sezonu.

Niestety epidemia postępuje coraz wyraźniej i tzw. pełzający lock-down staje się faktem.

Obawiam się, że ograniczenia czekają nas przez najbliższe pół roku, nawet do maja 2021 r. włącznie.

Jak wygląda aktualnie sytuacja?

W dniu 10.10.2020 r. weszło w życie nowe Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 9.10.2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz. U. Nr 1758). Będę nazywał je dalej w skrócie „Rozporządzeniem”.

Pełny tekst Rozporządzenia znajdziesz TUTAJ >>>

Rozporządzenie zostało wydane w wykonaniu ustawy z dnia 5.12.2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zaka­żeń i chorób zakaźnych u ludzi. Ma zatem charakter tzw. rozporządzenia wykonawczego, czyli aktu prawnego stanowiącego formalnie, choć w ograniczonym zakresie, źródło prawa na terytorium RP.

Chciałbym jednak zwrócić Tobie uwagę, że pomijam w tym miejscu kwestię zgodności tego rozporządzenia oraz wprowadzonych środków z Konstytucją RP (choćby z uwagi na brak wprowadzenia jednego ze stanów wyjątkowych w czasie epidemii oraz – mówiąc  delikatnie – kontrowersyjne rozszerzenie w treści specustawy z 2.03.2020 r. zakresu rozporządzeń wykonawczych w sytuacji, gdy ograniczenia praw, wolności i swobód obywatelskich mogą być dokonywane jedynie w ustawie, a nie w rozporządzeniach).

Rozporządzenie na przestrzenie ostatnich 2 tygodni doczekało się już 3 nowelizacji.

Po kolei: 1) z 14.10.2020 r., 2) z 16.10.2020 r. 3) z 23.10.2020 r.

No i tutaj zaczyna się problem, każda z nowelizacji zmienia Rozporządzenie istotnie, a niestety brakuje tzw. tekstu jednolitego. Czyli klikając na treść pierwotnego tekstu nie widzisz tych zmian, które następują później. A czytanie rozporządzeń zmieniających musi odbywać się z uwzględnieniem pierwotnej treści Rozporządzenia, no i jego kolejnych zmian.

Nie jest łatwo, prawda?

No i w tym celu, rząd niby wychodzi naprzeciw i przedstawia infografiki i zalecania.

Przykładowo:

Tyle tylko, że te informacje nie są precyzyjne i niestety często wprowadzają w błąd.

Wracamy do znanego sprzed 6 m-cy mechanizmu, gdy najpierw pojawia się konferencja prasowa przedstawicieli rządu, potem infografiki na stronach www, a dopiero potem (na ogół w dniu wejścia w życie zmian) treść kolejnego rozporządzenia, które nie do końca odpowiada temu, co słyszymy i widzimy.

Przykładowo: do 24.10.2020 r. liczba 5 osób to górny limit każdego zgromadzenia (w rozumieniu Prawo o zgromadzeniach)

Natomiast – wbrew treści infografiki – zgodnie z aktualną treścią rozporządzenia, do odwołania zakazuje się organizowania innych  zgromadzeń, w tym imprez, spotkań i zebrań niezależnie od ich rodzaju.

Jest wg Rozporządzenia zakaz i tyle.

Są tylko dwa wyjątki:

1) spotkania lub zebrania służbowe i zawodowe;

2) imprezy i spotkania do 20 osób, które odbywają się w lokalu lub budynku wskazanym jako adres miejsca zamieszkania lub pobytu osoby, która organizuje imprezę lub spotkanie.

Czyli w sumie prywatka w domu uwaga – do 20 osób – jest możliwa, ale już grill na świeżym powietrzu z grupką przyjaciół raczej nie.

Konsekwencji i spójności takich zapisów (zwłaszcza w kontekście zamykania niektórych działów gospodarki) pojąć nie sposób…

Już na marginesie, w sumie nie wiem, po co w ogóle używać określenia czerwona strefa, skoro całe terytorium RP jest już obciążone tymi samymi ograniczeniami. Podział na strefy (zwłaszcza, że obostrzenia w każdej z nich zmieniały się w kolejnych rozporządzeniach) nie ma po prostu sensu.

Ale do rzeczy…

Co z jachtingiem w tej naszej “czerwonej strefie”?

Oczywiście wyraźnych zapisów co do uprawiania żeglarstwa w treści Rozporządzenia, ani w jego nowelizacjach nie znajdziemy.

Prowadzenie wszelkiej działalności związanej ze sportem, rozrywkowej i rekreacyjnej (PKD 93.0), polegającej na organizacji współzawodnictwa sportowego, zajęć sportowych i wydarzenia sportowego jest dopuszczalne pod warunkiem zapewnienia, aby odbywały się one bez udziału publiczności.

Przy czym, ograniczenia co do maksymalnej liczby osób nie dotyczą zajęć lub wydarzeń sportowych nie dotyczą infrastruktury do uprawiania sportów wodnych (marin, przystani i akwenów).

Czyli można organizować trening lub regaty, ale jedynie pod okiem trenerów lub sędziów, ale bez bezpośredniego udziału publiczności, w tym np. rodziców.

Niestety wyłączona jest możliwość organizacji jakiegokolwiek typu spotkań lub zebrań, w tym np. zakończeń sezonów, zarówno na zewnątrz jak i w budynku klubowym.

Jeżeli nie bierzemy udziału w regatach lub sportowym treningu, a chcemy żeglować od dzisiaj (24.10.2020 r.) turystycznie, to obawiam się, że możemy to robić niestety jedynie indywidualnie (z uwagi na wprowadzenie zakazu organizowania jakichkolwiek spotkań “niezależnie od ich rodzaju”). Nie ma nawet wprowadzenia wyjątku w przypadku osób mieszkających lub gospodarujących wspólnie. Można się ewentualnie zastanowić, czy organizowanie rejsu to jest to samo, co w nim udział. Wykładnia językowa nakazywałaby możliwość karania organizatora, a uczestnik rejsu nie będący organizatorem, mógłby próbować się od tej odpowiedzialności uwolnić. Ale z drugiej strony tzw. ratio Rozporządzenia jest w tej sprawie jednoznaczne. Potrzebne są ograniczenia, czyli wykładnia systemowa raczej zakazuje wspólnych rejsów, które są “spotkaniami niezależnie od ich rodzaju” i to niezależnie czy jesteś ich organizatorem, czy bierzesz w nich tylko udział. Dla przypomnienia, w tym też duchu normodawca ograniczał możliwość żeglugi w czasie wiosennego lock-down’u, uwalniając po kolei taką możliwość, najpierw poprzez zezwolenie na żeglugę z osobami najbliższymi, a potem w większą ilość osób. Temat nie jest na pewno klarowny i przydałaby się tutaj zdecydowanie bardziej spójna i jasno opisana norma.

Wątpliwości mogą pojawić się też w przypadku organizowania szkoleń, skoro jakiekolwiek spotkania są zabronione. No chyba, że uznamy (interpretując wyjątek rozszerzająco), że chodzi o spotkanie służbowe lub zawodowe (np. szkolenie dla marynarzy lub zawodowych żeglarzy, albo w ramach skierowania z zakładu pracy). Nie jest to niestety zbyt precyzyjne.

Pojawia się też pytanie, co z wyciąganiem jachtów, które w klubach gromadzi często sporą liczbę osób?

Nie jest to na pewno dozwolona bezpośrednio forma współzawodnictwa sportowego. Przyjąć chyba trzeba racjonalną interpretację, że procedura taka nie będzie spotkaniem, a czynnością mającą na celu zimowe zabezpieczenie sprzętu z użyciem specjalistycznych urządzeń (np. dźwigów, suwnic i żurawi) i zawodowym udziałem osób profesjonalnie zajmujących się usługami tego typu, przy których obecność armatorów lub właścicieli jednostek pływających musi być akceptowana.

W przypadku żeglarzy powyżej 70 roku życia, uważam, że uprawianie jachtingu lub udział w wyciąganiu ich jachtu należy zaliczyć jako zaspokojenia niezbędnych potrzeb związanymi z bieżącymi sprawami życia codziennego.

Oczywiście wszystko pod warunkiem zachowania dystansu społecznego oraz używania maseczek przez wszystkich uczestników.

Co do maseczek

Na terenie mariny i przystani, jako miejscu ogólnodostępnym, obowiązek używania maseczek istnieje nadal.

Jednak trenerzy, sędziowie oraz osoby uprawiające sport w ramach współzawodnictwa sportowego (np. regat), zajęć sportowych (np. treningu) lub wydarzeń sportowych, nie są zobowiązani do noszenia maseczek.

Powstaje pytanie, w którym momencie te maseczki można ściągnąć?

Wydaje się, że najrozsądniej z chwilą wejścia na jacht.

Na lądzie (jako przestrzeni ogólnodostępnej) obowiązek ich używania raczej pozostanie stały, również na otwartej przestrzeni.

W każdym razie pamiętajcie, żeby nie szarżować i zachować odpowiedzialność oraz rozsądek, raczej z dala od innych.

Nawet jak przepisy wydają się nie do końca trafione i precyzyjne, chrońcie siebie i Waszych najbliższych.

Trzymajcie się ciepło i zdrowo w tym niespokojnym czasie!

fot. Bartosz Kwiatkowski dzięki KS Dobra Marina Szczecin

 

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 (91) 488 44 22e-mail: kancelaria@zbrojaadwokaci.pl