Patryk Zbroja

adwokat

Kancelarię adwokacką prowadzi w Szczecinie. Specjalizuje się w prawie cywilnym i gospodarczym, w tym związanym z prawem morskim.
[Więcej >>>]

Mamy już podobno “Tarczę Antykryzysową“.

Ale jeszcze się wstrzymam z jej oceną i szczegółową analizą, pracujemy nad tym w ramach kancelarii dość mocno.

No, ale “kokosów” dla przedsiębiorców ze strony Skarbu Państwa to nie będzie…

Jak to powiadają polscy doświadczeni biznesmeni: “Can you count? Count on yourself!” 😉

Tym bardziej, że żadna Tarcza nie rozwiąże bieżących sporów biznesowych w dobie koronawirusa.

Osobiście realistycznie oceniając najbliższą przyszłość gospodarczą widzę perspektywę dwóch okresów:

  1. stanu epidemicznego – czyli tego trwającego obecnie czasu zakazów i nakazów, ograniczenia praw, wolności i swobód, w tym prowadzenia działalności gospodarczej;
  2. stanu kryzysowego – czyli tego czasu, który nastąpi bezpośrednio po zakończeniu stanu epidemicznego, gdzie będzie liczenie strat, względny oddech i planowanie kolejnych miesięcy, czy się uda, czy się nie uda, a równolegle: windykacje, restrukturyzacje, upadłości; w każdym razie mocna walka o byt.

Scenariusze trwania obu okresów są różne. Ale na pewno im dłuższy stan epidemiczny, który też ma charakter stanu kryzysowego, tym dłuższy stan kryzysowy.

Pewnie dobrzy ekonomiści już próbują pracować nad jakimś algorytmem 😉

Ja mam takie założenie, że 1 miesiąc epidemii, to co najmniej 3 miesiące kryzysu, 2 miesiące epidemii, to już 9 miesięcy kryzysu, a 3 miesiące da ponad 2 lata…

Obym się mylił. W każdym razie ta perspektywa dla 90 % branż gospodarki będzie trudna.

Mam też cichą nadzieję, że pod koniec tego roku, albo na początku kolejnego nie wrócimy ponownie do pandemii i na nowo będzie okres stanu epidemicznego. Pokryłby się pewnie wtedy z pierwszym okresem stanu kryzysowego, czyli nastąpiłby stan kryzysowy do kwadratu. A to już byłoby pewnie dla większości polskiej przedsiębiorczości zbyt wiele…

Ok. Ale dość z czarnymi scenariuszami!

 

Niedawno szeroko pisałem Tobie o realizacji umów stoczniowych w czasie epidemii.

Wpis nie dotyczył oczywiście jedynie umów stoczniowych, bo zawierał szereg rozwiązań wspólnych różnym umowom w różnych branżach, i nie tylko gospodarczym.

Możesz treść odświeżyć TUTAJ >>>

Postawiłem też tezę, że dochodzenie jakichkolwiek roszczeń lub ochrona swojego interesu w postępowaniu sądowym jest w najbliższym czasie całkowicie nieopłacalne, zwłaszcza jeżeli spodziewałbyś się w spornej sprawie racjonalnego rozstrzygnięcia w rozsądnym terminie.

Ryzyko związane ze znacznym upływem czasu, poniesieniem dodatkowych kosztów i niepewności efektów takiego postępowania jest dla działalności biznesowej (i to nie tylko w branży gospodarki morskiej i przemysłu jachtowego) po prostu zbyt duże.

Co zatem robić jeżeli chcielibyśmy wykorzystać prawne (umowne lub ustawowe) instrumenty do modyfikacji zawartych przez nas umów?

Jak działać w stanie kryzysowym, zwłaszcza przy rozwiązywaniu sporów biznesowych?

 

DOBRE PRZYGOTOWANIE

Przede wszystkim, zacznij od dobrego przygotowania się do trudnych rozmów z kontrahentem.

Ustal swoje rzeczywiste możliwości i potrzeby. Postaraj się je jak najlepiej udokumentować. Zbierz dowody, które potwierdzą, że epidemia stała się bezpośrednią przyczyną problemów z realizacją umowy. Wykaż należytą staranność w swoich działaniach.

Bądź gotowy do przedstawienia argumentów i dowodów w bezpośrednim kontakcie.

Przeanalizuj potencjalne warianty swojej sytuacji w najbliższych miesiącach, uwzględniające również te najbardziej negatywne scenariusze.

Przejrzyj porządnie zawarte umowy źródłowe pod tym kątem. Sprawdź dokładnie zasady odpowiedzialności obu stron, procedurę powołania się na klauzulę siły wyższej, potencjalne kary umowne, okoliczności i skutki odstąpienia od umowy każdej ze stron.

Nie muszę chyba Tobie przypominać, że przy dobrym przygotowaniu takiego tematu powinieneś korzystać z wiedzy i doświadczeń wszystkich kompetentnych osób zatrudnionych w Twoim przedsiębiorstwie. Nie lekceważ wspólnych, powtarzalnych narad w tym zakresie (choćby w trybie on-line).

Korzystaj też z prawników, którzy znają się na branży i specyfice prowadzonej przez Ciebie działalności. W ten sposób zaoszczędzisz czas, ograniczysz możliwość niedopatrzenia niekorzystnych zapisów i będziesz w stanie lepiej opracować proces negocjacyjny.

 

POLUBOWNE ROZWIĄZANIA

W przypadku kłopotów z realizacją zawartej każdej umowy najlepszym i sugerowanym przeze mnie rozwiązaniem jest strategia polubownego zakończenia ewentualnego sporu.

W tym celu, po dobrym przygotowaniu, wykorzystaj w pierwszej kolejności możliwość negocjacji z drugą stroną.

Możesz rozpocząć kontakt od pisemnej prośby i przedstawienia sensownych argumentów.

W każdym wypadku, niezależnie od postanowień umownych, poinformuj drugą stronę o pojawiającym się ryzyku niewykonania lub nienależytego wykonania umowy.

Oczywiście, jeżeli masz procedurę opisaną w umowie, postępuj zgodnie z jej treścią.

Takie odpowiedzialne zachowanie, choćby sygnalizujące problem, który może pojawić się zaraz powinno ułatwić renegocjacje warunków umowy. Pomoże też kontrahentowi wdrożenie działań w jego przedsiębiorstwie, które mogą ograniczyć jego szkodę.

Następnie warto doprowadzić do próby umówienia spotkania (choćby zdalnego) z lub bez udziału prawników. W czasie takiego spotkania można dodatkowo przedstawić okoliczności uzasadniające nasze stanowisko, siłę wyższą, nadzwyczajną zmianę stosunków. Możesz osobiście zaprezentować perspektywę możliwych rozwiązań oraz ryzyka związane z brakiem ich wprowadzenia (w tym negatywne aspekty braku realizacji zobowiązań, odstąpienia od zawartych umów oraz skutki wieloletnich sporów sądowych – do tego przyda się prawnik).

Celem powinna być próba dojścia do renegocjacji umowy i zawarcia porozumienia, w którym obie strony poczynią określone ustępstwa.

Negocjacje mogą dotyczyć możliwości realizacji zawartej umowy, zmiany terminów poszczególnych etapów jej wykonania, zmiany terminów płatności.

Istotą jest przecież to, aby rozłożyć w miarę równomiernie skutki epidemii, nie doprowadzać do utraty płynności i umożliwić przetrwanie kontrahentom w sytuacji kryzysowej.

 

MEDIACJA

Jeżeli renegocjacja warunków umowy nie powiodła się i nie jesteście w stanie zrobić wspólnego kroku naprzód, to warto zwrócić się o pomoc przy zawieraniu porozumienia do mediatora.

I to nawet wtedy, gdy strony nie zawarły takiej możliwości w umowie.

Mediacja ma charakter dobrowolny i jest możliwa do przeprowadzenia na każdym etapie sporu. Musisz wiedzieć, że w postępowaniu sądowym, sądy z urzędu mają obowiązek nakłaniania stron do zawarcia ugody, jak również do skorzystania z mediacji (robią to w praktyce aż do końca przewodu sądowego).

Mediatorem nie musi być osoba, która bardzo dobrze zna się na konkretnej branży. Ważne, żeby specjalizowała się w mediacjach gospodarczych, czyli w procedurze prowadzącej do zawierania ugód pomiędzy przedsiębiorcami.

Co istotne, mediator nie będzie dążył do rozstrzygnięcia sporu i wskazania winnego. Jego celem jest doprowadzenia do pisemnego porozumienia pomiędzy stronami.

Dopiero, gdy negocjacje i mediacje skończą się niepowodzeniem, ewentualnie gdy już na etapie negocjacji widzisz, że mediacja nie ma sensu, bo zostanie wykorzystana przez drugą stronę instrumentalnie do przedłużenia postępowania, możesz myśleć o skierowaniu sprawy do żmudnego i najdroższego „trybu sądowego”.

Ale wierz mi, jestem w końcu adwokatem, staraj się procesu sądowego w sprawach spornych unikać “jak ognia” (może nawet bardziej dosadniej – “jak epidemii”).

Proces sądowy kalkuluje się jedynie w sprawach niespornych (gdy jest szansa na szybkie jego zakończenie po wydanym nakazie zapłaty), no i ewentualnie w sytuacjach, gdy nie masz już innego wyjścia.

To chyba tyle na tę chwilę, idziemy dalej pracować nad “Tarczą Antykryzysową“!

Mimo wszystko, życzę Ci zdrowia i spokojnego weekendu!

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 (91) 488 44 22e-mail: kancelaria@zbrojaadwokaci.pl

W przerwie pomiędzy bieżącymi tematami związanymi głównie z postępującą epidemią, niemal całkowicie bez medialnego echa upłynął wczorajszy termin, tj. 25.03.2020 r. (g. 12.30).

Wtedy to właśnie miało odbyć się posiedzenie szczecińskiego Sądu upadłościowego ws. o sygn. akt XII GU 4/20 z wniosku ST3 Offshore sp. z o.o.

Celem był rozważenie, zgłoszonego jeszcze w styczniu 2020 r. przez Zarząd spółki, wniosku o ogłoszenie upadłości.

Posiedzenie miało odbyć się z udziałem przedstawicieli wnioskodawcy.

Niestety, z uwagi na stan epidemiczny, podobnie jak wszystkie sprawy sądowe w ostatnim czasie, zostało zdjęte z wokandy.

Nadal zatem nie wiadomo, jaki jest dalszy los spółki, trochę w tych okolicznościach zapomnianej…

Wydaje się, że jedynie Głos Szczeciński zauważył temat.

Przypomnę już Tobie tylko na marginesie, że w dniu 15.03.2020 r. upłynął termin na wykonanie prawomocnego układu zawartego przez spółkę z wierzycielami.

Oczywiście, zgodnie z oczekiwaniami, żaden z wierzycieli nie został zaspokojony.

Z posiadanych przeze mnie informacji wynika również, że przynajmniej dwa podmioty złożyły wniosek o uchylenie ww. układu. Jednak wnioski te nie zostały jeszcze rozpoznane.

Natomiast równolegle Sąd upadłościowy zabezpieczył majątek spółki ST3 Offshore poprzez ustanowienie nadzorcy tymczasowego.

W aktualnych okolicznościach Sąd upadłościowy ma teoretycznie możliwość orzekania na posiedzeniu niejawnym oraz wydania postanowienia o upadłości bez udziału stron.

Może też jednocześnie rozpoznać wnioski o uchylenie układu, który dla wszczęcia postępowania upadłościowego nie będzie miał już jednak istotnego znaczenia.

Możliwy też jest teoretycznie wariant, że Sąd najpierw rozstrzygnie wnioski o uchylenie układu, uchyli go, a następnie przystąpi do końcowego rozpoznania wniosku o ogłoszenie upadłości.

Ogłoszenie upadłości będzie początkiem ostatniego etapu funkcjonowania przedsiębiorstwa.

Ustanowiony zostanie syndyk, które sporządzi listę wierzycieli i równolegle będzie dążył do jak najszybszej likwidacji majątku spółki.

W każdym razie śledzimy sprawę na bieżąco…

Jednak z uwagi na ograniczone możliwości dostępu do akt tych postępowań oraz działający w czasie stanu epidemicznego z opóźnieniem sekretariat wydziału upadłościowego, możemy uzyskiwać informacje z opóźnieniem.

No cóż, takie czasy…

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 (91) 488 44 22e-mail: kancelaria@zbrojaadwokaci.pl

Jaka na razie, niezależnie od pogłębiającego się kryzysu związanego z epidemią większość firm branży gospodarki morskiej i przemysłu jachtowego jakoś sobie radzi i funkcjonuje nadal, choć już trochę bardziej w ramach biznesowej inercji…

Realizacja umów stoczniowych w czasie epidemiiOczywiście wyjazdy i spotkania kadry menadżerskiej są ograniczone do minimum. Wiele osób wykonuje prace w sposób zdalny. Działy księgowe z niepokojem patrzą na zbliżające się terminy płatności stałych kosztów i opłat publicznoprawnych, ufając w terminowość spłaty zobowiązań przez klientów.

Mistrzowie produkcji i kadry liczą osoby (pracowników, rzemieślników, a także zleceniobiorców), którzy zostają im do dyspozycji (choroba, opieka nad dziećmi, kwarantanna). Zapasy niezbędnych materiałów kończą się na magazynie oraz los dostawcy, który je importuje.

To tylko niektóre z bieżących problemów.

Podstawowe zagrożenia to przerwanie łańcucha dostaw (zarówno dla stoczni produkcyjnych, jak i remontowych, ale także szeregu podmiotów współpracujących i podwykonawczych), ograniczanie zamówień ze strony dotychczasowych kontrahentów, kwarantanna części załogi, ograniczenia w swobodnym poruszaniu się (zwłaszcza międzynarodowym), czy wręcz zamknięcie części lub całego przedsiębiorstwa.

Planowanie procesów biznesowych i zarządzenie ryzykiem w branży to z dnia na dzień coraz większe wyzwanie. A zagadnień związanych z bieżącą oceną sytuacji jest cała masa. Zwłaszcza z uwagi na pogłębiający się niepokój i stan niepewności.

Chciałbym dzisiaj zwrócić Twoją uwagę na aspekty realizacji umów stoczniowych w tym trudnym okresie, pewne warianty oraz reguły interpretacyjne, które mogą mieć zastosowanie w konkretnych sytuacjach i mogą pomóc w zapobieganiu potencjalnych sporów.

PRACE USTAWOWE?

Na wstępie kilka uwag natury ogólnej.

Niestety omawianej kwestii ustawodawca nam za bardzo nie pomaga.

Do tej pory, w życie weszła w zasadzie tylko jedna specustawa (Ustawa z 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych. Wprowadza ona dodatkowe uprawnienia i obowiązki zarówno dla pracodawców, jak i dla pracowników. Nie dotyczy ona jednak kwestii cywilnoprawnych. Nie reguluje ona zatem zasad związanych z wykonaniem zobowiązań w okresie epidemii, czy też skutków ich niewykonania lub nienależytego wykonania.

Na pewno znaczna cześć przedsiębiorców czeka na dodatkowe rozwiązania systemowe w tych kwestiach, ale niestety nie za bardzo ich widać na horyzoncie najbliższych prac ustawodawczych.

DOTRZYMYWANIE ZAWARTYCH UMÓW

W relacjach gospodarczych (nie tylko przy umowach stoczniowych) zasadą jest konieczność dotrzymywania zawartych umów, czyli wykonanie przyjętych przez siebie zobowiązań. Natomiast ta strona która nie wykonuje lub nienależycie wykonuje swoje zobowiązania powinna naprawić wynikłą stąd szkodę drugiej strony.

Wyjątkiem od tej zasady jest sytuacja, gdy niewykonanie czy nienależyte wykonanie umowy jest następstwem okoliczności, za które strona odpowiedzialności nie ponosi.

SIŁA WYŻSZA

Jedną z takich okoliczności będzie właśnie tzw. siła wyższa (vis major, force major, force majeure, Acts of God).

Polskie przepisy używają gdzieniegdzie tego pojęcia, ale go w sposób wyraźny nie definiują.

Przyjęło się jednak dość powszechnie, że aby mówić o sile wyższej powinno dojść do łącznego wystąpienia istotnych przesłanek tego zdarzenia.

Musi ono być:

1) zewnętrzne (niezależne od nas, poza strukturą danego przedsiębiorstwa),

2) niemożliwe lub prawie niemożliwe do przewidzenia (nagłe i nadzwyczajne),

3) nie do zapobieżenia (czyli którego skutkom nie można zapobiec).

W praktyce stoczniowej strony umowy dość często definiują pojęcie siły wyższej.

Sam często stosuję tego typu klauzulę, nadając im np. taką treść:

    1. Strony nie są odpowiedzialne za naruszenie obowiązków wynikających z Umowy w przypadku, gdy wyłączną przyczyną naruszenia jest działanie siły wyższej.
    2. Przez siłę wyższą rozumie się zdarzenie bądź połączenie zdarzeń lub okoliczności, niezależnych od Stron, które poważnie utrudniają lub uniemożliwiają wykonywanie zobowiązań danej Strony wynikających z Umowy, a których dana Strona nie mogła przewidzieć ani im zapobiec lub przezwyciężyć poprzez działanie z dochowaniem należytej staranności.
    3. W przypadku zaistnienia siły wyższej Strona, której dotyczy działanie siły wyższej, zobowiązana jest poinformować drugą Stronę na piśmie o wystąpieniu siły wyższej, ze wskazaniem przewidywanego czasu trwania przeszkody w realizacji wynikających z Umowy obowiązków z powodu działania siły wyższej.

Czasem strony umowy określają siłę wyższą bardziej kazuistycznie – wyliczając, że są to nagłe i katastroficzne zjawiska wywołane siłami natury (np. huragany, trzęsienia ziemi, tsunami, powodzie, pożary lasów, epidemie), zjawiska polityczne lub społeczne (wojny, masowe strajki, zamieszki).

W każdym razie epidemia koronawirusa na pewno będzie mogła być zaliczona do tej kategorii.

Jakie są jednak tego skutki?

ANALIZA I WYKONANIE UMOWY STOCZNIOWEJ

W przypadku każdej konkretnej umowy stoczniowej (no i tak naprawdę każdej innej), należy zacząć od dokładnej analizy jej postanowień co do uzgodnionych przez strony zasad ponoszenia odpowiedzialności.

Czy umowa w ogóle przewiduje klauzulę siły wyższej? Czy odpowiedzialność stron jest w tym wypadku zawężona, czy rozszerzona?

Z praktyki wiem, że może być różnie 😉

Jeżeli klauzuli siły wyższej nie ma, a masz kłopot związany z wykonaniem umowy z powodu epidemii, to nie załamuj rąk 🙂

Możesz spokojnie powołać się na zasady ogólne prawa cywilnego (dla chętnych polecam lekturę art. 471 i n. Kodeksu cywilnego).

Tylko pamiętaj, że odpowiedzialność kontraktowa (czyli odpowiedzialność z umowy, którą zawarłeś) oparta jest na zasadzie domniemania winy.

Oznacza to, że jeżeli nie wykonujesz swojego zobowiązania, a chcesz się powołać na to, że niewykonanie lub nienależyte wykonanie zobowiązania jest następstwem okoliczności, za które nie ponosisz odpowiedzialności, to musisz to wykazać. Innymi słowy, na Tobie spoczywa ciężar dowodu!

Natomiast jeżeli szczęśliwie masz wyraźną klauzulę siły wyższej w podpisanej umowie, to  również przestrzegam Ciebie przed pokusą swoistego automatyzmu!

Musisz zwrócić uwagę na dwie kwestie: obowiązki sygnalizacyjne (procedurę informowania kontrahenta) oraz należytą staranność.

OBOWIĄZKI SYGNALIZACYJNE

Po pierwsze, zawsze zwróć uwagę na obowiązki związane z informowaniem drugiej strony o problemach z realizacją Twojej części umowy z powodu siły wyższej.

Na ogół strona dotknięta siłą wyższą powinna niezwłocznie lub w konkretnym terminie powiadomić drugą stronę o zdarzeniu, przypuszczalnym zasięgu i czasie trwania przeszkód. W konkretnych okolicznościach może być też zobowiązania do przedstawienia odpowiednich dowodów zaistnienia siły wyższej lub jej potwierdzenia np. poprzez organy administracji publicznej.

Co do tej ostatniej kwestii – tzw. certyfikatów siły wyższej, to występują one w innych systemach prawnych (np. w Chinach, czy w USA), ale rzadko spotkać je można w Polsce. Przyczyny są różne. Jeżeli obie strony umowy to polskie podmioty, to na ogół nie ma z tym problemu. Gorzej jest przy umowach z zagranicznymi firmami. Wtedy warto zbierać (w formie odpowiedniego dokumentu) choćby oficjalne rozporządzenia o wprowadzeniu stanu zagrożenia epidemiologicznego, a ostatnio – o wprowadzeniu stanu epidemii, czy decyzje władzy o ograniczeniach w poruszaniu się. Nie byłoby złym pomysłem, gdyby takie ogólne zaświadczenie dla celów zewnętrznych w przypadku realizacji umów stoczniowych mogło np. wystawiać Ministerstwo Gospodarki Morskiej lub Żeglugi Śródlądowej.

Zwróć też uwagę, że z umowy wprost może czasem wynikać, że dana okoliczność (np. epidemia) nie jest podstawą do uchylenia sięod odpowiedzialności np. za nieterminowąrealizacjęumowy. Można próbować podważać taki zapis (powołując się również na zasady ogólne), ale nie będzie to łatwe.

NALEŻYTA STARANNOŚĆ PRZY UMOWIE STOCZNIOWEJ

Po drugie – musisz pamiętać zawsze o rzetelnym działaniu z Twojej strony. Jako przedsiębiorca musisz zachować należytą staranność przy wykonywaniu swoich zobowiązań, uwzględniając również profesjonalny charakter usług, które wykonujesz.

Nie można bowiem po prostu powołać się na fakt wystąpienia stanu epidemii jako przesłanki do nieterminowego wykonania, niewykonania lub wykonania zobowiązań o nienależytej jakości.

Ta konstrukcja po prostu tak nie działa… 

W przeciwnym wypadku – jak się domyślasz – mogłoby dochodzić do sporych nadużyć ze strony nieuczciwych kontrahentów.  Obawiam się zresztą na marginesie, że z takimi sytuacjami będziemy mieli do czynienia w najbliższych miesiącach.

W każdym razie, niezależnie czy masz klauzulę w umowie, czy nie, jako przedsiębiorca musisz każdorazowo wykazać, że Twoje problemy w realizacji umowy są bezpośrednio związane z epidemią (pozostają w związku przyczynowo-skutkowym).

Musisz wykazać, że pomimo tego, że starałeś się wykonać umowę terminowo i starannie, angażując w to odpowiednie i możliwe środki, to się Tobie to nie udało. Przykładowo – próbowałeś zamówić materiały tym razem nie u dotychczasowych dostawców w Chinach lub Włoszech, lecz np. w Niemczech i w Polsce, ale nie przyniosło to rezultatów.

Dopiero wtedy możesz powołać się na okoliczności, za które nie ponosisz odpowiedzialności (czy to na zasadach ogólnych, czy to w oparciu o zdefiniowaną umową siłę wyższą) i nie będziesz odpowiedzialny za ewentualne szkody, które doznał Twój kontrahent, a nawet będziesz mógł się uchylić od zapłaty kar umownych (zwłaszcza tych, które wiążą Twoją odpowiedzialność ze zwłoką w wykonaniu umowy – o czym niżej).

Jednak, jeżeli nie będziesz w stanie tego udowodnić, to ani „siła wyższa”, ani „zasady ogólne” nie obronią Ciebie przed karą umowną lub odpowiedzialnością odszkodowawczą. Gdy w okresie epidemii dojdzie do szkody na skutek Twoich zaniedbań lub niezachowania braku należytej staranności, to będziesz za nią w pełni odpowiedzialny.

ODSTĄPIENIE OD UMOWY STOCZNIOWEJ

Umowy stoczniowe przewidują często nie tylko brak lub ograniczenie odpowiedzialności strony za niewykonanie lub nienależyte wykonanie umowy na skutek siły wyższej, ale również możliwość odstąpienie od umowy w określonych okolicznościach.

Jeżeli prawo odstąpienia na wypadek niewykonania zobowiązania w terminie zostało zastrzeżone w razie zwłoki drugiej strony, co do zasady strona uprawniona może odstąpić od umowy bez wyznaczenia terminu dodatkowego. To samo dotyczy wypadku, gdy wykonanie zobowiązania przez jedną ze stron po terminie nie miałoby dla drugiej strony znaczenia ze względu na właściwości zobowiązania albo ze względu na zamierzony przez nią cel umowy, wiadomy stronie będącej w zwłoce.

I choć te uprawnienia wynikają z treści kodeksu cywilnego, na ogół dużo zależy od postanowień konkretnej umowy. Często strony dodają w umowie klauzule zabezpieczające przed jednostronnym odstąpieniem od umowy (czasem nazywając je nie do końca precyzyjnie rozwiązaniem bez wypowiedzenia), np. poprzez konieczność uprzedniego wezwania do wykonania określonego etapu prac w wyznaczonym dodatkowym terminie.

W przypadku koronawirusa, wykonanie zobowiązań umownych może być oczywiście niemożliwe z przyczyn niezależnych od stron. Pamiętaj zatem o różnicy pomiędzy znaczeniem używanych często zamiennie i nie do końca poprawnie terminów prawniczych tj. zwłoką i opóźnieniem.

Zwłokę można przypisać tylko tej stronie, która nie wykonała umowy w terminie z przyczyn, za które ponosi odpowiedzialność (czyli z przyczyn od niej zależnych).

Opóźnienie zachodzi natomiast wtedy, gdy termin nie zostanie dotrzymany z przyczyn od strony niezależnych.

Dlatego warto upewnić się, czy Twoja umowa uprawnia stronę do skorzystania z prawa odstąpienia tylko w przypadku zwłoki, czy też szerzej – również w przypadku opóźnienia (w więc również w wyniku działania siły wyższej). Na ogół z odstąpieniem od umowy powiązany jest uprawnienie do dochodzenia odpowiednich kar umownych.

Zgodnie z ogólnymi zasadami prawa cywilnego, strona (np. armator), która odstępuje od umowy wzajemnej (a taki charakter mają umowy stoczniowe) obowiązana jest zwrócić drugiej stronie wszystko, co otrzymała od niej na mocy umowy. Może też żądać nie tylko zwrotu tego, co świadczyła (np. wynagrodzenia), lecz również naprawienia szkody wynikłej z niewykonania zobowiązania.

Jeżeli jednak niewykonanie zobowiązania jest następstwem okoliczności, za które żadna ze stron (np. stocznia) nie ponosi odpowiedzialności, czyli takich jak epidemia, zasady rozliczeń pomiędzy stronami będą odmienne – o ile stoczni uda się wykazać związek przyczynowy pomiędzy nią a brakiem możliwości wykonania zobowiązania (np. zamknięcie stoczni w wyniku decyzji administracyjnej na podstawie specustawy).

Strona, która miała wykonać określone zobowiązanie, a nie zrobiła tegona skutek okoliczności, za które nie odpowiada, nie może żądać świadczenia wzajemnego, a jeśli już je otrzymała, obowiązana jest do jego zwrotu według przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu.

Czyli jeżeli stocznia nie wykonała remontu, nie może żądać od armatora wynagrodzenia, a jeżeli je otrzymała, to jest zobowiązana do jego zwrotu, chyba że wykaże, że armator skorzystał z wykonanego zakresu prac w części odpowiadającej uiszczonemu wynagrodzeniu.

Natomiast, jeżeli świadczenie jednej ze stron stało się niemożliwe tylko częściowo, strona ta traci prawo do odpowiedniej części świadczenia wzajemnego. Druga strona może od umowy odstąpić, jeżeli wykonanie częściowe nie miałoby dla niej znaczenia ze względu na właściwości zobowiązania albo ze względu na zamierzony przez tę stronę cel umowy, znany jej kontrahentowi.

Czyli jeżeli częściowy remont, albo budowa statku lub jachtu, nie mają sensu dla armatora, to wówczas może odstąpić od umowy w całości.

Warto pamiętać, że jeżeli świadczenie stało się niemożliwe w skutkiem okoliczności, za które dłużnik odpowiedzialności nie ponosi, zobowiązanie wygasa. Tyle tylko, że ta konstrukcja obejmuje jedynie takie wyjątkowe sytuacje, gdy po powstaniu zobowiązania istnieje stan zupełnej, trwałej i obiektywnej niemożności zachowania się strony w sposób wynikający z treści zobowiązania, a nie jedynie przejściowa trudność w spełnieniu świadczenia (choćby w wyniku epidemii). Przy wygaśnięciu zobowiązania, nie ma już potrzeby odstępowania od niego. Niemniej, taka sytuacja może nastąpić w przypadku fizycznego zniszczenia przedsiębiorstwa (uderzenie pocisku, trzęsienie ziemi, tsunami, tornado). Trudno mi sobie wyobrazić jego faktyczne zastosowanie w przypadku epidemii.

Ogólnie, to raczej rekomendowałbym korzystanie z instrumentu odstąpienia od umowy stoczniowej z powodu koronawirusa jedynie w skrajnych przypadkach, w których realizacja usługi miałyby nastąpić np. na terenie objętym kwarantanną lub na najbardziej dotkniętych wirusem obszarach.

SĄDOWA MODYFIKACJA TREŚCI UMOWY

Jeżeli nie masz wystarczających podstaw do bezpiecznego odstąpienia od umowy, a czujesz że Twoja firma może mieć problem w realizacji zobowiązania i ciężko jest Ci porozumieć się z kontrahentem, to możesz skorzystać z jeszcze jednej konstrukcji.

Jest to klauzula tzw. nadzwyczajnej zmiany stosunków (rebus sic stantibus). Trochę zapomniana w praktyce gospodarczej.

Przyczyny takiego stanu rzeczy przedstawię Tobie po krótce w kolejnym punkcie.

W każdym razie polski kodeks cywilny daje możliwość skorzystania w ramach tzw. nadzwyczajnej zmiany stosunków z kilku uprawnień:

  1. zmiany sposobu wykonania umowy (np. zmiany w procesie produkcji, remontu statku lub jachtu, zastosowania określonej technologii, zmiany terminów płatności lub realizacji poszczególnych etapów prac),
  2. zmiany wysokości świadczenia (np. poprzez obniżenie lub podwyższenie wynagrodzenia),
  3. czy nawet rozwiązania umowy (jako rozwiązanie ostateczne, które musi też uwzględniać interes obu stron).

Ale, aby skorzystać z tych uprawnień trzeba wykazać ponownie łączne istnienie kilku przesłanek:

  • nadzwyczajną zmianę stosunków, której strony umowy nie mogły przewidzieć – i tutaj nie ma raczej wątpliwości, że taką nadzwyczajną zmianą stosunków jest m.in. epidemia, czy też stan epidemiczny;
  • zmiana ta niesie ze sobą nadmierną trudność w spełnieniu świadczenia lub grozi jednej ze stron rażącą stratą,
  • pomiędzy powyższymi przesłankami zachodzi związek przyczynowy, a zatem nadmierna trudność w wykonaniu umowy lub rażąca strata jest wynikiem nadzwyczajnej zmiany stosunków.

nadmiernej trudności mówić będziemy wówczas, gdy z przyczyn natury technicznej lub praktycznej na chwilę obecną wykonanie zobowiązania jest bardzo utrudnione (ale nie niemożliwe), np. brak niezbędnych składników, urządzeń lub maszyn z uwagi na zaprzestanie produkcji, czy kwarantannę większej części załogi przedsiębiorstwa lub zamknięcie części lub całego zakładu.

Z kolei przez rażącą stratę, a więc stratę istotną i ponadprzeciętną, należy rozumieć takie koszty wywołane nadzwyczajną zmianą stosunków, które zagrażają Twojemu przedsiębiorstwu w takim stopniu, że są dla niego niemal nie do udźwignięcia. Przykładowo, samo tylko podwyższenie kosztów wykonania umowy stoczniowej nie oznacza automatycznie, że dochodzi do rażącej straty po jednej ze stron.

I wreszcie, ponownie musimy znaleźć i wykazać związek przyczynowy pomiędzy zachodzącą nadmierną trudnością lub rażącą stratą przy wykonaniu umowy stoczniowej a tą nadzwyczajną zmianą stosunków.

BRAK MOŻLIWOŚCI OCHRONY PRAWNEJ W ROZSĄDNYCH TERMINACH

Zastosowanie omawianych powyżej uprawnień jest jednak ograniczone nie tylko z powodów prawnych, ale przede wszystkim ze względów praktycznych.

Realizacja ww. roszczeń powinna nastąpić bowiem formalnie na drodze postępowania sądowego.

To właśnie sąd powinien ustalić, czy ww. przesłanki w danym stanie faktycznym wystąpiły i zasadnym jest zmiana sposobu realizacji umowy, zmiana kwot, czy nawet rozwiązanie umowy.

Trzeba się liczyć jednak z tym, że postępowanie może sporo potrwać. Procesy sądowe w polskich warunkach, jeszcze przed epidemią, i to również w sprawach gospodarczych, nie należały delikatnie mówiąc do najszybszych.

Przy spornych interesach stron i postępowaniu dowodowym opartym prawdopodobnie również na opiniach biegłych, okres trwania procesu przed sądem pierwszej instancji to co najmniej kilkanaście miesięcy.

Samo wszczęcie sprawy sądowej aktualnie jest w ogóle utrudnione. Biura podawcze sądów nie działają, poczta pracuje w ograniczonym zakresie. Prowadzone rozprawy i posiedzenia jawne we wszystkich sądach do końca marca zostały odwołane, podobnie ma być w kwietniu.

Czyli, biorąc pod uwagę czas obowiązywania każdej umowy stoczniowej i konieczność jej realizacji okazać się może (i jest to więcej niż bardzo prawdopodobne), że jej wykonanie nastąpi wcześniej niż wyrok sądu pierwszej instancji…

Słaba perspektywa…

Trzeba też pamiętać, że wyrok sądu ma przy tej klauzuli charakter konstytutywny, czyli dopiero po uprawomocnieniu się takiego orzeczenia (może być jeszcze postępowanie apelacyjne, czyli kolejny rok) odniesie ono skutek wobec zawartej wcześniej umowy.

Podsumowując, szanse na uzyskanie sądowej ochrony prawnej w rozsądnym terminie w Polsce są niewielkie. Dotyczy to również innych spornych spraw związanych z koronawirusem i jego wpływem na wzajemne prawa i obowiązki stron umów stoczniowych (i oczywiście wszystkich innych umów zawieranych między przedsiębiorcami).

Niestety, podobnie należy ocenić ewentualne zamiary poddania spraw spornych rozstrzygnięciom sądom lub arbitrażom zagranicznym (gdy stroną umowy jest kontrahent z innego państwa), i to zwłaszcza wtedy, gdy do zawartej umowy stoczniowej będziemy mieli stosować obce prawo.

Ryzyko związane ze znacznym upływem czasu, poniesieniem dodatkowych kosztów i niepewności efektów takiego postępowania jest dla działalności biznesowej (i to nie tylko w branży gospodarki morskiej i przemysłu jachtowego) po prostu zbyt duże.

Co zatem robić? Jak działać?

ZAPRASZAM do kolejnego wpisu TUTAJ >>>, gdzie postaram się Tobie przedstawić rekomendowaną przeze mnie procedurę.

Tutaj jeszcze o umowach z kontrahentami zagranicznymi.

UMOWY STOCZNIOWE Z KONTRAHENTAMI ZAGRANICZNYMI

Gospodarka morska i przemysł jachtowy to branże, które mają bardzo międzynarodowy charakter. Bardzo duża część z zawieranych umów stoczniowych dotyczy zatem stosunków prawnych kształtowanych z udziałem podmiotów zagranicznych (zarówno osób fizycznych, jak i różnego typu spółek).

Opisane powyżej instrumenty merytoryczne odnoszą się zasadniczo do umów podlegających prawu polskiemu. Nierzadko dla danej umowy może być zastrzeżone prawo obce (czy to w samej umowie, czy to na skutek wykładni norm prawa międzynarodowego), które należy ustalać w oparciu o konkretny przykład.

Reguły działania i instytucje prawne będą jednak podobne.

W znacznej części przypadków umowy z udziałem “czynnika obcego” same regulują pojęcie siły wyższej oraz procedurę z nią związaną, a także zasady zwolnienia z odpowiedzialności w przypadku niewykonania lub nienależytego wykonania umowy z przyczyn od stron niezależnych.

Takie klauzule z łatwością można zauważyć w dość powszechnie stosowanych w branży stoczniowej formularzach umów BIMCO (Bałtyckiej i Międzynarodowej Organizacji Żeglugowej) np. NEWBUILDCON form lub REPAIRCON 2018 form.

Uważaj jednak na szczegółową procedurę uzgodnioną w danej umowie i rygory związane z jej niezachowaniem.

Jestem przy tym przekonany, że jeżeli Twoje przedsiębiorstwo jest dla partnera zagranicznego sprawdzonym kontrahentem, to co do zasady (pomijając skrajne sytuacje) będzie mu zależało na przetrwaniu wzajemnych relacji w dobrej kondycji.

Tym samym, procedura dochodzenia do Porozumienia w drodze negocjacji lub nawet z udziałem mediatora, choć z uwzględnieniem możliwych różnic kulturowych i biznesowych, będzie taka sama.

***

Uff… parę godzin pisania minęło.

Dziękuję, że dotarłeś lub dotarłaś do tego momentu 🙂

Mimo wszystko, życzę Tobie w tych kolejnych dniach zdrowia i spokoju ducha!

***

Zdjęcie: Joakim Honkasalo

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 (91) 488 44 22e-mail: kancelaria@zbrojaadwokaci.pl

Dzisiaj opublikowany miał zostać polski “Plan Marshall’a”. Rząd przedstawił natomiast założenia “Tarczy antykryzysowej”.

Nazwa całkiem niezła, pasuje mi 😉

Problem w tym, jak to – z nutą zawodu w głosie i obawy o najbliższe tygodnie – przekazał mi przed chwilą telefonicznie znajomy przedsiębiorca:

nie za dużo z tej tarczy zrozumiałem i nie za wiele konkretów usłyszałem“.

Spróbuję zatem chociaż wypunktować wstępnie przedstawione propozycje.

Szczegółowa ich analiza może nastąpić dopiero wtedy, jak będziemy mieli w ręku uchwalone teksty ustaw lub wydane rozporządzenia, co w dzisiejszych realiach może zająć jeszcze trochę czasu.

W każdym razie “tarcza antykryzysowa” to 5 filarów:

  1. ochrona miejsc pracy,
  2. wsparcie przedsiębiorców,
  3. pomoc dla służby zdrowia,
  4. zabezpieczenie systemu finansowego,
  5. inwestycje publiczne.

Każdy z tych punktów jest dla gospodarki istotny.

Ale dla mnie, jako prawnika prowadzącego kancelarię obsługującą przede wszystkim przedsiębiorców z branży gospodarki morskiej i przemysłu jachtowego, szczególnie interesujące są dwa pierwsze filary: obrona przed utratą pracy i pakiet osłonowy dla przedsiębiorców.

Ochrona miejsc pracy obejmuje takie pozycje:

  1. Przedsiębiorstwa, w których obrót w okresie 2 m-cy spadł o 15 % i wykazano stratę w jednym z tych dwóch miesięcy lub firmy, w których obrót w okresie 1 m-ca spadł o 25 % w stosunku do poprzedniego miesiąca i wykazano stratę, mogą ograniczyć wymiar czasu pracy pracowników do 8/10 etatu i nie mniej niż płaca minimalna, a Skarb Państwa (Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych) pokryje połowę wynagrodzenia pracownika (limit dopłaty to 40 % wysokości przeciętnego wynagrodzenia pracownika). Czyli pracodawca ma obniżyć osobowe koszty prowadzenia działalności.
  2. W przypadku problemów finansowych przedsiębiorca może skorzystać z przestoju ekonomicznego, w ramach którego podstawą wymiary czasu pracy i płaca jest ograniczona do 1/2 etatu i nie mniej niż płaca minimalna. Skarb Państwa (FGŚP) ma pokryć ok. połowy wynagrodzenia pracownika plus składki na ubezpieczenie społeczne.
  3. Okres dofinansowania przez FGŚP będzie ograniczony w czasie (do 3 m-cy).
  4. Samozatrudnieni, osoby na umowach zleceniach i o dzieło w sytuacji spadku dochodów mają otrzymać jednorazowe świadczenie w wysokości ok. 2 tys. zł brutto.
  5. W przypadku decyzji o przedłużeniu zamknięcia szkół, przedszkoli, żłobków – zasiłek opiekuńczy dla rodziców dzieci do lat 8 będzie przedłużony o kolejne dwa tygodnie.
  6. Pracownicy mogą skorzystać z wakacji kredytowych w bankach (na okres 3 miesięcy), ma to dotyczyć płatności rat kapitałowych, a także kapitałowo-odsetkowych; powinno również obejmować kredyty mieszkaniowe, konsumpcyjne dla klientów indywidualnych p praz kredytów dla przedsiębiorców; banki mają nie pobierać opłat lub prowizji za przyjęcie u rozpatrzenie wniosków.
  7. Przedłużenie możliwości składania deklaracji PIT za 2019 r.
  8. Sygnalizowana jest możliwość (w porozumieniu z dostawcami mediów) uelastycznienia lub nawet odraczania terminów płatności (np. za energię elektryczną lub gaz)
  9. Pracownicy z Ukrainy otrzymają automatyczne wydłużenie wiz i pozwoleń na prace.

 

Pakiet osłonowy dla przedsiębiorców:

  1. ZUS ma odraczać lub rozkładać składki na raty niemal automatycznie i bez pobierania opłaty prolongacyjnej.
  2. Rozwiązania antylichwiarskie, monitoring i zapobieganie stosowani wygórowanym cenom.
  3. Rozszerzenie gwarancji kredytowych dla małych i średnich przedsiębiorstw.
  4. Fundusz Pracy ma wypłacić pożyczki dla mikroprzedsiębiorców (zatrudniających do 9 osób) do wysokości 5 tysięcy zł na okres 6 m-cy .
  5. Leasing operacyjny dla sektora transportowego; Agencja Rozwoju Przemysłu ma przeznaczyć 1,7 mld PLN na refinansowanie umów leasingowych dla firm transportowych, które wykażą problemy finansowe, wraz z pokryciem kosztów odroczenia płatności rat leasingowych.
  6. Wprowadzenie czasowego obowiązku wydłużania terminów realizacji zamówień publicznych w okresie zagrożenia epidemicznego oraz brak stosowania kar.
  7. Wprowadzenie czasowego (na okres zagrożenia epidemicznego) zwolnienia ze składania oświadczeń o niezaleganiu ze składkami i podatkami.
  8. Automatyczne przedłużenie bankowych kredytów obrotowych.
  9. Rozliczenie tegorocznej straty w przyszłym roku (dla przedsiębiorców, którzy odnotują spadek przychodów w 50 % w 2020 wobec roku 2019.
  10. Częściowe przywrócenie handlu w niedziele.
  11. Pomoc w postępowaniach restrukturyzacyjnych.

Z piątego filaru dot. inwestycji publicznych, na które ma powstać specjalny fundusz w wysokości 30 mld PLN, warto zauważyć, że część z tej kwoty ma zostać przeznaczona na transformację energetyczną. Pytanie, czy jest to sygnał o dodatkowych zasileniu np. branży morskiej energetyki wiatrowej (offshore).

Mam nadzieję, że tak 🙂

Według rządowych wyliczeń, koszt wprowadzenia tarczy antykryzysowej to ponad 210-220 mld PLN.

Tyle, czy taka tarcza wystarczy?

Obawiam się, że nie…

Już pozostawiając na marginesie kwestie związane z regulacjami prawnymi każdego z sygnalizowanych zagadnień (sporo niewiadomych co do procedur i szczegółów konkretnych rozwiązań) oraz rzeczywistą praktykę ich późniejszego stosowania (nie jestem w tej mierze optymistą), zwraca uwagę przede wszystkim brak wsparcia w zakresie bieżących płatności i mimo wszystko niewielką elastyczność Skarbu Państwa.

Odroczone terminy spłaty należności publicznoprawnych, czy rozłożenie ich na raty nie sprawi, że należności zostaną umorzone (do ich umorzenia droga w praktyce będzie daleka, nawet pomimo przedłużającego się stanu epidemicznego).

Należności trzeba będzie płacić za parę miesięcy, razem z bieżącymi zobowiązaniami, a umorzenie opłaty prolongacyjnej czy nawet odsetek za opóźnienie to typowa kropla w morzu potrzeb. Zwłaszcza, że każda firma na bieżąco będzie musiała sobie radzić z utrzymaniem pracowników, przerwanym łańcuchem dostaw, terminowym i rzetelnym wykonaniem zobowiązań.

Skutki kryzysu będą na pewno długofalowe i mam wrażenie, że założenia “tarczy” mimo wszystko tego nie przewidują. A już teraz doświadczeni menagerowie prognozują, zakładając swoisty slow down czy nawet shut down gospodarki co najmniej do połowy kwietnia, że większość firm (i to nie tylko w branży gospodarki morskiej i przemysłu jachtowego) będzie się podnosić z tego kryzysu nawet nie miesiącami, ale latami.

I na ten wariant, niestety, nasze państwo nie jest nadal przygotowane

A w mojej ocenie przedstawione propozycje wsparcia przedsiębiorców będą nadal niewystarczające.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 (91) 488 44 22e-mail: kancelaria@zbrojaadwokaci.pl

Administracja rządowa wprowadziła właśnie na terenie RP stan zagrożenia epidemiologicznego.

Wirus COVID-19, zwany potocznie koronawirusem, zatacza coraz szersze kręgi. Liczba zakażonych rośnie lawinowo, wprowadzane są coraz większe obostrzenia dla codziennego funkcjonowania osobistego i zawodowego.

Oczywiście nie mamy na większość kwestii wpływu.

Niestety, w mediach niewiele miejsca poświęca się sytuacji przedsiębiorców, ocenie ryzyka i możliwym skrajnie negatywnym skutkom gospodarczym dla wielu branż, a nawet całej polskiej gospodarki.

Oprócz wstępnych rządowych zapowiedzi uchwalenia nowego “pakietu osłonowego”, brakuje jednak szczegółów i panuje delikatnie mówiąc – chaos informacyjny.

Wirus jest groźny dla zdrowia i życia ludzi.

Ale chyba wszyscy jesteśmy zgodni co do tego, że oprócz obawy przed samym wirusem, boimy się jednak przede wszystkim negatywnych konsekwencji gospodarczych tej sytuacji oraz kryzysu, który niebawem nastąpi.

Problem też w tym, że systemowo nie jesteśmy przygotowani na zderzenie z postępującą epidemią, w szczególności właśnie jeżeli chodzi o interes przedsiębiorców.

Przecież to właśnie przedsiębiorcy będą nadal zobowiązani do:

  1. utrzymywania pracowników (niezależnie od tego, czy praca będzie, czy nie i czy będzie mogła być wykonywana, czy też nie – zwłaszcza w przypadku zamknięcia zakładu pracy przez organy administracji państwa),
  2. uiszczania opłat publicznoprawnych (ZUS, podatki VAT, CIT, PIT),
  3. bieżącej spłaty rat zaciągniętych kredytów,
  4. bieżącej spłaty czynszów leasingowych (pojazdów lub maszyn),
  5. płatności czynszu najmu lokali, hal, magazynów, pomieszczeń biurowych,
  6. terminowego uiszczania cen za zakupione materiały (o ile w ogóle będą dostarczane),
  7. rzetelnego i terminowego wykonania bieżących umów zawartych z kontrahentami.

W najbliższych miesiącach, realizacja każdego z powyższych punktów będzie dla przedsiębiorców inna niż dotychczas.

Będę próbował na bieżąco poruszać tematy związane z tymi zagadnieniami.

Już teraz zapraszam Was do lektury wstępnej analizy bieżących problemów pt. “Koronawirus w przedsiębiorstwie – przydatne uwagi”.

Można (bez dodatkowych opłat) przeczytać naszą publikację na zaprzyjaźnionych portalach gospodarczych:

 

W każdym razie sytuacja wygląda na pewno poważnie.

Jeszcze nigdy w okresie gospodarki rynkowej, przedsiębiorcy nie stawali do tej pory przed tak dużym wyzwaniem.

Dla wielu to będzie bardzo ciężka próba.

Trzeba się do niej jak najszybciej i jak najlepiej przygotować…

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 (91) 488 44 22e-mail: kancelaria@zbrojaadwokaci.pl