Patryk Zbroja

adwokat

Kancelarię adwokacką prowadzi w Szczecinie. Specjalizuje się w prawie cywilnym i gospodarczym, w tym związanym z prawem morskim.
[Więcej >>>]

eBook

Planując jeszcze pod koniec lipca wydarzenia czekające nas w wrześniu, nie spodziewałem się takiego nagromadzenia imprez, targów i konferencji.

Wspomnę tylko najważniejsze:

Fakt. Jak chcesz być obecny i aktywny w trzech branżach jednocześnie, to zaczyna brakować po prostu czasu 🙂

I nie zmieni tego nawet wspólny mianownik dla gospodarki morskiej, wind offshore i jachtingu, którym jest oczywiście „wiatr i woda”.

Na szczęście mamy w kancelarii więcej osób na pokładzie. Daje to dobrą bazę do podziału zadań i szerszego uczestnictwa w poszczególnych wydarzeniach.

I w tych okolicznościach, z uwagi na kolizję terminów podzieliśmy nasz udział na Hamburg i Cannes.

Podsumowanie targów w Hamburgu można łatwo znaleźć na naszej stronie >>> TUTAJ.

A kilka słów o Cannes poniżej 🙂

Cannes Yachting Festival

Czytaj dalej >>>

„Patryku! A czy raport Najwyższej Izby Kontroli może być dowodem w postępowaniu sądowym?”

Takie pytanie otrzymałem bezpośrednio lub pośrednio dzisiaj pięciokrotnie i to od różnych osób 🙂

Skąd takie poruszenie?

Okazuje się, że opublikowany został dzisiaj pokontrolny końcowy raport Najwyższej Izby Kontroli ws. działalności i restrukturyzacji Morskiej Stoczni Remontowej Gryfia SA oraz zaangażowania Funduszu Rozwoju Spółek SA w procesy naprawcze i sprawowanie nadzoru właścicielskiego.

Na oficjalnej stronie NIK można znaleźć skróconą treść wniosków w publikacji pt.:

Kosztowna restrukturyzacja Gryfii”

A także: pełny raport wraz z załącznikami, w tym – ze stanowiskiem Ministra Infrastruktury do informacji o wynikach kontroli (podpisanym przez wiceministra M. Gróbarczyka) oraz opinią Prezesa NIK do stanowiska Ministra.

Dla całej branży lektura obowiązkowa 🙂

Czy zatem raport z wyników kontroli NIK może być dowodem w postępowaniu sądowym?

Oczywiście, jest to dowód z dokumentu.

Dokumentu urzędowego.

I to stwierdzającego ustalenia konstytucyjnego organu państwa.

Każdy Sąd powinien go prześledzić z uwagą w każdej sprawie, w której stroną jest jedna ze spółek wymienionych w tym raporcie.

 

Jak co roku, będąc członkiem wspierającym Polskiej Izby Przemysłu Jachtowego i Sportów Wodnych – „Polskie Jachty”, wzięliśmy udział w dniach 21-24.07.2022 r. w Polboat Yachting Festival, organizowanym w gdyńskiej Marinie Yacht Park.

źródło: Polboat Yachting Festival

Impreza rośnie z roku na rok, za co szczególne brawa należą się oczywiście organizatorom!

Wystawców (członków Izby i nie tylko) jest coraz więcej, odwiedzających – w tym zorientowanych klientów, obecnych i przyszłych armatorów  – również.

Targi to jednak przede wszystkim możliwość wymiany doświadczeń, poglądów, pojawiających się problemów i branżowych wyzwań, zarówno tych gospodarczych, jak i bardziej prawniczych.

 

RYNKOWE ODCZUCIA

Stocznie i dostawcy (może oprócz firm obsługujących najbardziej luksusowe jednostki) szykują się powoli na zakończenie dobrej koniunktury.

Co prawda – ceny jachtów idą nadal do góry, a na większość nowych jednostek trzeba czekać do końca sezonu 2023 albo nawet na początek roku 2024.

Jednak powoli dochodzą sygnały o wolniejszej „dynamice rozwoju”, czy wręcz nadchodzącym kryzysie.

Początek roku zapowiadał się znakomicie. Natomiast agresja Rosji w Ukrainie diametralnie zmieniła plany i założenia wielu przedsiębiorców. Część z nich mocno odczuła problemy kadrowe, pogłębiający się kryzys w łańcuchach dostaw, a także zwiększające się (nie tylko z uwagi na rosnące ceny energii i paliw) koszty produkcji. Mimo wszystko, wydaje się, że rok 2022 powinien dla zdecydowanej większości dobrze poukładanych branżowych firm zakończyć się pozytywnie.

Widać przy okazji ciekawą tendencję dużego popytu na imprezy targowe w kraju, ale i za granicą.

Wielu producentów, zakładając możliwe wahania gospodarcze w najbliższych miesiącach, widzi już teraz potrzebę powrotu do szerszych działań promocyjnych i marketingowych, które powinny zapewnić utrzymanie dobrego poziomu sprzedaży.

Niewykluczone, że w mediach pojawi się zatem więcej jachtowych reklam 😉

 

BEZPIECZEŃSTWO PRAWNE FIRMY

Z prawniczych tematów – szefowie firm widzą potrzebę zapewnienia bezpieczeństwa swoich przedsiębiorstw w szerokim tego słowa znaczeniu – nie tylko ze względu na wymogi ochrony środowiska, zrównoważony rozwój, wewnętrzne regulaminy, ale i biorąc pod uwagę duże ryzyko kontroli organów państwowych.

Uwagę powoli zaczynają przykuwać procedury związane z zabezpieczeniem praw własności intelektualnej, w tym wzorów, planów, pomysłów oraz ich praktyczne ochrona (np. przed naśladownictwem).

Rozwija się rynek czarterowy (w tym dodatkowych usług takich jack np. czarter managementu lub „yachtvesment”)  zarówno ten długookresowy, jak i okazjonalny. Roboty prawniczej przy analizie zawieranych umów, OWU lub treści regulaminów jest cała masa 😉

 

ROZWIĄZYWANIE JACHTOWYCH SPORÓW

A na kanwie problemów z terminami realizacji zamówień lub dostaw, duże znaczenie nadal mają wdrożone sposoby rozwiązywania sporów. Tutaj – co nie jest niespodzianką – bezspornie polski wymiar sprawiedliwości jest unikaną i jedynie ostateczną formą rozstrzygnięcia konfliktu. Zdecydowanie większe znaczenie mają, akcentowane zresztą mocno w naszej praktyce, alternatywne metody – zwłaszcza w postaci negocjacji i mediacji.

 

BEZPIECZNE NABYCIE JACHTU

Cieszę się też osobiście, że również armatorzy tak prywatni, jak i instytucjonalni szukają współpracy i wsparcia w zakresie bezpiecznego nabycia jachtów (żaglowych i motorowych).

Tematyka jest szeroka, a nasze sugestie cieszą się tutaj dużym zainteresowaniem.

Pisaliśmy o tym m.in. na naszym kancelaryjnym blogu we wpisie pt. „Bezpieczne nabycie jachtu„.

 

To był udany Yachting Festival!

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

 

Na marginesie, nadal czekamy na podobną imprezę w Szczecinie!

Tereny u stóp Wałów Chrobrego, Łasztowni, North-East Mariny, Wyspy Grodzkiej dają znakomity potencjał dla targów tego typu.

Kto wie, może kiedyś? 🙂

 

 

Zapewne wiesz, no albo przynajmniej się domyślasz, że nabycie jachtu motorowego lub żaglowego, nowego lub używanego, może stanowić spore wyzwanie.

I to nawet dla doświadczonych biznesmenów.

Jacht nie tylko powinien być piękny i realizować Twoje marzenia.

Jego stan powinien odpowiadać cenie, a sama transakcja powinna być dla Ciebie lub Twojego biznesu po prostu bezpieczna i przewidywalna.

Koszty zakupu jachtu są przecież na ogół duże (nierzadko wyższe niż zakupu nieruchomości), a sam proces wymaga sporej specjalistycznej wiedzy oraz przewidywania możliwych scenariuszy, również tych negatywnych.

Potencjalnych czynników jest sporo – podpisanie umowy, zabezpieczenie jej finansowania, proces budowy jachtu, a następnie odbiór jednostki  (najpierw w stoczni, a potem z próbami na wodzie), jej ubezpieczenie, rejestracja i racjonalna (również pod względem podatkowym) eksploatacja.

Uwaga!

Musisz też pamiętać, że po drugiej stronie umowy na każdym etapie transakcji stoi podmiot, który nie działa altruistycznie, lecz zorientowany jest w głównej mierze na maksymalizację swojego zysku.

A co zrobić, żeby nabycie jachtu było bezpieczne?

Zapraszam Ciebie do lektury naszej wspólnej, kancelaryjnej publikacji pod tytułem:

Bezpieczne Nabycie Jachtu

Ten temat będziemy poruszali również w czasie najbliższych jachtowych targów: POLBOAT YACHTING FESTIVAL, które już od 21 do 24 lipca 2022 r. w Gdyni.

Serdecznie Ciebie zapraszam, w imieniu całej załogi ZBROJA ADWOKACI, do kontaktu i spotkań w tych pięknych okolicznościach w przyszłym tygodniu.

 

Wróciłem właśnie z dużej Konferencji Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej w Serocku.

W ciągu 3 dni (13-15.06.) ponad 1500 przedstawicieli branży dyskutowało, wymieniało doświadczenia i analizowało wyzwania. A wśród nich spora reprezentacja podmiotów „tradycyjnej” gospodarki morskiej, zrzeszonych nie tylko w Zachodniopomorskim Klastrze Pomorskim, ale również PFTM, czy w najbardziej wind0ffshorowym PTMEW.

A poniżej kilka moich gorących przemyśleń.

Wiatr na lądzie

Temat lądowej energetyki wiatrowej został zdominowany przez informację, że 13 czerwca 2022 stały komitet Rady Ministrów zaakceptował projekt zmiany ustawy, znacznie łagodzącej dotychczasowe restrykcje.

Nie każdy wie, ale obowiązująca od 2016 r. ustawa odległościowa, to akt prawny, który – pisząc delikatnie – w sposób nie do końca przemyślany wprowadził tzw. zasadę 10H.

Elektrownia wiatrowa nie może być od tego czasu zbudowana w odległości mniejszej niż dziesięciokrotność wysokości turbiny z uniesionymi łopatami od zabudowań mieszkalnych oraz form ochrony przyrody i lasów.

Ustawa ta zastopowała rozwój lądowej energetyki wiatrowej i doprowadziła do upadku wielu firm z branży.

Po proponowanych zmianach w szczególnych przypadkach to gminy będą decydować o wyznaczaniu lokalizacji elektrowni wiatrowych w ramach lokalnej procedury planistycznej. Określono minimalną odległość turbin wiatrowych od zabudowań na 500 m.

Ustawa ma być uchwalona podobno na najbliższym posiedzeniu Sejmu.

To na pewno pozytywna informacja dla branży.

Wiatr na morzu

Drugim obszarem dominującym tegoroczną konferencję był postępujący rozwój morskiej energetyki wiatrowej (MEW).

O ramach prawnych i porozumieniu sektorowym pisałem już wcześniej:

>>> Budowa farm wiatrowych na Bałtyku – ramy prawne dla polskiego łańcucha dostaw

>>> SECTOR DEAL, czyli porozumienie sektorowe na rzecz rozwoju morskiej energetyki wiatrowej w Polsce

I o ile w przypadku MEW też dominował optymizm, tak jednak zaczął się mieszać z rynkowym realizmem.

Pierwsza faza budowy MEW (5,9 GW) została już rozpisana.

Druga faza (na kolejnych 11 lokalizacji o łącznej mocy ok. 11 GW) jest w fazie przetargowej. Złożono w niej ponad 100 wniosków. Rywalizacja o prawo do budowy MEW jest zatem bardzo zacięta. Niestety szczegółowe regulacje określające procedurę i kryteria rozstrzygnięć są dość skomplikowane i niejasne. Natomiast pierwsze decyzje poznamy pewnie do końca tego roku.

Coraz odważniej mówi się również o dalej idących planach rozwoju MEW w kolejnych latach. Fachowcy szacują dodatkowy potencjał na poziomie dalszych 13 GW.

Local content

Obserwując rozwój tego rynku i pomimo zapisów porozumienia sektorowego niezmiernie trudno jest mi uwierzyć, że polski wkład w budowę I fazy MEW będzie wyższy niż 10 %.

Przyczyn jest wiele.

Wśród nich na pewno wybija się poukładany system łańcuchów dostaw, na których opiera się praca największych deweloperów. Na poziomie międzynarodowym biorą w tym udział jedynie nieliczne polskie firmy. Pozostałe, pomimo szeregu obligatoryjnych dialogów technologicznych, nie liczą na wiele, czekając na ewentualne szanse zastąpienia najsłabszych ogniw w tych łańcuchach (czemu może sprzyjać aktualny stan światowej gospodarki postcovidowej oraz w okresie wojny w Ukrainie).

Istotną przyczyną ograniczonego dostępu polskich przedsiębiorców jest również bardzo wysoki poziom usług i produkcji. Nieustannie rozwijający się proces technologiczny oraz coraz większa moc planowanych i instalowanych turbin (aktualnie mowa jest o instalowaniu 10-12 MW, a w planach są już nawet 15 lub nawet 20 MW), mają wpływ na łączne gabaryty i technologię stosowanych konstrukcji.

Doświadczenia zagraniczne (zwłaszcza brytyjskie) są tutaj dość transparentne, a o udziale w łańcuchu dostaw na poziomie 50 % nie będzie można myśleć dopiero wtedy, gdy na terenie Polski będą produkowane trafostacje i turbiny.

Tyle tylko, że moim zdaniem jakakolwiek władcza próba interwencji, wymuszająca konkretny poziom local content (obojętnie czy zgodna z unijnym prawem, czy nie), będzie po prostu nieskuteczna.

Nie widać tymczasem inicjatywy Skarbu Państwa w przygotowanie odpowiedniej ilości i jakości lądowych odcinków sieci energetycznych, co również może być – zwłaszcza patrząc przez pryzmat lądowego rozwoju OZE – skuteczną przeszkodą rozwoju branży.

Natomiast kolejna uchwała Rady Ministrów wskazująca „nowy port” instalacyjny, tym razem w Gdańsku (wcześniej była Gdynia), nie ma w praktyce istotnego znaczenia dla rynkowej oceny możliwości polskich portów przez budujących farmy deweloperów.

Nadal brakuje zdecydowanych i szybkich działań w niezbędną infrastrukturę (zwłaszcza w potencjalnych portach instalacyjnych tj. Gdyni, Gdańsku i Świnoujściu). W tej sytuacji (no, chyba że nastąpią znaczne opóźnienia z innych przyczyn) budowa MEW w I fazie oparta będzie niemal na pewno na portach zagranicznych. To spore niedopatrzenie. Bez odpowiednich decyzji na szczeblu ministerialnym, przyspieszających działania w ww. portach, sami mocno ograniczamy możliwości szerszego polskiego udziału w łańcuchu dostaw na tym etapie.

Można mieć tylko nadzieję, że nieco lepiej pójdzie nam z portami serwisowymi.

Flota i floating

Duże doświadczenia projektowe i stoczniowe dają nam natomiast nadal sporą szansę na budowę jednostek instalacyjnych (np. typu jack-up do instalacji turbin, czy typu HLV do instalacji fundamentów) oraz serwisowych (SOV, CTV).

Wydaje się zresztą, co wyraźnie akcentował przedstawiony w czasie Konferencji PSEW raport, że pojawia się tutaj w basenie Morza Bałtyckiego co najmniej na najbliższe 20 lat spora nisza.

Brakować będzie bowiem statków instalacyjnych (wszystkich rodzajów), co może stanowić istotną przeszkodę w terminowej realizacji planów inwestycyjnych.

Problem w tym, że projektowanie i budowa takiej jednostki (przystosowanej do stawiania MEW o potężnej mocy nawet 20 MW) powinno być przewidziane z dużym wyprzedzeniem (4 lat), tak aby mogła wejść do eksploatacji w odpowiednim czasie.

Otwarte pozostaje zatem pytanie, czy i który z polskich armatorów byłby w stanie udźwignąć taki projekt. Bez pomocy Skarbu Państwa również się raczej nie da. A można chyba spróbować i to zdyskontować. Czasu na decyzje pozostało jednak niewiele.

Z innych ciekawostek – sporo rozmawiano również o pływających wiatrakach (floating offshore wind). Jest to jeszcze systemowa przyszłość. Koszt ich produkcji w stosunku do tradycyjnej elektrowni morskiej opartej na wbitym w dno tzw. monopile jest nadal zbyt wysoki. Do tego sprawdzają się lepiej przede wszystkim na głębokościach powyżej 60 m. Wydaje się jednak, że w niedługim okresie może to być dobry kierunek inwestycyjny dla polskich podmiotów.

Wnioski

Weekend poświęciłem na szczegółową analizę Raportu „Polska energetyka wiatrowa 4.0”, zastanawiając się nie tylko nad prawnymi uwarunkowaniami branży (zwłaszcza wind offshore), ale także, czy i w jakim zakresie polscy przedsiębiorcy mogą nadal w tych zmianach wziąć udział.

Raport można pobrać TUTAJ >>> na stronie PSEW.

A co do rozwoju polskiej morskiej energetyki wiatrowej – jestem cały czas optymistą w tej sprawie.

Cała naprzód! 🙂