Patryk Zbroja

adwokat

Kancelarię adwokacką prowadzi w Szczecinie. Specjalizuje się w prawie cywilnym i gospodarczym, w tym związanym z prawem morskim.
[Więcej >>>]

eBook

Zakończyło się prawomocnie postępowanie sądowe związane z naruszeniem dóbr osobistych osoby prawnej, tj. Gminy Kamień Pomorski przez zarząd Polskiego Stowarzyszenia Klasy Optimist (PSKO).

Pierwszą, „gorącą” medialną relację możesz znaleźć TUTAJ.

Z uwagi jednak na sporo kierowanych do mnie pytań i próśb o szczegółowy komentarz, chciałem podzielić się z Tobą najważniejszymi informacjami z tej sprawy.

I tak, wyrokiem z dnia 5.10.2017 r. Sąd Apelacyjny w Szczecinie, po rozpoznaniu złożonych apelacji, co do zasady utrzymał w mocy wyrok Sądu Okręgowego w Szczecinie z dnia 8.12.2016 r., obniżając jedynie wysokość przyznanego Gminie zadośćuczynienia do wkwoty 50.000 zł.

Wcześniej Sąd Okręgowy uznał co prawda, że zadośćuczynienie powinno wynosić 100.000 zł. Sprawa naruszenia dóbr osobistych jednostki samorządu terytorialnego, jaką jest Gmina miała dość bezprecedensowy charakter. A przy braku dotychczasowego dorobku orzecznictwa, kwestia wysokości zasądzonej kwoty była dość otwarta.

W tym postępowaniu zdecydowanie nie chodziło jednak o pieniądze…

Sąd odwoławczy potwierdził bowiem stanowczo, że brak było jakichkolwiek podstaw do sformułowania przez zarząd pozwanego Stowarzyszenia twierdzenia o „utracie zaufania spowodowanej brakiem transparentności i nieetycznych działań” ze strony władz Gminy.

Sąd Apelacyjny zaakcentował również twierdzenia Sądu Okręgowego, że oświadczenie PSKO bezprawnie podważyło zaufanie do lokalnych władz, a także naruszało dobre imię, markę i wiarygodność Gminy Kamień Pomorski, jako osoby prawnej.

Natomiast kategoryczność ocen formułowanych przez pozwanego wskazywała m.in. na to, że publikacja tego oświadczenia miała stanowić uzasadnienie dla wcześniej zamierzonych działań PSKO w postaci zmiany miejsca organizacji Mistrzostw Świata z Kamienia Pomorskiego do Dziwnowa.

Ostatecznie zatem pozwane Stowarzyszenie jest zobowiązane do złożenia Gminie przeprosin w formie pisemnego oświadczenia, a także opublikowania przeprosin na łamach swojej strony internetowej, profilu Stowarzyszenia na portalu Facebook, a także na stronach internetowych szeregu innych portali.

Przeprosiny powinny być wysłane i opublikowane (oczywiście na koszt pozwanego) w terminie 14 dni od dnia uprawomocnienia się wyroku Sądu Okręgowego, czyli do dnia 19.10.2017 r.

W przypadku uchybienia temu terminowi powodowa Gmina może wszcząć dodatkowe postępowania mające na celu przymuszenie Zarząd PSKO do złożenia przeprosin oraz dokonania publikacji przeprosin w internecie na koszt PSKO.

Z uwagi na charakter tej sprawy nie można jednak wykluczyć dodatkowych pozwów ze strony pokrzywdzonych w sprawie osób fizycznych, tj. Burmistrza Gminy i Prezesa Mariny Kamień Pomorski.

Pozwy te mogą być złożone zarówno przeciwko PSKO jako Stowarzyszeniu, jak i wobec konkretnych osób – członków zarządu PSKO.

 

Odwiedzałem dzisiaj – jak w zasadzie co tydzień – teren byłej Stoczni Szczecińskiej.

Musisz przyznać, że odświeżone napisy na bramie, jak i na pięknej stoczniowej suwnicy wyglądają dumnie.

Plany powrotu dawnej świetności i budowy wielkich statków, wspierane wolą polityczną i do tej pory niezłym pijarem, brzmią również ambitnie 🙂

Nie jest jednak tajemnicą, że za ogrodzeniem funkcjonuje nie tyle co jeden podmiot, co działający na zasadach gospodarki rynkowej cały szereg mniejszych przedsiębiorców, głównie prywatnych, korzystających z terenów, obiektów i infrastruktury pozostałych po Stoczni, zatrudniających ponad 2000 wysoko wykwalifikowanych osób.

Znakomita większość z tych pracowników to zresztą byli stoczniowcy…

Tymczasem, w piątek Sąd Okręgowy w Szczecinie rozstrzygnął właśnie sprawę byłych akcjonariuszy Stoczni Szczecińskiej Porta Holding, którzy dochodzili roszczenia o zapłatę 35.000.000 zł tytułem odszkodowania za utratę wartości akcji tej spółki, będącej w upadłości.

Sprawa była niewątpliwie bezprecedensowa. Nie tylko z uwagi na ilość osób zgłoszonych do postępowania (ponad 2 tysiące) oraz jego tryb (prawdopodobnie największe postępowanie grupowe oparte na tzw. pozwie zbiorowym), ale także wysokość żądania opartą na koncepcji odpowiedzialności za czyn niedozwolony funkcjonariuszy władzy publicznej. Próby doprowadzenia do ugody okazały się jednak bezskuteczne.

Powództwo zostało wytoczone przez tzw. reprezentanta grupy, którym w tym przypadku był znany w środowisku gospodarki morskiej – p. Krzysztof Piotrowski, były Prezes Zarządu Porty Holding.

Sąd, niestety dla byłych stoczniowców, oddalił powództwo. Uznając przede wszystkim, że przy zastosowanej ww. konstrukcji odpowiedzialności deliktowej, brak było wystarczających dowodów wykazujących, że do bezspornej utraty wartości akcji doszło na skutek niezgodnego z prawem działania funkcjonariuszy Skarbu Państwa.

W ocenie Sądu nie istniał też związek przyczynowy pomiędzy odwołaniem zarządu w maju 2002 r. a, a także zatrzymaniem byłych członków zarządu spółki w lipcu 2002 r. (po prawomocnym wyroku uniewinniającym część członków zarządu otrzymała odszkodowanie i zadośćuczynienie za niesłuszne aresztowanie) a funkcjonowaniem Stoczni w tamtym okresie.

Sąd podkreślił wreszcie, że nie można mówić o bezprawności działania w przypadku odmowy udzielenia przez Skarb Państwa gwarancji dla banków, które uzależniały od niej udzielenie Stoczni odpowiednich kredytów, albowiem Skarb Państwa nie ma takiego obowiązku.

Wyrok jest nieprawomocny. Zapewne obie strony złożą wniosek o sporządzenie jego pisemnego uzasadnienia. Następnie po doręczeniu uzasadnienia można spodziewać się apelacji ze strony powodowej. Skarb Państwa, reprezentowany w sprawie przez Prokuratorię Generalną (nie mylić z Prokuratorem Generalnym) nie ma przecież interesu prawnego do zaskarżenia tego wyroku.

To ciekawa sprawa, na pewno do niej powrócę w następnych miesiącach.

Dzisiaj bardziej prywatnie…

Żeglarstwo regatowe uprawiam od ponad 30 lat. Zaczynałem od małego Optimista, ścigałem się też trochę na Cadecie. Potem czasu wolnego było nieco mniej, zwłaszcza w czasie prawniczych studiów. Ale, jak tylko pojawiała się możliwość, to wracałem do regatowych zmagań na większych, w tym morskich jachtach.

Jak powiadali przecież Rzymianie: „navigare necesse est…

W 2007 r. (czyli zaraz po egzaminie adwokackim) nastąpił u mnie dosyć istotny przełom w dotychczasowym uprawianiu tego sportu.

Wraz z gronem najbliższych kolegów (Markiem Prokopiakiem, Pawłem Szklarzem i Marcinem Zubrzyckim) zaczęliśmy bowiem regularne starty w match-racingu, najbardziej wymagającej i dynamicznej formule żeglarskiej rywalizacji, stosowanej również od 1851 roku w Regatach o Puchar Ameryki (America’s Cup).

W Polsce regaty były organizowane od początku przez ekipę zapaleńców z Polish Match Tour, z którymi zaczęliśmy także naszą przygodę w startach w międzynarodowym towarzystwie, przebijając się mozolnie w światowym rankingu (w 2008 roku weszliśmy do pierwszej setki światowego rankingu ISAF, a od 2012, tj. od czasu początku współpracy z marką Bakista, jesteśmy stale w pierwszej 50-tce rankingu).

Ścigaliśmy się w tym czasie z wieloma znakomitymi żeglarzami, w tym nie tylko z załogami z Polski (m.in. K. Jabłońskim, Ł. Wosińskim, P. Tarnackim, M. Stańczykiem, R. Sawickim, czy Sz. Szymikiem, Sz. Jabłkowskim, T. Sadowskim), ale i z: I. Wiliamsem, B. Hansenem, P. Robertsonem, J. Berntssonem, E. Moninem, P.A. Morvanem, D. i S. Gilmourami, J. Achennbrennerem, N. Sehestedem, S. Lindbergiem, A. Arbuzovem. Wszystkich oczywiście nie da się wymienić…

Natomiast w ostatniej klasyfikacji najlepszych meczowych załóg (na dzień 13.09.2017 r.) osiągnęliśmy – najwyższe w dotychczasowej karierze – 10 miejsce!

To trochę jak spełnienie dziecięcych marzeń, które na początku naszej drogi wydawały się całkowicie nieosiągalne.

A i tak ambitny plan na ten sezon to był przecież „jedynie” awans do pierwszej 20-tki 🙂

Tymczasem od początku roku praktycznie nie schodziliśmy z podium, zajmując po kolei:

  1. Vienna City Match Race (Grade 3) – 1 miejsce,
  2. WarmUp 1 MR Szczecin (Grade 3) – 2 miejsce,
  3. WarmUp 2 MR Szczecin (Grade 3) – 1 miejsce,
  4. Polska Ekstraklasa Żeglarska, Sopot – 2 miejsce,
  5. Szczecin Match Race (Grade 2) – 1 miejsce,
  6. Copenhagen Match Race Days (Grade 3) – 2 miejsce,
  7. Polska Ekstraklasa Żeglarska, Świnoujście – 1 miejsce,
  8. Austrian Championships Open (Grade 3) – 4 miejsce,
  9. Sopot Match Race (Grade 2) – 2 miejsce,
  10. Polska Ekstraklasa Żeglarska, Gdynia – 2 miejsce,
  11. European Match Racing Series Final Ravenna (Grade 2) – 5 miejsce/ Polska Ekstraklas Żeglarska, Szczecin – 4 miejsce.

W sumie stosunkowo najsłabsze były ostatnie wrześniowe starty we włoskiej Ravennie oraz w tym samym czasie w Szczecinie (gdzie druga część Teamu z młodym sternikiem Damianem Jaskólskim broniła miejsca na podium w klasyfikacji generalnej). Zabrakło nieco chłodnej głowy i szczęścia. No, ale na tym właśnie polega też ten sport.

Ostatecznie obie imprezy dały nam i tak srebrne medale w całosezonowych klasyfikacjach, odpowiednio: Pucharu Europu w match-racingu oraz Klubowych Mistrzostw Polski.

I nie ma co ukrywać, że na początku tego roku taki wynik bralibyśmy bez większego narzekania, „w ciemno”.

Niezależnie jednak, chciałbym w tym miejscu wyraźnie podkreślić, że żeglarstwo regatowe zwłaszcza w formule meczowej to sport zdecydowanie zespołowy (no chyba, że startujecie w regatach samotników).

W tym sezonie pływaliśmy w składzie:

Maciej Gonerko, Krzysztof Żełudziewicz, Marcin Zubrzycki, Damian Jaskólski, Marek Borkowski, Łukasz Czaja, Marek Prokopiak, Adam Laskowski, Artur Jączkowski.

Wszystkim chłopakom serdecznie dziękuję za kawał najlepszej regatowej roboty!

A ja jestem osobiście jako sternik i współzałożyciel całego Teamu dumny i bardzo, ale to bardzo zadowolony z osiągniętych przez nas rezultatów, a do tego szczęśliwy, że mogę żeglować z tak dobrymi zawodnikami!

Pomimo tak znakomitego sezonu, przed nami kolejne wyzwania i mamy już wstępnie ułożony plan startów w przyszłym sezonie, który skutecznie wypełnia nam kalendarz na rok 2018.

Bo żeglarstwo regatowe to nie tylko hobby, to po prostu sposób na życie

Jeszcze przed weekendem dzieliłem się z Tobą wrażeniami związanymi z postojem w doku remontowym pięknego żaglowca „Fryderyk Chopin”.

Od razu uznałem, że umowa o remont jachtu to dobry temat na dodatkową publikację 🙂

Zwłaszcza, że sezon się kończy, a okres napraw jednostek żaglowych i motorowych coraz bliżej.

Rozszerzony artykuł mojego autorstwa został właśnie opublikowany na branżowym portalu gospodarkamorska.pl, znajdziesz go tutaj:

no i TUTAJ.

Zapraszam Ciebie do lektury!

Umowa o remont jachtu może stanowić wyzwanie dla niejednego doświadczonego żeglarza lub motorowodniaka.

 

 

Każdego dnia pokonuję dzielnie odległość z miejsca zamieszkania na prawym brzegu Odry do centrum Szczecina, przejeżdżając przez portowe tereny położone w pobliży ulic Gdańskiej, Energetyków i Trasy Zamkowej.

Panorama portu, widok tzw. dźwigozaurów oraz ramp stoczniowych to dla mnie codzienność 🙂

Jednak dzisiaj moją uwagę przykuły dwa potężne maszty, dość nietypowo usytuowane w tym szczecińskim krajobrazie – nie na Odrze u stóp Wałów Chrobrego, przy Łasztowni, czy też zacumowane przy sąsiednich nabrzeżach, lecz nieco dalej w kierunku Jeziora Dąbie.

Tak się złożyło, że pod koniec dnia byłem umówiony również na spotkanie w zaprzyjaźnionej stoczni jachtowej, specjalizującej się w remontach jachtów żaglowych i motorowych.

Podjeżdżam i wita mnie taki oto widok:

Finał The Tall Ship’s Races już dawno za nami. Tymczasem w zakamarkach szczecińskiego portu, niczym ranny łabędź uchował się jeden z najładniejszych – jak dla mnie żaglowców – „Fryderyk Chopin”, stojąc w suchym doku i oddając się niezbędnym pracom remontowym.

Chyba nie miałem okazji Tobie opisać, że ponad 20 lat temu miałem okazję płynąć w ramach „szkolnej wycieczki” z koleżankami i kolegami z klasy LO nr VI w Szczecinie właśnie na pokładzie tej jednostki.

W ramach nauki żeglarskiego kunsztu, jak zawodowi piraci, wspięliśmy się nawet na ostatnią reję  😉

Miałem jednak poruszyć temat umowy o remont jachtu.

A żaglowiec, to przecież taki duży jacht 🙂

Na wstępie – tak się składa, że w polskim prawie nie znajdziesz regulacji dotyczącej umowy remontowej czy jachtu (czy nawet morskiego statku).

Tak jakby ustawodawca uznał, że takie umowy nie zasługują na jakąś specjalną uwagę lub po prostu – można je zawierać w oparciu o ogólne normy prawa cywilnego.

Najbardziej zbliżonym stosunkiem prawnym do remontu będzie ten powstały na podstawie ustawowo zdefiniowanej umowy o dzieło (art. 627 i następne Kodeksu cywilnego), która znajduje zastosowanie również choćby np. do napraw samochodów w warsztatach.

Dziełem będzie w tym przypadku remont jachtu w omówionym przez strony zakresie.

Warto, żeby umowa o remont jachtu była zawarta na piśmie. Każda szanująca się stocznia dysponuje na ogół odpowiednim wzorcem, a jeżeli takiego nie posiada warto, żeby niezwłocznie go przygotowała.

Umowa powinna określać co najmniej:

  1. dane zamawiającego (na ogół armatora jednostki),
  2. dane wykonawcy remontu (stoczni),
  3. wskazanie osób odpowiedzialnych za bieżący kontakt pomiędzy stronami, a także ich uprawnień co do przyjmowania poszczególnych prac lub zwiększania umówionego zakresu remontu (w praktyce często dochodzi do nieporozumień na tym gruncie),
  4. szczegółowy zakres prac do wykonania, dobrze jest opisać potencjalne możliwości rozszerzenia remontu oraz sposobu jego zatwierdzenia albo odmowy zamówienia,
  5. wysokość wynagrodzenia za remont jachtu:
    • na podstawie zestawienia planowanych prac i przewidywanych kosztów (wynagrodzenie kosztorysowe),
    • z góry określając maksymalną kwotę wynagrodzenia za ustalony zakres remontu (wynagrodzenie ryczałtowe),
  6. terminy płatności wynagrodzenia,
  7. sposób dostarczenia niezbędnych materiałów,
  8. termin rozpoczęcia i zakończenia remontu,
  9. okres trwania gwarancji udzielanej przez stocznię oraz zasady realizacji uprawnień gwarancyjnych,
  10. sposób rozstrzygania ewentualnych sporów (najlepiej za pośrednictwem mediatora, w myśl zasady, że „najgorsza ugoda jest lepsza od najlepszego wyroku” – o alternatywnych metodach rozstrzygania sporów pisałem też już tutaj).

Wyraźne określenie wzajemnych praw i obowiązków to kluczowa sprawa dla każdego remontu jachtu.

Jeżeli nie zostanie dokonane w formie pisemnej umowy, to powinno być potwierdzone za pośrednictwem mejla, faxu lub choćby komunikatora internetowego.

Powiem Tobie szczerze, a są to sytuacje nierzadkie, że największe problemy związane z wykonaniem i rozliczeniem remontów jachtów dotyczą właśnie nieporozumień na gruncie zakresu prac, wynagrodzenia i zlecenia prac dodatkowych.

Jeżeli te elementy nie zostaną doprecyzowane, to potem prawnicy mają pełne ręce roboty

A jachty to rzeczy ruchome, które w znakomitej większości przypadków są przecież bardziej wartościowe i droższe od samochodów, a niekiedy nawet od nieruchomości.

Umowa o remont jachtu powinna być zatem zawsze dobrze przygotowana i doprecyzowana.

Oczywiście mam nadzieję, że taka umowa została również zawarta w przypadku „Fryderyka Chopina”… 🙂

Pozdrawiam Ciebie serdecznie i życzę udanego ostatniego wakacyjnego weekendu!