Patryk Zbroja

adwokat

Kancelarię adwokacką prowadzi w Szczecinie. Specjalizuje się w prawie cywilnym i gospodarczym, w tym związanym z prawem morskim.
[Więcej >>>]

eBook

Witam Ciebie serdecznie w ten słoneczny dzień 🙂

Wyobraź sobie taką oto historię:

Prowadzisz prężne przedsiębiorstwo w branży gospodarki morskiej. Zamówienia rosną i to zarówno te od porządnych firm, jak i te od mniej pewnych klientów.

Ostatnio wykonałeś spory remont jednostki, która nie była jednak własnością zamawiającego. Napracowałeś się dużo, otrzymałeś część wynagrodzenia, ale zdecydowana jego większość nie została zapłacona.

Wielokrotne próby delikatnego kontaktu z zamawiającym nie dają rezultatu. Na początku jeszcze nie chcesz być przecież nachalny, żeby nie tracić klienta, bo obiecał jeszcze inne zlecenia.

Bezskuteczne są jednak następnie formalne wezwania do zapłaty.

Na szczęście Twoja wierzytelność jest bezsporna i Sąd szybko zasądza zaległe 220.000 PLN wraz z odsetkami za opóźnienie oraz kosztami procesu.

Wyrok staje się prawomocny, bo dłużnik nie kwestionuje jego treści wiedząc, że nie ma ku temu żadnych podstaw.

No, ale dalej nie płaci.

Wszczynasz egzekucję komorniczą, a tu nagle okazuje się, że dłużnik jest niewypłacalny (czyli bardziej kolokwialnie: „goły i wesoły”).

Nie ma żadnego majątku i to, mimo tego że jeździ fajnym samochodem japońskiej marki, na ostatnim Herringu zajął cały stolik dla siebie i współpracowników, a teraz jeszcze aktywnie bierze udział w Kongresie Morskim 😉

W toku postępowania egzekucyjnego ustalono jednak, że piękny dom na działce pod Szczecinem darował wcześniej rodzicom, zaraz po doręczeniu pozwu w Twojej sprawie.

Można zakląć…

Częsta historia w branży, prawda?

Z taką właśnie sytuacją mieliśmy ostatnio do czynienia (pisałem o niej tutaj: „Dobry dzień, choć nie na wodzie”).

Co zrobiliśmy?

Wezwaliśmy pro-forma rodziców dłużnika do wyrównania zadłużenia, a następnie wszczęliśmy postępowanie z tzw. skargi pauliańskiej.

Brzmi groźnie? 😉

Sama nazwa tej instytucji pochodzi jeszcze z prawa rzymskiego (w całej Europie znana jest jako „actio pauliana”), a najprościej mówiąc polega na żądaniu uznania danej czynności prawnej za bezskuteczną w stosunku do wierzyciela, którego sytuacja pogorszyła się wskutek tej czynności.

Zgodnie z prawem polskim, wierzyciel może żądać uznania za bezskuteczną wobec siebie czynności dokonanej z jego pokrzywdzeniem, jeżeli dłużnik działał ze świadomością pokrzywdzenia wierzyciela, a osoba trzecia o tym wiedziała lub przy zachowaniu należytej staranności mogła się dowiedzieć (tak brzmi art. 527 § 1 Kodeksu cywilnego).

A zatem, nieco bardziej szczegółowo, przesłankami skargi pauliańskiej są:

  1. dokonanie przez dłużnika ważnej czynności prawnej,
  2. istnienie wierzytelności która ma podlegać ochronie,
  3. uzyskanie korzyści majątkowej przez osobę trzecią,
  4. pokrzywdzenie wierzyciela,
  5. świadomość  pokrzywdzenia wierzyciela przez dłużnika,
  6. świadomość osoby trzeciej, że dłużnik działa za świadomością pokrzywdzenia wierzyciela.

Co ciekawe, jeżeli doszło do darowizny (nieodpłatnego przeniesienie prawa własności), nie trzeba wykazywać że osoba trzecia wiedziała, że dłużnika miał świadomość pokrzywdzenia swojego wierzyciela. Prawo przychodzi w takim przypadku z pomocą wierzycielowi 🙂

Natomiast jeżeli w chwili darowizny dłużnik był już niewypłacalny, to prawo przewiduje tzw. domniemanie (czyli również nie trzeba tego wykazywać), że dłużnik działał ze świadomością pokrzywdzenia wierzycieli. Podobnie, gdy dłużnik stał się niewypłacalny wskutek dokonania darowizny.

W tej konkretnej sprawie trzeba było wykazać zatem jedynie, że:

  1. dłużnik zawarł umowę darowizny,
  2. nasz klient miał zasądzoną wierzytelność wcześniejszym wyrokiem,
  3. pozwani (rodzice dłużnika) uzyskali oczywiście korzyść majątkową, nabyli bowiem prawo własności nieruchomości,
  4. przeniesienie prawa własności nastąpiło nieodpłatnie, kosztem majątku dłużnika, który stał się niewypłacalny.

Po przeprowadzeniu postępowania sądowego, zgodnie z planem, zapadł wyrok korzystny dla naszego klienta, tj. uznający bezskuteczność dokonanej darowizny.

Po uprawomocnieniu się tego orzeczenia, będziemy mogli skierować egzekucję bezpośrednio na nieruchomość rodziców dłużnika (pomimo tego, że to nie oni zaciągnęli zobowiązani i są jej właścicielami, a nie dłużnik).

W konsekwencji, szanse na pełną spłatę wierzyciela znacznie wzrosną.

Można? 😉

To był dobry dzień!

Zaczęło się hobbystycznie, bo od krótkiego podsumowania dokonań załogi żeglarskiej, której mam  przyjemność być dość ważnym ogniwem.

Zapewne wiesz już, że oprócz praktyki adwokackiej, ścigam się również regatowo 🙂

Tutaj możesz znaleźć krótkie podsumowanie początku naszego sezonu żeglarskiego.

No, ale pomimo dobrych warunków wietrznych, dzisiaj zdecydowanie skoncentrowany byłem na zadaniach zawodowych.

Jak wygląda taki dzień adwokata?

Rozpoczyna się treningiem na siłowni 🙂 O formę trzeba dbać i bardzo Ciebie do tego zachęcam.

Następnie 2 h pracy w kancelarii i umówione 3 spotkania z klientami, w tym wizyta w zaprzyjaźnionej stoczni jachtowej na spotkanie dotyczące problemów z rozliczeniem remontów jachtów motorowych.

Potem dwie rozprawy w sądach (jeszcze niezawisłych póki co 😉 i bardzo ważny wyrok w jednej z nich.

Sprawa związana była z ochroną wierzyciela (francuskiej spółki prawa handlowego) na skutek niewypłacalności dłużnika, który darował znaczne środki finansowe swoim rodzicom, przeznaczone następnie na zakup nieruchomości.

Temat dość ciekawy i dobrze, że udało się go wygrać. Napisałem o tym nieco więcej tutaj: „Skarga pauliańska w gospodarce morskiej”, bo i w branży gospodarki morskiej nieuczciwi dłużnicy również często się zdarzają. Na szczęście jest kilka instrumentów prawnych, które mocno ograniczają skuteczną „ucieczkę z majątkiem”.

Koniec dnia to kolejne spotkanie i analiza kilku umów (w tym coraz częstsze umowy NDA z zagranicznymi kontrahentami, związane z ochroną tajemnicy przedsiębiorstwa – pisałem o tym trochę wcześniej: Tajemnica przedsiębiorstwa w gospodarce morskiej. Co to takiego?

Wreszcie, tradycyjny przejazd z centrum do domu z największą gadułką na tylnym siedzeniu (choć zaledwie 7-letnią). Dzisiaj rozmawialiśmy o… narkotykach.

W domu trochę porządków, no i kończymy dzień mocnym akcentem – kolejną dawką emocji związanych z regatami eliminacyjnymi Pucharu Ameryki. Etap półfinałów i dzieje się sporo.

Zerknij zresztą na materiał z wczorajszego wyścigu pomiędzy Team New Zealand a brytyjską załogą Ben Ainslie Racing – tutaj.

Jeszcze tylko kąpiel, czytanie na dobranoc 🙂 i z wypiekami siadam przed nagraną transmisją.

To był dobry dzień!

PS. Niestety dzisiaj na Bermudach dzień przerwy, bo wiało zbyt mocno 🙁

Witaj u progu nowego sezonu żeglarskiego 🙂

Pisałem w ubiegłym roku o problemach pojawiających się przy dokumentowaniu kolizji żeglarskich.

Szczegóły znajdziesz we wpisie pt. „Żeglarska kolizja. Co robić?”

A w innym wpisie – pt. „Oświadczenie sprawcy kolizji żeglarskiej – formularz” znajdziesz dodatkowo przygotowany przeze mnie (we współpracy z przedstawicielami firmy Nautica Nord) niezbędny formularz, który powinien ułatwić Tobie opis sytuacji w każdym przypadku.

Okazuje się, że temat ten został również dostrzeżony przez znany miesięcznik żeglarski „Magazyn Wiatr”.

Możesz znaleźć publikację na ten temat na stronie 21 aktualnego wydania Magazynu.

Przy okazji zachęcam do lektury całego numeru, który jest interesujący nie tylko z uwagi na nadchodzące wybory do władz Polskiego Związku Żeglarskiego 🙂

12,5 m dla Szczecina!

Patryk Zbroja12 kwietnia 2017Komentarze (0)

W ostatnich dniach media – nie tylko te związane z gospodarką morską – obiegła informacja o uchwaleniu specustawy w sprawie przebudowy toru wodnego Świnoujście-Szczecin do głębokości 12,5 m.

Tekst ustawy przyjętej przez Sejm można znaleźć tutaj.

Oczywiście, osobom z branży nie trzeba wyjaśniać, że modernizacja toru jest bardzo istotna dla zespołu zachodniopomorskich portów. Jej realizacja to warunek stabilnego rozwoju (możliwość obsługi większych jednostek, o większym zanurzeniu, a zatem i większej ładowności), a także zwiększenia bezpieczeństwa żeglugi.

Ustawa – jak można przeczytać w jej rządowym uzasadnieniuma usprawnić przygotowania i realizację inwestycji poprawiającej dostęp do portu morskiego w Szczecinie.

Co ciekawe, jej celem nie jest jednak zapewnienie finansowania dla inwestycji.

Nie ustanawia również obowiązku przeprowadzenia budowy i przebudowy toru dla organu administracji morskiej (Dyrektora Urzędu Morskiego w Szczecinie).

W konsekwencji przyjęcie tej ustawy nie spowoduje kosztów dla budżetu państwa, bo inwestycja ma być realizowana niezależnie od jej treści.

Założenie jest takie, że realizacja nastąpi do 2022 roku w ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko na lata 2014-2020. Wartość inwestycji to ok. 1 mld 385 mln zł – w tym 85% będzie pochodzić ze środków unijnych i 15% ze środków z budżetu państwa.

Przy takich kwotach podstawową sprawą będzie zabezpieczenie odpowiedniego finansowania. A tego w drodze ustawowej raczej się nie da zrobić 😉

Pojawia się zatem pytanie, czy uchwalenie tej ustawy było w tej sytuacji w ogóle konieczne?

Mam wątpliwości… Zwłaszcza ze względu na fakt istotnego zaawansowania procedury budowlanej, również w zakresie uzgodnień środowiskowych inwestycji oraz użytkowników ogrodów działkowych.

Niewątpliwe jest natomiast to, że jest spora wola polityczna, aby postulowany przecież od wielu lat przez branżę gospodarki morskiej projekt pogłębienia toru wodnego Szczecin-Świnoujście do 12,5 m wszedł w życie.

I z tego trzeba się cieszyć 🙂

Problematyka ochrony danych osobowych, zwłaszcza z postępującą informatyzacją życia gospodarczego jest co raz ważniejszym elementem obowiązków przedsiębiorców, również działających w branży gospodarki morskiej i przemysłu jachtowego.

Temat ten jest jednak często traktowany po macoszemu lub jako „zło konieczne„, no bo kto zwraca uwagę na ochronę danych zamawiającego przy zleceniu remontu jachtu 🙂

Tymczasem, od 25 maja 2018 r. zacznie obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. o ochronie danych osobowych, które w istotny sposób ma przemeblować podstawowe zagadnienia z zakresu ochrony danych osobowych w krajach UE, w tym również Polski.

Pełna nazwa tego aktu to: Rozporządzenie „w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE”. Jego treść możesz znaleźć tutaj.

Sprawa jest poważna, bo wymaga dostosowania nie tylko w zakresie krajowego ustawodawstwa, ale przede wszystkim praktycznego wdrożenia.

W praktyce oznacza to, że czasy, w których kwestia ochrony danych osobowych była przez niektórych traktowana z przymrużeniem oka, odchodzą bezpowrotnie w przeszłość. To, co jeszcze niedawno było dobrą praktyką, stanie się obligatoryjnym standardem funkcjonowania dla polskich przedsiębiorców.

Obowiązki w zakresie danych osobowych dotyczą oczywiście zarówno jednostek administracji publicznej, jak i prywatne podmioty od spółek prawa handlowego po jednoosobowe działalności gospodarcze.

Co robić?

Na wstępie warto zapoznać się z bardzo praktycznym komentarzem specjalisty w tym zakresie:

Przydałby się też audyt oraz wdrożenie określonej polityki bezpieczeństwa danych i niezbędnych dokumentów.

To na początek.

Chciałbym jednak już w tym miejscu Tobie zasygnalizować, że dotychczasowa polska ustawa o ochronie danych osobowych z 29 sierpnia 1997 r. utraci moc, a w jej miejsce wejdzie w życie nowa ustawa, która będzie doprecyzowała kwestie nieuregulowane w Rozporządzeniu.

Lada moment czekają nas zatem spore zmiany

Zasadnicza część Rozporządzenia będzie co prawda stosowana bezpośrednio, ale resztę wprowadzi ustawa.

Aktualnie nad nową regulacją pracuje Ministerstwo Cyfryzacji. Ma ona dotyczyć przede wszystkim  pozycji ustrojowej organu nadzorczego, zasad nadzoru nad zapewnieniem ochrony danych osobowych, zasad współpracy na rzecz ochrony danych osobowych oraz kar niezbędnych dla zapewnienia efektywnego wykonywania nadzoru.

I tutaj ważne ostrzeżenie!

Zwróć uwagę na treść art. 83 Rozporządzenia.

Przewiduje on zasady nakładania administracyjnych kar pieniężnych za naruszenia Rozporządzenia. Mają one być „w każdym indywidualnym przypadku skuteczne, proporcjonalne i odstraszające„.

Naruszenia przepisów podlegają karze pieniężnej w wysokości do maksymalnego pułapu (w zależności od przedmiotu naruszenia) od 10 000 000 EUR do 20 000 000 EUR, a w przypadku przedsiębiorstw – w wysokości maksymalnej od 2 % do 4 % jego całkowitego rocznego światowego obrotu z poprzedniego roku obrotowego (przy czym zastosowanie ma kwota wyższa).

Szczegółowe zasady nakładania tych kar zostaną przewidziane w opracowywanej ustawie.

Ale przykładowo, jeżeli jako jednoosobowy przedsiębiorca (albo członek zarządu spółki odpowiedzialny za ochronę) i administrator danych naruszysz podstawowe obowiązki w tym zakresie może Ciebie spotkać kara pieniężna w wysokości 2 % Twojego (lub zarządzanej przez Ciebie spółki) całorocznego obrotu.

Przy 1.000.000 PLN będzie to kwota 20.000 PLN, ale przy 10.000.000 PLN będzie to już kwota 200.000 PLN. Jednorazowa i natychmiastowa płatność tego typu może rozłożyć na łopatki niejednego przedsiębiorcę.

Brzmi bardzo poważnie, zwłaszcza biorąc pod uwagę możliwość dodatkowe źródła przychodu polskich finansów publicznych…

Osobiście radzę Tobie dobrze się przygotować na wejście w życie tych przepisów.

Do maja 2018 r. pozostało już tylko nieco ponad 13 miesięcy…