Odwiedzałem dzisiaj – jak w zasadzie co tydzień – teren byłej Stoczni Szczecińskiej.
Musisz przyznać, że odświeżone napisy na bramie, jak i na pięknej stoczniowej suwnicy wyglądają dumnie.

Plany powrotu dawnej świetności i budowy wielkich statków, wspierane wolą polityczną i do tej pory niezłym pijarem, brzmią również ambitnie 🙂
Nie jest jednak tajemnicą, że za ogrodzeniem funkcjonuje nie tyle co jeden podmiot, co działający na zasadach gospodarki rynkowej cały szereg mniejszych przedsiębiorców, głównie prywatnych, korzystających z terenów, obiektów i infrastruktury pozostałych po Stoczni, zatrudniających ponad 2000 wysoko wykwalifikowanych osób.
Znakomita większość z tych pracowników to zresztą byli stoczniowcy…
Tymczasem, w piątek Sąd Okręgowy w Szczecinie rozstrzygnął właśnie sprawę byłych akcjonariuszy Stoczni Szczecińskiej Porta Holding, którzy dochodzili roszczenia o zapłatę 35.000.000 zł tytułem odszkodowania za utratę wartości akcji tej spółki, będącej w upadłości.
Sprawa była niewątpliwie bezprecedensowa. Nie tylko z uwagi na ilość osób zgłoszonych do postępowania (ponad 2 tysiące) oraz jego tryb (prawdopodobnie największe postępowanie grupowe oparte na tzw. pozwie zbiorowym), ale także wysokość żądania opartą na koncepcji odpowiedzialności za czyn niedozwolony funkcjonariuszy władzy publicznej. Próby doprowadzenia do ugody okazały się jednak bezskuteczne.
Powództwo zostało wytoczone przez tzw. reprezentanta grupy, którym w tym przypadku był znany w środowisku gospodarki morskiej – p. Krzysztof Piotrowski, były Prezes Zarządu Porty Holding.
Sąd, niestety dla byłych stoczniowców, oddalił powództwo. Uznając przede wszystkim, że przy zastosowanej ww. konstrukcji odpowiedzialności deliktowej, brak było wystarczających dowodów wykazujących, że do bezspornej utraty wartości akcji doszło na skutek niezgodnego z prawem działania funkcjonariuszy Skarbu Państwa.
W ocenie Sądu nie istniał też związek przyczynowy pomiędzy odwołaniem zarządu w maju 2002 r. a, a także zatrzymaniem byłych członków zarządu spółki w lipcu 2002 r. (po prawomocnym wyroku uniewinniającym część członków zarządu otrzymała odszkodowanie i zadośćuczynienie za niesłuszne aresztowanie) a funkcjonowaniem Stoczni w tamtym okresie.
Sąd podkreślił wreszcie, że nie można mówić o bezprawności działania w przypadku odmowy udzielenia przez Skarb Państwa gwarancji dla banków, które uzależniały od niej udzielenie Stoczni odpowiednich kredytów, albowiem Skarb Państwa nie ma takiego obowiązku.
Wyrok jest nieprawomocny. Zapewne obie strony złożą wniosek o sporządzenie jego pisemnego uzasadnienia. Następnie po doręczeniu uzasadnienia można spodziewać się apelacji ze strony powodowej. Skarb Państwa, reprezentowany w sprawie przez Prokuratorię Generalną (nie mylić z Prokuratorem Generalnym) nie ma przecież interesu prawnego do zaskarżenia tego wyroku.
To ciekawa sprawa, na pewno do niej powrócę w następnych miesiącach.











