Patryk Zbroja

adwokat

Kancelarię adwokacką prowadzi w Szczecinie. Specjalizuje się w prawie cywilnym i gospodarczym, w tym związanym z prawem morskim.
[Więcej >>>]

eBook

Witam serdecznie,

Już jutro rozpoczyna się kolejna edycja Targów Żeglarstwa i Sportów Wodnych BOATSHOW 2016 w Łodzi.

14732193_1250942821629200_7907886710963913432_n

Szczegółowy program imprezy możesz znaleźć tutaj.

W niedzielę 13.11. będę miał przyjemność poprowadzić wykład na temat spraw formalnych związanych z odszkodowaniem za żeglarską kolizję (godz. 12.00 sala konferencyjna B).

W programie:

  • aktualna sytuacja dot. rozwoju jachtingu żaglowego i motorowego, ryzyko kolizji
  • zabezpieczenie miejsca kolizji
  • aspekty formalne dotyczące kolizji w czasie rejsów turystycznych
  • oświadczenie sprawcy kolizji
  • aspekty formalne dotyczące kolizji w czasie regat
  • procedura zgłaszania szkody u ubezpieczyciela
  • procedura w przypadku dalszych sporów

Następnie gościnnie wystąpię w prezentacji Michała Korneszczuka (Panteanius) na temat najczęstszych wypadków na wodzie (godz. 13.20 scena prezentacji).

Spotkajmy się zatem na Targach w Łodzi!

 

 

Zbliża się Konwencja AGN…

Patryk Zbroja08 listopada 2016Komentarze (0)

Wszystko wskazuje na to, że już niedługo Polska przystąpi do Konwencji AGN, czyli Europejskiego Porozumienia w sprawie Głównych Śródlądowych Dróg Wodnych o Międzynarodowym Znaczeniu.

Biorąc pod uwagę to, że aktualnie drogi wodne na terenie naszego kraju nie spełniają większości międzynarodowych warunków żeglowności określonych Konwencją, akcesja Porozumienia ma niebagatelne znaczenie.

Polska zobowiąże się do tego, aby nasze drogi wodne zostały dostosowane co najmniej do IV klasy żeglowności, co oznacza ich regulację do głębokości min. 2,5 m!

Otworzy to również możliwość występowania o fundusze unijne TEN-T (transeuropejskie korytarze transportowe UE), o których na razie w ogóle nie możemy nawet marzyć.

Nikt ze znawców tematu nie ma też chyba wątpliwości co do tego, że znalezienie się w sieci bazowej TEN-T to dla Polski szansa na rozwój, także w wymiarze lokalnym i wzrost znaczenia w europejskiej gospodarce wodnej.

Z drugiej strony, przystąpienie do Konwencji AGN to duże zobowiązanie, przede wszystkim finansowe.

To inwestycja na wiele lat, która powinna być dobrze zaplanowana i przemyślana. Niektóre źródła szacują, że użeglownienie samej Odry to koszt około 30 miliardów złotych (o kosztach uregulowania brzegów np. takiej Wisły to już nie wspomnę). A to przecież tylko jeden z etapów, poprzedzony choćby przygotowaniem i zatwierdzeniem wszystkich programów przebudowy dróg, który z uwagi na kolejną rewizję sieci TEN-T musi być gotowy już do 2023 r.

Do tego, biorąc pod uwagę rozbudowę infrastruktury portów wskazywanych w Porozumieniu, jako mających znacznie międzynarodowe (Świnoujście, Szczecin, Kostrzyn, Wrocław, Koźle, Gliwice, Gdańsk, Bydgoszcz, Warszawa i Elbląg) i realizację wielu innych postanowień, gotowość finansowa na przywrócenie wymaganego poziomu żeglugi na naszych rzekach musi budzić poważne obawy.

Tym bardziej, że przez wiele lat wskazywano na brak pieniędzy i tłumaczono, że Polska jest zbyt biednym krajem, aby wyłożyć tak ogromne środki na użeglownienie polskich wód. Tyle tylko, że chyba nie za dużo zmieniło się w ostatnim czasie w tej akurat kwestii.

Ale ja jestem szczecinianinem, no i żeglarzem.

Na rozwoju żeglugi również tej śródlądowej zależy mi bardzo. Zwłaszcza, że ma ona duży potencjał, a jej znaczenie nie tylko dla portu w Szczecinie i całego Pomorza Zachodniego jest ogromne.

Liczę jednak, że oprócz formalnych ku temu podstaw – a do takich należy zaliczyć przystąpienie do omawianej Konwencji AGN – oraz medialnych zapowiedzi, realne inwestycje w infrastrukturę gospodarki morskiej oraz śródlądowej staną się wreszcie faktem i nie zakończą się jedynie na międzyresortowych uzgodnieniach…

W sobotę 5.11.2016 r. podczas Śląskich Targów Wiatr i Woda w Katowicach miałem okazję – na zaproszenie przedstawicieli firmy Panteanius – wziąć udział w prezentacji dotyczących  wypadków na wodzie.

Moja część wystąpienia dotyczyła wybranych spraw formalnych związanych z ustaleniem odpowiedzialności sprawcy żeglarskiej kolizji.

wypadki-ubezpieczeniowe-w-jachtingu

Co ciekawe, zainteresowanie zwiedzających było spore.

Poniżej znajdziesz krótki fragment o potrzebie zbierania materiału dowodowego: Targi wiatr i woda Katowice.

Umówiliśmy się z firmą Panteanius na powtórkę wspólnego „wykładu” już 13.11.2016 r. podczas kolejnych targów, ale o tym jeszcze wkrótce napiszę 🙂

Żeglarska kolizja. Co robić?

Patryk Zbroja04 listopada 20165 komentarzy

Bez wątpienia każdy żeglarz może wyobrazić sobie sytuację, kiedy na chwilę straci koncentrację, albo nie dobalastuje jachtu podczas niespodziewanego manewru odpadania, w konsekwencji czego będzie miała miejsce żeglarska kolizja.

Skutki takiego zdarzenia często bywają poważne – zarówno dla sprawców, jak i ofiar. To samo tyczy się wszelkiej maści błędów nautycznych.

Żeglarska kolizja

Co robić, gdy spotka nas żeglarska kolizja?

Co robić, gdy spotka nas żeglarska kolizja bądź wypadek, bez względu na to, czy posiadamy polisę ubezpieczeniową czy też nie?

Po pierwsze, należy możliwie najszybciej zabezpieczyć miejsce kolizji oraz same jachty, aby nie powodować dodatkowego niebezpieczeństwa dla innych jednostek pływających.

Czytaj dalej >>>

Przedstawiam dzisiaj Tobie krótką publikację, która ukazała się na łamach portalu  Zachodniopomorskiego Klastra Morskiego:

Chyba każdy przedsiębiorca prowadzący działalność w gospodarce morskiej jest w stanie wyobrazić sobie sytuację, kiedy część jego pracowników trafia do innej, konkurencyjnej firmy, co może stanowić wrogie przejęcie..

Dla pracodawcy to istotny problem, bo odejście najważniejszych pracowników często przekłada się na problemy z jakością oferowanych usług czy z terminowością. Dalej pojawia się ryzyko niewykonania bądź nienależytego wykonania kontraktów, a w konsekwencji – utratę wiarygodności.

Gospodarka wolnorynkowa zdecydowanie przywykła już do tego typu podbierania pracowników przez konkurencję. Przyczyn takiej sytuacji jest wiele, ale najważniejsze z nich to poszukiwanie przez pracodawców dobrze wykwalifikowanej kadry przy jednoczesnym poszukiwaniu przez pracowników możliwości rozwoju.

Z tego punktu widzenia działania pracodawców i pracowników nie powinny być uważane za niedopuszczalne. Wręcz powszechnie przyjął się pogląd odwrotny – dobry pracownik ma być szanowany i równie dobrze wynagradzany przez pracodawcę. Natomiast jeśli mimo tego szacunku czy zaufania, warunki pracy jakie stwarza pracodawca są nieodpowiednie, nie ma nic złego w poszukiwaniu przez pracownika innej pracy. Takie są zasady wolnego rynku.

Zdarza się jednak, że pewne zachowania przedsiębiorców są nieuczciwe. Szczególnie, jeśili zmierzają one wprost do umyślnego osłabienia czy eliminacji konkurencji z rynku. Wówczas stosuje się przepisy dotyczące zwalczania nieuczciwej konkurencji, dające zagrożonemu podmiotowi możliwość właściwej reakcji – dla przykładu przed employee poaching, czyli masowym wrogim przejęciem pracowników niższego bądź wyższego szczebla, dla których trudno w krótkim czasie znaleźć zastępstwo.

Zabezpieczenia przed wrogim przejęciem są bardzo różne. Za takowe można uznać długie okresy wypowiedzenia czy umowy lojalnościowe lub o zakazie konkurencji.

Umowy o zakazie konkurencji zawiera się na czas trwania umowy o pracę i zazwyczaj także na dany okres po ustaniu stosunku pracy. Umowa taka winna mieć formę pisemną, podpisaną przez obie strony i zawierać dokładnie wskazany zakres zakazu i okres jego obowiązywania.

Klasycznym przykładem naruszenia zakazu konkurencji będzie porzucenie pracy u danego pracodawcy, celem podjęcia jej w nowej firmie. Wówczas pracodawca ma prawo rozwiązać z nim umowę bez wypowiedzenia, a nawet żądać odszkodowania. Musi jednak przy tym wykazać, że poniósł szkodę określonej wysokości, która pozostawała w związku przyczynowym z zachowaniem nielojalnego pracownika

Przy okazji, jeśli umowa o zakazie konkurencji obejmuje także okres po ustaniu stosunku pracy, powinno wskazać się w niej wysokość odszkodowania. Brak takiego wskazania bądź wskazanie zbyt niskiego odszkodowania powoduje, że pracownikowi przysługuje najniższe przewidywane przez Kodeks pracy odszkodowanie – w wysokości 25% wynagrodzenia należnego pracownikowi przed ustaniem stosunku pracy przez okres odpowiadający okresowi zakazu konkurencji.

Równie ważne są terminy wypłaty odszkodowania. Jeśli pracodawca ich nie dotrzymuje, to pracownik zostaje zwolniony z zakazu konkurencji. Nie oznacza to jednocześnie zwolnienia pracodawcy z obowiązku dalszego wypłacania odszkodowania.

Umowy o zakazie konkurencji mogą zawierać także postanowienia o karze umownej określonej wysokości na wypadek naruszenia zakazu. Po zakończeniu stosunku pracy zastrzeganie takich kar jest dopuszczalne i ułatwia dochodzenie roszczeń od pracownika. Co ważne, tutaj nie wymaga się wykazywania wysokości szkody i związku przyczynowego między szkodą a zachowaniem pracownika.

Druga metoda zabezpieczania się pracodawcy są umowy lojalnościowe, przewidujące zwrot kosztów poniesionych przez pracodawcę na rzecz szkolenia i podnoszenia kwalifikacji przez pracownika – w przypadku rozwiązania stosunku pracy przed wskazanym okresem.

W tej kategorii umów zawierają się też umowy dotyczące pożyczek pracowniczych, które są zwykle niskooprocentowane i mogą służyć realizacji celów prywatnych pracownika. Rozwiązanie umowy o pracę przed upływem wskazanego okresu rodzi obowiązek zwrotu całości pożyczki.

Często zdarza się jednak tak, że tego typu umowy nie ochronią pracodawcy, bowiem konkurent przedstawił pracownikowi warunki obejmujące pokrycie odszkodowania czy zwrotu całości pożyczki. Wtedy pracodawcy zostają jedynie przepisy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji.