Patryk Zbroja

adwokat

Kancelarię adwokacką prowadzi w Szczecinie. Specjalizuje się w prawie cywilnym i gospodarczym, w tym związanym z prawem morskim.
[Więcej >>>]

Dla prawnika skuteczny zarzut przedawnienia to wymarzona sytuacja procesowa!

Oczywiście wtedy gdy reprezentuje interesy pozwanego 😉

Wyobraź sobie, że kierujesz do sądu okręgowego pozew o zapłatę 200.000 PLN z odsetkami ustawowymi za opóźnienie oraz kosztami postępowania (co najmniej 5.000 zł tytułem opłaty sądowej plus ewentualne koszty zastępstwa prawnego, no załóżmy tę minimalną stawkę 5400 zł).

Wykonałeś dobrze swoją robotę, wystawiłeś fakturę, a zamawiający nie zapłacił Ci w terminie.

Początkowo zamawiający – zresztą Twój znajomy – tłumaczył się trudną sytuacją na rynku, że mu kontrahent nie zapłacił itp.

A w kolejnych latach unikał już po prostu z Tobą kontaktu, na mejle nie odpisywał, a telefonu nie odbierał.

No i miarka się przebrała.

Jesteś pewny swego!

Tymczasem na pierwszej rozprawie staje pełnomocnika pozwanego i z rozbrajającym uśmiechem na twarzy mówi: „stawiam zarzut przedawnienia roszczenia powoda!”.

Sąd zarzut uwzględnia i po 5 minutach oddala Twoje powództwo, zasądzając jeszcze dodatkowo od Ciebie na rzecz pozwanego kwotę 5400 zł tytułem kosztów zastępstwa procesowego i 17 zł tytułem opłaty skarbowej od pełnomocnictwa.

Tragedia!

Oczywiście znajomość terminów przedawnienia roszczeń oraz sposobów w jaki sposób do nich doprowadzać, albo w jaki sposób ich unikać, to podstawowy warsztat każdego dobrego prawnika 🙂

W tym miejscu zwrócą Twoją uwagę na to, że w dniu 9 lipca 2018 r. weszły w życie przepisy zmieniające dotychczasowe terminy przedawnienia roszczeń majątkowych i zasady ich obliczania.

Dla przedsiębiorców są to zmiany istotne, a ich nieznajomość może prowadzić do niepotrzebnych, jeśli nie fatalnych w skutkach, komplikacji.

 

Nowy sposób obliczania terminu przedawnienia

Podstawowy termin przedawnienia roszczeń z działalności gospodarczej nadal wynosi 3 lata.

Przyjrzyj się jednak nowemu sposobowi jego obliczania.

Do tej pory, jeżeli przedsiębiorca wskazał w fakturze termin zapłaty na dzień 15 lipca 2015 r., a kontrahent płatności nie dokonał, począwszy od dnia następnego tj. 16 lipca 2015 r. rozpoczynał się bieg terminu przedawnienia co oznaczało, że przy terminie trzyletnim roszczenie przedsiębiorcy przedawniało się 16 lipca 2018 r.

Po zmianie, zasada ta będzie miała zastosowanie wyłącznie do terminów przedawnienia krótszych niż dwuletnie. Takich terminów w przepisach nie ma zbyt wiele, dlatego warto przyswoić sobie nowe regulacje i zapamiętać, że aktualnie, w przypadku terminów przedawnienia 2 lata i więcej koniec terminu przedawnienia przypadać będzie zawsze na ostatni dzień danego roku.

Oznacza to, że w omawianym przykładzie, roszczenie przedsiębiorcy przedawni się 31 grudnia 2018 r., a nie 16 lipca 2018 r.

 

Krótsze terminy i sytuacja przedsiębiorcy przed sądem

Kolejna istotna zmiana – którą należy odbierać chyba jako korzystną z punktu widzenia przedsiębiorcy – to skrócenie terminu przedawnienia z 10 do 6 lat dla roszczeń przysługujących w stosunku do przedsiębiorcy osobom nieprowadzącym działalności gospodarczej.

Natomiast pozostając przy relacjach przedsiębiorca – konsument warto podkreślić istotną zmianę w zakresie skuteczności prowadzenia postępowania sądowego przez przedsiębiorcę w sytuacji upływu terminu przedawnienia.

W dotychczasowym stanie prawnym, sąd brał przedawnienie pod uwagę wyłącznie wówczas, gdy konsument wyraźnie podniósł zarzut przedawnienia. Aktualnie, nowelizacja przepisów nakłada na sąd obowiązek badania z urzędu czy roszczenie przedsiębiorcy uległo przedawnieniu. Jest to z pewnością ukłon w stronę konsumenta, którego pozycja w relacji z przedsiębiorcą po raz kolejny została uprzywilejowana.

Nie oznacza to jednak, że wystąpienie przez przedsiębiorcę z powództwem przeciwko konsumentowi po upływie terminu przedawnienia roszczenia zawsze skazane będzie na porażkę. Przepisy umożliwiają bowiem sądowi w wyjątkowych przypadkach, po rozważeniu interesów stron, nie uwzględnić upływu terminu przedawnienia roszczenia, jeżeli wymagają tego względy słuszności. Korzystając z uprawnienia, sąd powinien rozważyć długość terminu przedawnienia, długość okresu od upływu terminu przedawnienia do chwili dochodzenia roszczenia, charakter okoliczności, które spowodowały niedochodzenie roszczenia przez uprawnionego, w tym wpływ zachowania zobowiązanego na opóźnienie uprawnionego w dochodzeniu roszczenia.

Pamiętać należy jednocześnie, że w relacjach pomiędzy samymi przedsiębiorcami przedawnienie rozpatrywane będzie nadal wyłącznie w przypadku podniesienia w tym zakresie wyraźnego zarzutu, czyli tak jak w historii na wstępie.

Trzeba także dodać, że od 10 do 6 lat skrócono termin przedawnienia roszczeń stwierdzonych prawomocnym wyrokiem lub ugodą. To może mieć wpływ na prowadzone przez Ciebie postępowania egzekucyjne. Zwłaszcza w przypadku, gdy wcześniej egzekucja została umorzona np. z powodu bezskuteczności, a zamierzasz wszcząć ją po pewnym czasie, mając nadzieję, że kondycja finansowa Twojego dłużnika będzie już lepsza.

 

Jak liczyć terminy do roszczeń sprzed 9 lipca 2018 r.

I na koniec ważna informacja: do roszczeń powstałych przed dniem 9 lipca 2018 r., które na ten dzień – według dotychczasowych przepisów – nie uległy przedawnieniu, stosuje się przepisy o przedawnieniu w nowym brzmieniu.

Od tej zasady są oczywiście wyjątki – bieg nowego terminu przedawnienia rozpocznie się z dniem wejścia w życie ustawy, mimo że roszczenie jest wcześniejsze, jeśli według nowych przepisów termin jest krótszy niż po nowelizacji.

Inaczej także wygląda kwestia roszczeń konsumentów powstałych przed 9 lipca 2018 r. Jeżeli przed tym dniem nie uległy przedawnieniu, po wejściu w życie ustawy wciąż będzie miał do nich zastosowanie termin 10-letni, a nie 6-letni.

 

To tak w skrócie, najnowsze zmiany.

Naprawdę uważaj z tym przedawnieniem 🙂

 

 

Hipoteka morska – co to jest?

Patryk Zbroja17 września 2018Komentarze (0)

Pogoda za oknem jeszcze nie zbyt jesienna. Sprzyja odpoczynkowi nad wodą 🙂

Płynąłem ostatnio – tym razem dość przypadkowo – statkiem białej floty, gdzie spotkałem znajomego, który nie patrząc na weekendowy czas i rodzinny wypoczynek, musiał zadać „tylko jedno pytanie”…

Wyjątkowo nie chodziło o brzydki słowo na „K…” (czyli o Konstytucję RP, o której coraz głośniej), ale o tzw. wpis na hipotekę, i to „hipotekę statku” 🙂

Niby każdy instynktownie czuje, co to jest hipoteka.

Zdefiniować można ją chyba tak:

Ograniczone prawo rzeczowe na nieruchomości, na mocy którego wierzyciel może dochodzić zaspokojenia z nieruchomości bez względu na to, czyją stała się własnością i z pierwszeństwem przed właścicielami osobistymi właściciela nieruchomości.

Oczywiście w przypadku wpisu, nie mówimy o „wpisie na hipotekę”, a o „wpisie hipoteki do księgi wieczystej”.

Z hipoteką morską jest dość podobnie, choć definiowana jest jako „zastaw na statku”, który jest wpisany do rejestru okrętowego.

O wpisie i wykreśleniu statku z odpowiedniego rejestru, możesz poczytać TUTAJ >>>.

Do powstania hipoteki morskiej konieczny jest zatem na pewno wpis do rejestru okrętowego. A stosuje się do niej odpowiednio przepisy o „zwykłej” hipotece.  I to pomimo tego, że hipoteka morska jest w istocie zastawem – przedmiotem zabezpieczenia jest tutaj bowiem nie nieruchomość, a rzecz ruchoma tj. statek wpisany do rejestru.

Jeżeli zaciekawił Ciebie temat hipoteki morskiej, zapraszam do lektury kolejnej publikacji pt. „Procedura ustanowienia i wykreślenia hipoteki morskiej na statku„.

Do tego samej publikacji zachęciłem dzisiaj również i mojego znajomego ze statku białej floty 🙂

Zasady reprezentacji w spółkach prawa handlowego, nie są zawsze czytelne dla przedsiębiorców i to nie tylko tych działających w branży gospodarki morskiej.

Przyznasz, że niejeden przedsiębiorca ma problem z właściwą oceną, czy osoba, która podpisuje umowę może reprezentować podmiot, w którego imieniu występuje 🙂

Zachęcam do lektury naszej najnowszej publikacji w tej sprawie:

„ZASADY REPREZENTACJI W SPÓŁKACH PRAWA HANDLOWEGO”

Artykuł właśnie dzisiaj ukazał się na łamach portalu: gospodarkamorska.pl.

Życzę Tobie jak najlepszego weekendu! Zwłaszcza, że to już przecież ostatni weekend tych wakacji 🙂

Firma (nazwa) to jeden z ważniejszych elementów w działalności każdej spółki, bez względu na to, jakie usługi świadczy. Wszakże potencjalni klienci i kontrahenci stykają się z nowym podmiotem w pierwszej kolejności poprzez poznanie jego firmy. Firma przedsiębiorcy dostarczyć też może klientom i kontrahentom informacji o rodzaju i zakresie działalności spółki.

Nie ma w tym więc nic dziwnego, że osoby zakładające i zarządzające przedsiębiorcami starają się nadawać im jak najbardziej przyciągające nazwy, nierzadko sięgając po nazwy historyczne, za którymi stoi długotrwała tradycja i jakość. A dynamiczny rozwój technologii i świadczonych na rynku usług wymusza niejednokrotnie na spółkach dokonywanie różnych zmian, w tym także zmiany firmy.

Mało jest osób w branży gospodarki morskiej, które nie słyszałyby o „Stoczni Szczecińskiej” i jej ostatniej „reaktywacji”. Dla osób nie do końca zorientowanych w branży, bardzo pozytywne wrażenie robi nie tylko strona internetowa „Stoczni”, na której wprost jest odniesienie do „70-letniej tradycji”, ale i szeroki przekaz o „odbudowie” przemysłu stoczniowego w Szczecinie.

Coś tu jednak nie gra…

Dość przypomnieć, że historia Stoczni Szczecińskiej jest długa i bogata. Została zakończona upadłością.  Aby ją w skrócie prześledzić, możesz choćby zerknąć TUTAJ >>>.

Natomiast podmiot, który posługuje się aktualnie nazwą Stocznia Szczecińska, to nikt inny tylko Szczeciński Park Przemysłowy sp. z o.o. (SPP). Aktualne potwierdzenie danych SPP znajdziemy oczywiście w wyszukiwarce KRS.

Czyli z jednej strony mamy założone w 2013 roku nowe przedsiębiorstwo (SPP sp. z o.o.), a z drugiej to samo przedsiębiorstwo korzysta przynajmniej od początku 2018 roku z nazwy „Stocznia Szczecińska”.

Z informacji medialnych wynika jedynie, że wspólnicy SPP zmienili umowę spółki i nadali jej nową firmę – „Stocznia Szczecińska”. Zabieg ten ma być symbolicznym powrotem do historii i tradycji „Stoczni”, a  której kontynuatorem ma być właśnie Szczeciński Park Przemysłowy.

Nie trzeba szczególnie podkreślać, że zmiana dotychczasowej firmy spółki pociąga za sobą istotne następstwa prawne.

W tym miejscu pojawia się jednak – jak widać na przykładzie SPP – podstawowa wątpliwość, kiedy zmiana firmy (nazwy) spółki może formalnie obowiązywać – czy od momentu podjęcia uchwały przez wspólników (mowa tutaj o tzw. wpisie deklaratoryjnym), czy też od momentu jej zarejestrowania w Krajowym Rejestrze Sądowym (tzw. wpis konstytutywny)?

 

Na czym polega różnica?

Wpis konstytutywny oznacza, że czynność, która podlega takiemu wpisowi, jest ważna dopiero z chwilą wpisu do KRS, a precyzyjniej – z chwilą wpisu do rejestru.

Chodzi oczywiście o Krajowy Rejestr Sądowy, którego nie należy mylić z Krajową Radą Sądownictwa 😉

Zasadą jest, że konstytutywny charakter wpisu musi wynikać z przepisu prawa. Może jednak w niektórych przypadkach wynikać również pośrednio (o czym niżej).

Wpis deklaratoryjny z kolei dotyczy czynności, które ważne są od chwili ich dokonania (np. podjęcia uchwały). A więc dla skuteczności takich zmian nie trzeba czekać na moment dokonania wpisu do KRS. Przykładem wpisu deklaratoryjnego będzie zmiana składu zarządu spółki z o.o., gdzie do skutecznego ustanowienia nowego członka zarządu dochodzi już z chwilą podjęcia przez zgromadzenie wspólników lub radę nadzorczą stosownych uchwał. Wpis do KRS jedynie potwierdza tę czynność.

 

Odnosząc powyższe do kwestii zmiany firmy spółki, należy się zastanowić, jaki charakter ma wpis takiej zmiany do KRS w przypadku spółek prawa handlowego.

Kodeks spółek handlowych (KSH) przewiduje wobec spółek kapitałowych (spółki z o.o. i spółki akcyjnej), że zmiana firmy (nazwy) wymaga zmiany umowy spółki. Nazwa spółki z o.o. jest bowiem integralnym elementem umowy spółki. A zatem jej zmiana wymaga odpowiedniej zmiany umowy (czyli w praktyce odpowiedniej uchwały wspólników zawartej w formie aktu notarialnego).

Co prawda wpis zmiany firmy nie jest wskazany w KSH wprost jako mający charakter konstytutywny. Jednak z uwagi na to, że do zmiany firmy potrzebna jest właśnie zmiana umowy spółki, a która staje się skuteczna dopiero po jej wpisie do KRS, wpis nowej firmy (nazwy) również będzie konstytutywny.

Warto zauważyć, że konstytutywny charakter wpisu w sprawach tego typu nie jest przypadkowy.

Co prawda wspólnicy mają dość sporą swobodę w doborze firmy. Niemniej pamiętać trzeba o kodeksowej zasadzie wyłączności firmy (art. 433 § 1 Kodeksu cywilnego), głoszącej:

firma przedsiębiorcy powinna się odróżniać dostatecznie od firm innych przedsiębiorców prowadzących działalność na tym samym rynku”.

Innymi słowy nazwa danej spółki powinna odróżniać się wystarczająco od innych nazw spółek działających na tym samym rynku. Przy czym, brzmienie takiej nazwy powinno pozwalać przeciętnemu uczestnikowi obrotu bez problemu zidentyfikować przedsiębiorcę, z którym ma do czynienia.

Dodam, że jednym z podstawowych obowiązków sądu rejestrowego (KRS) jest merytoryczna kontrola zgodności z przepisami prawa załączonych do wniosku o wpis dokumentów, tzn. czy dokumenty są zgodne pod względem formy i treści z przepisami prawa. Obowiązek ten dotyczy również badania wyłączności firmy.

Możesz sobie zatem bez problemu wyobrazić sytuację, że w konkretnym przypadku KRS może odmówić dokonania wpisu zmienionej nazwy, która narusza zasadę wyłączności na danym terytorium.

Przykład wątpliwości co do firmy „Stocznia Szczecińska” dla innej spółki działającej na terenie Szczecina zwłaszcza w tej samej branży jest tutaj szczególnie transparentny…

 

A co ten wpis konstytutywny oznacza w praktyce?

Konstytutywny charakter wpisu przesądza o tym, że po prostu zmiana firmy spółki stanie się skuteczna i obowiązująca dopiero z chwilą zarejestrowania wpisu w KRS.

Taki zabieg ma zresztą nie tylko istotne znaczenie prawne, ale także praktyczne. Nową nazwą spółka posługiwać się może bowiem dopiero po dokonaniu wpisu i zarejestrowaniu go w rejestrze.

Dlatego też, w mojej ocenie, posługiwanie się nową zmienioną firmą spółki przed wpisaniem zmiany do KRS, jest działaniem nieuprawnionym, naruszającym bezpieczeństwo obrotu i wprowadzającym w błąd potencjalnych kontrahentów co do nazwy podmiotu, w którym wchodzą w stosunki prawne.

 

Wracając do przykładu Stoczni Szczecińskiej…

Jak wynika z KRS (stan na dzień 16.08.2018 r.), Szczeciński Park Przemysłowy sp. z o.o. z siedzibą w Szczecinie nadal figuruje pod niezmienioną nazwą.

Spółka ta – z uwagi na konstytutywny charakter wpisu zmiany swojej firmy (nazwy) – nie jest uprawniona do posługiwania się jakąkolwiek inną nazwą, w tym nazwą „Stocznia Szczecińska”, choćby wspólnicy zmienili już umowę spółki w tym zakresie (i to niezależnie od kwestii ewentualnych praw innych podmiotów do tej akurat historycznej nazwy).

A dokonując zmiany firmy spółki pamiętać należy, że posługiwanie się nową firmą jest prawnie uzasadnione dopiero od momentu dokonania wpisu w KRS (Krajowym Rejestrze Sądowym).

 

 

Wielu z polskich żeglarzy przebrnęło może już nawet nie raz przez procedurę rejestracji swojego jachtu.

Na pierwszy rzut oka temat wydaje się prosty.

Kłopot w tym, gdy uważny badacz internetu zorientuje się, że ma do dyspozycji następujące rejestry:

1. rejestr morski prowadzony przez Polski Związek Żeglarski,

2. rejestr śródlądowy prowadzony także przez Polski Związek Żeglarski,

3. rejestr prowadzony przez Polski Związek Motorowodny i Narciarstwa Wodnego,

4. rejestr prowadzony przez starostów,

5. rejestr prowadzony przez izby morskie przy sądach okręgowych w Gdańsku i Szczecinie,

6. rejestr prowadzony przez urzędy morskie w Gdyni, Słupsku i Szczecinie.

Drobiazgowe regulacje odnoszące się do obowiązku rejestracji, w szczególności parametry jednostek podlegających obowiązkowemu wpisowi do danego rejestru, wymagane dokumenty i opłaty, a także sama procedura wpisu, są w każdym przypadku… odmienne.

Pamiętam do dzisiaj, że nie byłem do końca pewny do jakiego rejestru jachtów miałem wpisać naszego regatowego Tomahawka, morskiego czy śródlądowego…

fot. M.Wilczek

Okazuje się, że  pojawiły się ostatnio nowe regulacje dotyczące rejestracji jachtów, które uporządkują, a zarazem uproszczą dotychczasowe zasady.

Zapraszam, do naszej publikacji na temat istotnych zmian, które przygotował ostatnio ustawodawca w tym temacie.

Z artykułem możesz zapoznać się TUTAJ >>>

Początek obowiązywania nowych zasad datowany jest dopiero na dzień 1.01.2020 r.

Mamy zatem chyba dużo czasu, żeby się oswoić z ich treścią 🙂

Organy administracji publicznej mają też wystarczająco i wyjątkowo długie tzw. vacatio legis  na przygotowanie odpowiednich środków finansowych i organizacyjnych na wprowadzenie ustawy w życie.

Zobaczysz jednak, że ten czas upłynie szybko…

A przecież prawdziwy żeglarz może być zawsze pokonany przez przeciwności losu, ale zaskoczony – nigdy! 😉

W każdym razie, na pewno będę przypominał Tobie o szczegółach i konkretnych rozwiązaniach w zakresie rejestracji jachtów, jeszcze w następnym sezonie 2019 r.