Patryk Zbroja

adwokat

Kancelarię adwokacką prowadzi w Szczecinie. Specjalizuje się w prawie cywilnym i gospodarczym, w tym związanym z prawem morskim.
[Więcej >>>]

Dzisiaj bardziej prywatnie…

Żeglarstwo regatowe uprawiam od ponad 30 lat. Zaczynałem od małego Optimista, ścigałem się też trochę na Cadecie. Potem czasu wolnego było nieco mniej, zwłaszcza w czasie prawniczych studiów. Ale, jak tylko pojawiała się możliwość, to wracałem do regatowych zmagań na większych, w tym morskich jachtach.

Jak powiadali przecież Rzymianie: „navigare necesse est…

W 2007 r. (czyli zaraz po egzaminie adwokackim) nastąpił u mnie dosyć istotny przełom w dotychczasowym uprawianiu tego sportu.

Wraz z gronem najbliższych kolegów (Markiem Prokopiakiem, Pawłem Szklarzem i Marcinem Zubrzyckim) zaczęliśmy bowiem regularne starty w match-racingu, najbardziej wymagającej i dynamicznej formule żeglarskiej rywalizacji, stosowanej również od 1851 roku w Regatach o Puchar Ameryki (America’s Cup).

W Polsce regaty były organizowane od początku przez ekipę zapaleńców z Polish Match Tour, z którymi zaczęliśmy także naszą przygodę w startach w międzynarodowym towarzystwie, przebijając się mozolnie w światowym rankingu (w 2008 roku weszliśmy do pierwszej setki światowego rankingu ISAF, a od 2012, tj. od czasu początku współpracy z marką Bakista, jesteśmy stale w pierwszej 50-tce rankingu).

Ścigaliśmy się w tym czasie z wieloma znakomitymi żeglarzami, w tym nie tylko z załogami z Polski (m.in. K. Jabłońskim, Ł. Wosińskim, P. Tarnackim, M. Stańczykiem, R. Sawickim, czy Sz. Szymikiem, Sz. Jabłkowskim, T. Sadowskim), ale i z: I. Wiliamsem, B. Hansenem, P. Robertsonem, J. Berntssonem, E. Moninem, P.A. Morvanem, D. i S. Gilmourami, J. Achennbrennerem, N. Sehestedem, S. Lindbergiem, A. Arbuzovem. Wszystkich oczywiście nie da się wymienić…

Natomiast w ostatniej klasyfikacji najlepszych meczowych załóg (na dzień 13.09.2017 r.) osiągnęliśmy – najwyższe w dotychczasowej karierze – 10 miejsce!

To trochę jak spełnienie dziecięcych marzeń, które na początku naszej drogi wydawały się całkowicie nieosiągalne.

A i tak ambitny plan na ten sezon to był przecież „jedynie” awans do pierwszej 20-tki 🙂

Tymczasem od początku roku praktycznie nie schodziliśmy z podium, zajmując po kolei:

  1. Vienna City Match Race (Grade 3) – 1 miejsce,
  2. WarmUp 1 MR Szczecin (Grade 3) – 2 miejsce,
  3. WarmUp 2 MR Szczecin (Grade 3) – 1 miejsce,
  4. Polska Ekstraklasa Żeglarska, Sopot – 2 miejsce,
  5. Szczecin Match Race (Grade 2) – 1 miejsce,
  6. Copenhagen Match Race Days (Grade 3) – 2 miejsce,
  7. Polska Ekstraklasa Żeglarska, Świnoujście – 1 miejsce,
  8. Austrian Championships Open (Grade 3) – 4 miejsce,
  9. Sopot Match Race (Grade 2) – 2 miejsce,
  10. Polska Ekstraklasa Żeglarska, Gdynia – 2 miejsce,
  11. European Match Racing Series Final Ravenna (Grade 2) – 5 miejsce/ Polska Ekstraklas Żeglarska, Szczecin – 4 miejsce.

W sumie stosunkowo najsłabsze były ostatnie wrześniowe starty we włoskiej Ravennie oraz w tym samym czasie w Szczecinie (gdzie druga część Teamu z młodym sternikiem Damianem Jaskólskim broniła miejsca na podium w klasyfikacji generalnej). Zabrakło nieco chłodnej głowy i szczęścia. No, ale na tym właśnie polega też ten sport.

Ostatecznie obie imprezy dały nam i tak srebrne medale w całosezonowych klasyfikacjach, odpowiednio: Pucharu Europu w match-racingu oraz Klubowych Mistrzostw Polski.

I nie ma co ukrywać, że na początku tego roku taki wynik bralibyśmy bez większego narzekania, „w ciemno”.

Niezależnie jednak, chciałbym w tym miejscu wyraźnie podkreślić, że żeglarstwo regatowe zwłaszcza w formule meczowej to sport zdecydowanie zespołowy (no chyba, że startujecie w regatach samotników).

W tym sezonie pływaliśmy w składzie:

Maciej Gonerko, Krzysztof Żełudziewicz, Marcin Zubrzycki, Damian Jaskólski, Marek Borkowski, Łukasz Czaja, Marek Prokopiak, Adam Laskowski, Artur Jączkowski.

Wszystkim chłopakom serdecznie dziękuję za kawał najlepszej regatowej roboty!

A ja jestem osobiście jako sternik i współzałożyciel całego Teamu dumny i bardzo, ale to bardzo zadowolony z osiągniętych przez nas rezultatów, a do tego szczęśliwy, że mogę żeglować z tak dobrymi zawodnikami!

Pomimo tak znakomitego sezonu, przed nami kolejne wyzwania i mamy już wstępnie ułożony plan startów w przyszłym sezonie, który skutecznie wypełnia nam kalendarz na rok 2018.

Bo żeglarstwo regatowe to nie tylko hobby, to po prostu sposób na życie

Jeszcze przed weekendem dzieliłem się z Tobą wrażeniami związanymi z postojem w doku remontowym pięknego żaglowca „Fryderyk Chopin”.

Od razu uznałem, że umowa o remont jachtu to dobry temat na dodatkową publikację 🙂

Zwłaszcza, że sezon się kończy, a okres napraw jednostek żaglowych i motorowych coraz bliżej.

Rozszerzony artykuł mojego autorstwa został właśnie opublikowany na branżowym portalu gospodarkamorska.pl, znajdziesz go tutaj:

no i TUTAJ.

Zapraszam Ciebie do lektury!

Umowa o remont jachtu może stanowić wyzwanie dla niejednego doświadczonego żeglarza lub motorowodniaka.

 

 

Każdego dnia pokonuję dzielnie odległość z miejsca zamieszkania na prawym brzegu Odry do centrum Szczecina, przejeżdżając przez portowe tereny położone w pobliży ulic Gdańskiej, Energetyków i Trasy Zamkowej.

Panorama portu, widok tzw. dźwigozaurów oraz ramp stoczniowych to dla mnie codzienność 🙂

Jednak dzisiaj moją uwagę przykuły dwa potężne maszty, dość nietypowo usytuowane w tym szczecińskim krajobrazie – nie na Odrze u stóp Wałów Chrobrego, przy Łasztowni, czy też zacumowane przy sąsiednich nabrzeżach, lecz nieco dalej w kierunku Jeziora Dąbie.

Tak się złożyło, że pod koniec dnia byłem umówiony również na spotkanie w zaprzyjaźnionej stoczni jachtowej, specjalizującej się w remontach jachtów żaglowych i motorowych.

Podjeżdżam i wita mnie taki oto widok:

Finał The Tall Ship’s Races już dawno za nami. Tymczasem w zakamarkach szczecińskiego portu, niczym ranny łabędź uchował się jeden z najładniejszych – jak dla mnie żaglowców – „Fryderyk Chopin”, stojąc w suchym doku i oddając się niezbędnym pracom remontowym.

Chyba nie miałem okazji Tobie opisać, że ponad 20 lat temu miałem okazję płynąć w ramach „szkolnej wycieczki” z koleżankami i kolegami z klasy LO nr VI w Szczecinie właśnie na pokładzie tej jednostki.

W ramach nauki żeglarskiego kunsztu, jak zawodowi piraci, wspięliśmy się nawet na ostatnią reję  😉

Miałem jednak poruszyć temat umowy o remont jachtu.

A żaglowiec, to przecież taki duży jacht 🙂

Na wstępie – tak się składa, że w polskim prawie nie znajdziesz regulacji dotyczącej umowy remontowej czy jachtu (czy nawet morskiego statku).

Tak jakby ustawodawca uznał, że takie umowy nie zasługują na jakąś specjalną uwagę lub po prostu – można je zawierać w oparciu o ogólne normy prawa cywilnego.

Najbardziej zbliżonym stosunkiem prawnym do remontu będzie ten powstały na podstawie ustawowo zdefiniowanej umowy o dzieło (art. 627 i następne Kodeksu cywilnego), która znajduje zastosowanie również choćby np. do napraw samochodów w warsztatach.

Dziełem będzie w tym przypadku remont jachtu w omówionym przez strony zakresie.

Warto, żeby umowa o remont jachtu była zawarta na piśmie. Każda szanująca się stocznia dysponuje na ogół odpowiednim wzorcem, a jeżeli takiego nie posiada warto, żeby niezwłocznie go przygotowała.

Umowa powinna określać co najmniej:

  1. dane zamawiającego (na ogół armatora jednostki),
  2. dane wykonawcy remontu (stoczni),
  3. wskazanie osób odpowiedzialnych za bieżący kontakt pomiędzy stronami, a także ich uprawnień co do przyjmowania poszczególnych prac lub zwiększania umówionego zakresu remontu (w praktyce często dochodzi do nieporozumień na tym gruncie),
  4. szczegółowy zakres prac do wykonania, dobrze jest opisać potencjalne możliwości rozszerzenia remontu oraz sposobu jego zatwierdzenia albo odmowy zamówienia,
  5. wysokość wynagrodzenia za remont jachtu:
    • na podstawie zestawienia planowanych prac i przewidywanych kosztów (wynagrodzenie kosztorysowe),
    • z góry określając maksymalną kwotę wynagrodzenia za ustalony zakres remontu (wynagrodzenie ryczałtowe),
  6. terminy płatności wynagrodzenia,
  7. sposób dostarczenia niezbędnych materiałów,
  8. termin rozpoczęcia i zakończenia remontu,
  9. okres trwania gwarancji udzielanej przez stocznię oraz zasady realizacji uprawnień gwarancyjnych,
  10. sposób rozstrzygania ewentualnych sporów (najlepiej za pośrednictwem mediatora, w myśl zasady, że „najgorsza ugoda jest lepsza od najlepszego wyroku” – o alternatywnych metodach rozstrzygania sporów pisałem też już tutaj).

Wyraźne określenie wzajemnych praw i obowiązków to kluczowa sprawa dla każdego remontu jachtu.

Jeżeli nie zostanie dokonane w formie pisemnej umowy, to powinno być potwierdzone za pośrednictwem mejla, faxu lub choćby komunikatora internetowego.

Powiem Tobie szczerze, a są to sytuacje nierzadkie, że największe problemy związane z wykonaniem i rozliczeniem remontów jachtów dotyczą właśnie nieporozumień na gruncie zakresu prac, wynagrodzenia i zlecenia prac dodatkowych.

Jeżeli te elementy nie zostaną doprecyzowane, to potem prawnicy mają pełne ręce roboty

A jachty to rzeczy ruchome, które w znakomitej większości przypadków są przecież bardziej wartościowe i droższe od samochodów, a niekiedy nawet od nieruchomości.

Umowa o remont jachtu powinna być zatem zawsze dobrze przygotowana i doprecyzowana.

Oczywiście mam nadzieję, że taka umowa została również zawarta w przypadku „Fryderyka Chopina”… 🙂

Pozdrawiam Ciebie serdecznie i życzę udanego ostatniego wakacyjnego weekendu!

 

 

Na pewno się ze mną zgodzisz, że czas powrotu z urlopu, to na ogół nie jest najłatwiejszy okres w życiu każdego przedsiębiorcy.

Ja dopiero dochodzę do siebie… 🙂

Tym razem, w tym właśnie czasie, spotkało mnie jeszcze inne ciekawe zdarzenie.

A mianowicie – wraz z niektórymi innymi szczecińskimi prawnikami, naznaczonymi czynnym udziałem w niedawnym proteście związanym z ochroną sądownictwa, zostałem na znanym portalu społecznościowym niejako wywołany do tablicy w innej sprawie.

Temat ochrony sądownictwa nie jest bezpośrednim przedmiotem mojego bloga, tym bardziej że wywołuje duże emocje. Nie będę go w tym miejscu jednak rozwijał, choć ostatnie informacje o możliwości naruszenia niezawisłości sędziowskiej są co najmniej niepokojące.

Natomiast zaciekawiła mnie informacja o powołaniu jednego z członków Rady Nadzorczej nowej szczecińskiej spółki pod nazwą Inwestycje Miejskie Stadion.

Oczywiście nie mam na myśli samego celu utworzenia takiej osoby prawnej, która ma wspierać remont wysłużonego stadionu piłkarskiego Pogoni Szczecin (osobiście jestem zdecydowanym zwolennikiem budowy nowego).

Nie chodzi w tym przypadku też o ocenę, czy i w jaki sposób zostały złamane normy etyczne, co sugerują  również  media oraz opozycyjni radni. Nie czuję się do tego uprawniony. Zwłaszcza, że nie znam szczegółów sprawy, a kompetencje do takich rozważań mają przede wszystkim rzecznik dyscyplinarny oraz sąd dyscyplinarny Okręgowej Izby Radców Prawnych.

Co zatem przykuło moją uwagę?

Okazuje się, że do rady nadzorczej ww. miejskiej spółki została powołana osoba, która jest już członkiem innej rady nadzorczej innej miejskiej spółki – Żegluga Szczecińska Sp. z o.o.

Na pierwszy rzut oka nie budzi to formalnych wątpliwości.

Tyle tylko, że zgodnie z treścią art. 4 ustawy z dnia 3 marca 2000 r. o wynagradzaniu osób kierujących niektórymi podmiotami prawnymi, jedna osoba może być członkiem rady nadzorczej tylko w jednej spośród spółek, w których m.in: udział jednostek samorządu terytorialnego przekracza 50% kapitału zakładowego lub 50% liczby udziałów albo akcji.

Nie znam treści umowy spółki Inwestycje Miejskie Stadion (sama spółka nie została chyba jeszcze wpisana do KRS), ale zakładam, co wynika z przekazów medialnych, że jedynym wspólnikiem tej spółki jest również Gmina Miasto Szczecin.

Wydaje się zatem, że ta sama osoba nie może być jednocześnie członkiem rady nadzorczej Żeglugi Szczecińskiej sp. z o.o. (100 % udziału Miasta), jak i spółki Inwestycje Miejskie Stadion.

Sprawa wyjaśni się pewnie wystarczająco po powrocie z urlopów… 🙂

Już w nadchodzący weekend od 5-8.08.2017 r. rozpocznie się w Szczecinie prawdziwe święto dla miłośników żeglarstwa – finał The Tall Ships’ Races 2017!

The Tall Ships’ Races to żeglarska impreza połączona z regatami oraz imprezami okolicznościowymi, organizowana przez stowarzyszenie Sail Training Association propagujące ideę wychowania młodzieży na pokładach żaglowców.

Jednym z charakterystycznych wymogów formalnych udziału danej jednostki w zlocie jest wiek załogi, która przynajmniej w 50 % powinna składać się z osób od 16 do 25 roku życia.

Uczestnicy ścigają się w klasach (z uwzględnieniem przeliczników):

  • Klasa „A” – największe żaglowce – o długości powyżej 40 m,
  • Klasa „B” – żaglowce średniej wielkości o tradycyjnym ożaglowaniu,
  • Klasa ”C” – jachty morskie bez spinakera,
  • Klasa ”D” – jachty morskie ze spinakerem.

Każdy zlot składa się na ogół z dwóch lub trzech etapów regatowych, gdzie młodzi adepci uczą się podstawowych zasad sztuki żeglarskiej.

Jednak formuła tej imprezy jest przede wszystkim towarzyska. Oprócz zmagań na wodzie, załogi rywalizują również na lądzie w kolorowych paradach, programach artystycznych lub rywalizacji sportowej.

Dodatkowo jeden z morskich etapów tzw. „Cruise in Company”, ma charakter wybitnie integracyjny, podczas którego istnieje możliwość wymiany części załóg.

Niewątpliwie jest to duża impreza, przynosząca dużą frajdę nie tylko uczestnikom, ale również widzom i turystom, którzy tłumnie odwiedzają kolejne porty na trasie regat.

W tym roku finał The Tall Ships’ Races zawita do Szczecina już po raz trzeci!

Wcześniejsze edycje imprezy odbyły się w latach 2007 i 2013.

Oczywiście braliśmy w nich udział. No, może nie w samych regatach, bo specjalizujemy się w nieco innej rywalizacji żeglarskiej. Ale nie ukrywam, że zwłaszcza od strony wody dziesiątki pięknych żaglowców robiło niesamowite wrażenie, również na mojej córeczce 🙂 – poniżej parę fotek zrobionych z pokładu Tomahawka w 2013 r.

 

W tym roku regaty wystartowały w szwedzkim Halmstad, aby przez porty fińskie Kotka i Turku oraz litewską Kłajpedę zakończyć zmagania przy szczecińskich Wałach Chrobrego i wyspie Łasztownia.

Szczegółowy program finału The Tall Ships’ Races 2017 w Szczecinie możesz znaleźć >>TUTAJ.

Serdecznie zapraszam Ciebie do udziału w tym wydarzeniu!

Warto!