Patryk Zbroja

adwokat

Kancelarię adwokacką prowadzi w Szczecinie. Specjalizuje się w prawie cywilnym i gospodarczym, w tym związanym z prawem morskim.
[Więcej >>>]

Zainteresowała mnie ostatnio zwiększona aktywność polityczna (zarówno rządzących, jak i przedstawicieli opozycji) w sprawie wprowadzenia zarządu komisarycznego w Polskiej Żegludze Morskiej.

Nie muszę przypominać, że PŻM to niewątpliwie jedno z najważniejszych dla gospodarki morskiej polskie przedsiębiorstwo.

Zgodnie z treścią oświadczenia organu założycielskiego (funkcję tę pełni po reformach aktualnie resort gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej), przyczyną decyzji była trudna sytuacja największego narodowego armatora, ciągły brak symptomów poprawy koniunktury na światowym rynku shippingowym, a także brak odpowiednich działań dotychczasowego kierownictwa Grupy PŻM.

Pełną treść oświadczenia uzasadniającego wskazaną decyzję można znaleźć tutaj.

Warto dodać, że Polska Żegluga Morska ma status przedsiębiorstwa państwowego, do którego znajdą przede wszystkim zastosowanie przepisy Ustawy (z 1981 r.) o przedsiębiorstwach państwowych.

Jak zatem wygląda ustanowienie zarządu komisarycznego okiem ustawodawcy?

art. 65 ust. 1 ww. ustawy:

„Jeżeli przedsiębiorstwo prowadzi działalność ze stratą, organ założycielski w porozumieniu z ministrem właściwym do spraw finansów publicznych może wszcząć postępowanie naprawcze, ustanawiając nad przedsiębiorstwem zarząd komisaryczny”.

Warunkiem wszczęcia postępowania naprawczego i ustanowienia zarządu jest zatem prowadzenie działalności przez przedsiębiorstwo ze stratą.

Przy czym, nawet jeżeli przedsiębiorstw działa ze stratą, to organ założycielski nie ma obowiązku ustanawiania takiego zarządu, a jedynie ma takie uprawnienie.

To dwie pierwsze uwagi, które pojawiają się na wstępie.

Oczywiście spora część tej normy wymaga dodatkowej interpretacji w konkretnym stanie faktycznym:

1) co to znaczy prowadzić działalność gospodarczą ze stratą?

2) jak długo ta strata ma się utrzymywać przed podjęciem decyzji przez organ założycielski?

Odpowiedzi na te pytania wymagałaby szczegółowej analizy dokumentów źródłowych, a więc sprawozdań finansowych z działalności przedsiębiorstwa państwowego (za lata 2015 oraz 2016, które pewnie jeszcze nie jest gotowe) oraz wyniku audytu aktualnej sytuacji finansowej tego przedsiębiorstwa. Co istotne analiza powinna dotyczyć danego przedsiębiorstwa (tj. Polskiej Żeglugi Morskiej), a nie całej „Grupy PŻM” (składającej się przecież z wielu podmiotów, w tym głównie spółek prawa handlowego).

Warto na marginesie zauważyć, że wskazany na wstępie przekaz medialny dotyczący przesłanek wprowadzenia zarządu komisarycznego literalnie nie odpowiada warunkom przewidzianym w ustawie. Brak jest bowiem słowa o tym, że przedsiębiorstwo prowadzi działalność „ze stratą”.

Z drugiej jednak strony to organ założycielski decyduje, czy w konkretnym przypadku istnieją wystarczające podstawy ekonomiczne ustanowienia zarządu komisarycznego i ponosi odpowiedzialność za jego działalność, określając zasady sprawowania zarządu (powołanego zarządcy).

A jakie ma kompetencje zarządca?

Zarząd komisaryczny ustanawiany jest na czas oznaczony, a osoba sprawująca ten zarząd przejmuje kompetencje organów przedsiębiorstwa, z wyjątkiem:

1) przyjmowania i zatwierdzania sprawozdania finansowego;

2) dokonywania podziału wygospodarowanego zysku przez przedsiębiorstwo na fundusze oraz zasad wykorzystania tych funduszy.

Te kompetencje przejmuje bezpośrednio organ założycielski.

Osoba sprawująca zarząd komisaryczny powinna też niezwłocznie po jego ustanowieniu przedstawić organowi założycielskiemu do zatwierdzenia program naprawy przedsiębiorstwa i co trzy miesiące powinna przedstawiać sprawozdanie ze swojej działalności.

Organ założycielski może też w każdym czasie uchylić zarząd komisaryczny i zarządzić likwidację przedsiębiorstwa, jeżeli dalsze wykonywanie programu naprawczego nie rokuje poprawy gospodarki przedsiębiorstwa.

Natomiast koszty związane ze sprawowaniem zarządu komisarycznego obciążają przedsiębiorstwo państwowe (w tym wypadku PŻM).

W świetle tych uwag, wydaje się, że przekaz medialny przedstawiony do tej pory przez przedstawicieli organu stanowiącego oraz samego zarządcę komisarycznego nie jest zbyt precyzyjny i wymagałby zdecydowanie większej konkretyzacji, tak aby osoby zainteresowane (choćby pracownicy PŻM, partnerzy gospodarczy lub kontrahenci) mogły poznać okoliczności podjęcia takiej decyzji. Tym bardziej, że w planach postępowania naprawczego jest choćby redukcja zatrudnienia oraz istotne zmiany w portfelach zamówień nowych jednostek.

Oczywiście nie oznacza to, zwłaszcza przy założeniu, że organ stanowiący powinien znać najlepiej sytuację finansową podległego przedsiębiorstwa, że brak jest przesłanek do powołania zarządcy w tym przypadku.

Polityka polityką…

Niemniej – nie tylko jako prawnik – chętnie poznałbym szczegóły takiej decyzji.

 

W praktyce gospodarowania nieruchomościami w portach umowy najmu i dzierżawy stosuje się niezmiernie często, choć nie zawsze do końca prawidłowo.

Jaka jest różnica?

Na pierwszy rzut oka wydaje się łatwa do uchwycenia.

Wynika wprost z przepisów kodeksu cywilnego.

NAJEM CZY DZIERŻAWA?

Wynajmujący zobowiązuje się oddać najemcy rzecz do używania przez czas oznaczony lub nieoznaczony, a najemca zobowiązuje się płacić wynajmującemu umówiony czynsz – to umowa najmu.

Dzierżawa definiowana jest natomiast jako umowa, na podstawie której wydzierżawiający również zobowiązuje się oddać dzierżawcy rzecz do używania, ale nie tylko do używania, lecz również do pobierania pożytków, w zamian za umówiony z dzierżawcą czynsz.

A zatem, podstawowa różnica polega na tym, że dzierżawa obejmuje nie tylko korzystanie z rzeczy, lecz również pobieranie z niej pożytków.

Pojęcie pożytków jest również w prawie zdefiniowane.

Są to:

  • płody rzeczy i inne odłączone od niej części składowe, o ile według zasad prawidłowej gospodarki stanowią normalny dochód z rzeczy (są to tzw. pożytki naturalne), mogą być to np. warzywa, zboże, owoce.
  • dochody, które rzecz przynosi na podstawie stosunku prawnego (są to tzw. pożytki cywilne), np. w sytuacji gdy nieruchomość jest oddawana celem dalszego oddania do odpłatnego korzystania (np. w podnajem za czynsz) osobie trzeciej.

Czyli, żeby ocenić czy mamy do czynienia w konkretnym przypadku z umową najmu, czy dzierżawy, należy się zastanowić nad tym czy przedmiot danej umowy może przynosić pożytki.

Co ciekawe, umowa dzierżawy jest na ogół rezerwowana – niezbyt prawidłowo – dla umów dot. nieruchomości (i to niezależnie od tego czy nieruchomość przynosi pożytki, czy też nie) oraz w stosunkach między przedsiębiorcami (i to niezależnie od tego, że status strony umowy nie ma dla jej nazwy żadnego znaczenia). Bo jeżeli przedsiębiorca chce odpłatnie i na własne potrzeby korzystać z określonego urządzenia (np. maszyny produkcyjnej), to zawrze umowę najmu, a nie umowę dzierżawy. Urządzenie jako takie nie przynosi bowiem pożytków naturalnych, a do generowania dochodów związanych z jego eksploatacją potrzebne są dodatkowe czynności (praca człowieka lub komputera) – dochód nie powstaje zatem „samoczynnie” tak, żeby mógłby być uznany za pożytek cywilny.

WYPOWIEDZENIE UMOWY

Dodatkowym skutkiem odpowiedniego zakwalifikowania danej umowy jest również ustawowy termin jej wypowiedzenia.

Jeżeli czas trwania najmu nie jest oznaczony, zarówno wynajmujący, jak i najemca mogą wypowiedzieć najem z zachowaniem terminów umownych, a w ich braku z zachowaniem następujących terminów ustawowych:

  • gdy czynsz jest płatny w odstępach czasu dłuższych niż miesiąc, najem można wypowiedzieć najpóźniej na trzy miesiące naprzód na koniec kwartału kalendarzowego,
  • gdy czynsz jest płatny miesięcznie — na miesiąc naprzód na koniec miesiąca kalendarzowego,
  • gdy czynsz jest płatny w krótszych odstępach czasu — na trzy dni naprzód; gdy najem jest dzienny — na jeden dzień naprzód.

Jeżeli czas trwania najmu jest oznaczony, zarówno wynajmujący, jak i najemca mogą wypowiedzieć najem w wypadkach określonych w umowie.

W przypadku dzierżawy – w braku innej umowy – dzierżawę gruntu rolnego można wypowiedzieć na jeden rok naprzód na koniec roku dzierżawnego, a inną dzierżawę — na sześć miesięcy przed upływem roku dzierżawnego. W pozostałych przypadkach np. dzierżawy nieruchomości (nie będącej gruntem rolnym) ustawa odwołuje się do regulacji dot. najmu.

ISTOTNE OGRANICZENIA

Do niedawna również w stosunkach między przedsiębiorcami umowa dzierżawy była dodatkowo bardziej popularna z uwagi na możliwość zawierania jej na długi czas oznaczony (np. do 30 lat). Umowy najmu mogły być zasadniczo zawierane na czas oznaczony jedynie do lat 10 (po ich upływie umowa traktowana była jako zawarta na czas nieoznaczony, co ułatwiało jej wypowiedzenie).

Tyle tylko, że już od 2008 r. przepisy o umowie najmu dają możliwość zawierania (choć jedynie przez przedsiębiorców) długich, tj. do 30 lat umów. Nie ma w tym zakresie zatem już istotnej różnicy.

Nie trzeba w tym miejscu dodawać, że w sektorze gospodarki morski i przemysłu jachtowego możliwość długotrwałego korzystania z rzeczy (zwłaszcza nieruchomości) jest często podstawowym warunkiem opłacalności prowadzenia działalności gospodarczej i zwrotu nakładów inwestycyjnych. Stabilność stosunku prawnego dotyczącego posiadanej nieruchomości jest dla każdego przedsiębiorcy podstawową kwestią, umożliwiającą racjonalne planowanie, rozwój przedsiębiorstwa oraz rzetelne wykonywanie zamówień dla coraz bardziej wymagających klientów.

Niestety, zwłaszcza na terenie portów i przystani morskich treść możliwość zawierania umów jest dodatkowo ograniczana przez obligatoryjną zgodę ministra właściwego do spraw gospodarki morskiej, udzielaną w drodze decyzji administracyjnej.

Pisałem o tym niedawno w tym miejscu.

Równolegle, często zdarza się, że umowy najmu (lub dzierżawy) przewidują stosunkowo krótkie okresy wypowiedzenia i to nawet przy umowach zawartych na czas określony.

Takie ograniczenia (zgoda ministra dla każdej umowy zawieranej na okres ponad 10 lat oraz krótkie okresy wypowiedzenia tych umów) to w mojej ocenie skuteczne przeszkody rozwoju przedsiębiorczości na portowych terenach…

Może udałoby się to wreszcie zmienić…

Mimo wszystko, pozdrawiam Ciebie serdecznie 🙂

 

 

Przy okazji dzisiejszych czynności notarialnych (zakładaliśmy kolejną spółkę komandytową ze spółką z o.o. jako komplementariuszem), wymieniliśmy z notariuszem kilka zdań na temat aktualnej praktyki rozporządzania gruntami w portach morskich.

Nie każdy wie, ale gospodarka takimi gruntami jest mocno ograniczona.

Jeżeli chciałbyś nabyć prawo własności lub prawo użytkowania wieczystego gruntu, który stanowi własność Skarbu Państwa, Gminy albo np. Zarządu Portu Szczecin-Świnoujście, to będziesz potrzebował zgody ministra właściwego do spraw gospodarki morskiej.

Zgoda jest udzielana w drodze decyzji administracyjnej.

To jednak nie wszystko…

Okazuje się, że takiej zgody wymaga również oddanie w użytkowanie, dzierżawę, najem albo na podstawie innej umowy uprawniającej do korzystania lub pobierania pożytków przez okres powyżej 10 lat.

Takie obostrzenie, pomimo wątpliwości językowych, dotyczy to również np. ustanowienia służebności (która polega przecież na możliwości korzystania w określonym zakresie z tzw. nieruchomości obciążonej przez każdoczesnego właściciela nieruchomości władnącej).

Oznacza to, że np. do skutecznego zawarcia umowy przenoszącej własność lub ustanowienia służebności gruntowej na terenie portu morskiego zawsze będzie potrzebował dodatkowo ostatecznej decyzji (aktualnie – Ministra Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej).

Świadomość takiego warunku jest niezbędna, bo uzyskanie decyzji – zgodnie z procedurą administracyjną – może trochę potrwać i często skutecznie przedłuża np. cały proces inwestycyjny lub zmiany właścicielskie.

Jeżeli planujesz zatem funkcjonowanie na terenach portów i przystaniach morskich, pamiętaj o koniecznych decyzjach ministra 🙂

Pozdrawiam Ciebie serdecznie, w ten już wiosenny dzień…

 

Przypomniała mi się ostatnio taka oto historia:

W sobotni letni wieczór, w jednej z trójmiejskich marin kończyliśmy klarowanie jachtu po całodziennych zmaganiach w regatach meczowych, myśląc już trochę o krótkiej odprawie i zasłużonym zimnym piwie.

Poczułem nagle w kieszeni charakterystyczną wibrację dzwoniącego telefonu.

Spojrzałem, kto dzwoni.

Aha… kolega, coś się dzieje…

Halo – pytam trochę zdziwiony, bo rozmawialiśmy parę dni temu.

Hej, mam problem – zaczął i już od początku słychać było, że to nie jest jego dzień – siedzę sobie na Bulwarach, pijąc spokojnie małego browara; na około spory ruch, wiesz jak to latem w Szczecinie, dużo młodzieży. Nagle dwóch strażników miejskich zaczyna spisywać spożywających alkohol, bo to miejsce publiczne. Jakie miejsce publiczne pytam? skoro siedzę sobie grzecznie nad rzeką, a zakaz spożywania alkoholi dotyczy jedynie ulic. Na nic wyjaśnienia. Dyskusja krótka: „Podpisuje Pan przyjęcie mandatu, albo składamy wniosek do sądu!”. Co robić? Stary ratuj! – głos kolegi był naprawdę przejmujący.

No, to spokojnie, zimne piwko chwilę poczeka – pomyślałem.

A następnie, po ustaleniu konkretnego miejsca spożywania alkoholu, poradziłem… przyjęcie mandatu.

W ostatnim czasie w mediach mocno omawiany był temat jednego z orzeczeń Sądu Najwyższego w sprawie dotyczącej karalności spożywania alkoholu na bulwarze nad Wisłą.

Tytuły poszczególnych publikacji mówiły same za siebie, przykładowo: „Sąd Najwyższy: piwo na bulwarze legalne” lub „Piwo nad Wisłą legalne. Tak zadecydował Sąd Najwyższy„.

Portale społecznościowe pełne były również postów zadowolonych użytkowników.

A jako, że sprawa dotyczy bliskich mi aspektów (mam na myśli oczywiście wodę i port 🙂 ), przyjrzałem się treści orzeczenia Sądu oraz ponownie – regulacjom obowiązującym w Szczecinie.

Pełną treść postanowienia Sądu Najwyższego z dnia 19.01.2017 r. (sygn. akt I KZP 14/16) możesz znaleźć tutaj.

I co się okazuje?

W mojej ocenie zmiany nie są duże.

Sąd Najwyższy, co ma znaczenie, odmówił wydania uchwały w sprawie przedstawionego zagadnienia prawnego, uznając je przede wszystkim za przedwczesne. Zaakcentował bowiem konieczność bardziej szczegółowego zbadania stanu faktycznego oraz przeprowadzenia bardziej wnikliwych rozważań prawnych przez sądy niższych instancji.

Równolegle, choć niejako na marginesie, Sąd Najwyższy zwrócił uwagę na pojawiające się problemy w interpretacji pojęcia „ulica”, uznając że jego definicja powinna być oparta przede wszystkim na ustawie o drogach publicznych. W konsekwencji – w ocenie Sądu Najwyższego – „ulicą” nie jest „bulwar”, definiowany jako pas terenu (choćby był oznaczony nazwą), stanowiący umocnione nabrzeże i obszar bezpośrednio do niego przylegający, mogący służyć do ruchu pieszych lub rowerów, ale nieposiadający jezdni.

Przenosząc tę definicję „na grunt bulwarów szczecińskich” miałbym już wątpliwości, bo duża część z nich posiada dodatkowo jezdnię (np. ul. Jana z Kolna u stóp Wałów Chrobrego). A zatem – może być traktowana jako ulica w rozumieniu ustawy o wychowaniu w trzeźwości.

W każdej jednak sprawie istotą jest właśnie zindywidualizowane badanie, czy miejsce, w którym dochodzi do spożywania alkoholu objęte jest zakazem wynikającym z art. 14 ust. 1-5 ustawy o wychowaniu w trzeźwości lub zakazem określonym w uchwale rady danej gminy,wydanej na podstawie art. 14 ust. 6 tej ustawy.

A zatem jeżeli nawet uznamy, że bulwar nie jest ulicą (w rozumieniu art. 14 ust. 2 a ustawy), to powinniśmy przeanalizować tzw. akty prawa miejscowego, czyli uchwały Rady Gminy.

W Szczecinie jest ich kilka. Podstawowa uchwała to ta z 2008 r. Kolejne uchwały (z lipca 2014 r. oraz z  września 2014 r.) uzupełniają zakres jej zastosowania.

Istotna jest preambuła Uchwały z 2008 r. Przepisy zostały bowiem uchwalone „w celu stworzenia rodzicom lub opiekunom lepszych warunków do przygotowania dzieci i młodzieży do życia w trzeźwości, do wychowywania ich w otoczeniu wolnym od negatywnych zachowań często wynikających ze spożywania napojów alkoholowych w miejscu ich zamieszkania, wypoczynku i zabawy, a także celem zapewnienia mieszkańcom spokoju, poczucia bezpieczeństwa i porządku w miejscu zamieszkania i wypoczynku„.

Uchwała wprowadza stały zakaz spożywania napojów alkoholowych m.in. na skwerach służących mieszkańcom do wypoczynku i rekreacji, a także na terenach kąpielisk, plaż i kompleksów rekreacyjnych, poza wydzielonymi na ten cel lokalami, stanowiącymi punkty sprzedaży napojów alkoholowych przeznaczonych do spożycia w miejscu sprzedaży.

W świetle tych przepisów uważam zatem, że zdecydowana większość bulwarów szczecińskich (o ile nie będą „ulicą” w ww. rozumieniu), może być traktowana co najmniej jako skwer służący mieszkańcom do wypoczynku i rekreacji albo po prostu jako kompleks rekreacyjny.

Choć w każdym spornym przypadku decydujące znaczenie będzie miała ocena właściwości konkretnego miejsce spożycia.

Tak więc, niestety trudno jest spożyć małe piwo na szczecińskich bulwarach poza wyznaczonymi lokalami, nie narażając się na odpowiedzialność za wykroczenie…

Niewiele się zatem zmieniło od letniego sobotniego wieczoru z historii na wstępie.

 

Początek roku 2017 to wejście w życie m.in. dwóch ustaw zmieniających niektóre zasady prowadzenia działalności przez przedsiębiorców z branży gospodarki morskiej.

SONY DSC

Tzw. ustawa stoczniowa, a konkretniej ustawa o aktywizacji przemysłu stoczniowego i przemysłów komplementarnych została uchwalona i podpisana już w lipcu 2016 r.

Przewiduje ona dla wybranych podmiotów (producentów statków) m.in. zwolnienia w zakresie podatku VAT. W przypadku podatku dochodowego od osób prawnych CIT stocznie będą miały możliwość wyboru między podatkiem CIT a zryczałtowanym podatkiem od wartości sprzedanej produkcji wysokości 1 proc. Przedsiębiorca będzie musiał tylko złożyć stosowne oświadczenie, i taka forma będzie go obowiązywała 3 lata. Obszary, na których prowadzona będzie produkcja okrętowa, będą mogły być objęte statusem specjalnych stref ekonomicznych.

I co prawda Komisja Europejska nie wypowiedziała się jeszcze co do skuteczności zaproponowanych w ustawie rozwiązań, ciekaw jestem jak ostatecznie rozwinie się stosowanie jej zapisów w gospodarczej praktyce.

W dniu 1 stycznia 2017 r. weszła również w życie ustawa z dnia 16 grudnia 2016 r. o zmianie niektórych ustaw w celu poprawy otoczenia prawnego przedsiębiorców (Dz. U. poz. 2255).

Pełny tekst ustawy możesz znaleźć tutaj.

Zmian jest sporo.

Poniżej jedynie wybrane:

Termin w prawie cywilnym nie kończy się w sobotę

Sobota zostaje uznana za taki jakby dzień „wolny od pracy” w tym sensie, że zgodnie z nowym brzmieniem art. 115 Kodeksu Cywilnego, jeżeli koniec terminu do wykonania określonej czynności  przypada na dzień uznany ustawowo za wolny od pracy lub na sobotę, termin upływa następnego dnia, który nie jest dniem wolnym od pracy ani sobotą.

W konsekwencji od 1 stycznia 2017 r. koniec terminu w prawie cywilnym, a w konsekwencji również w postępowaniu cywilnym, nie będzie mógł przypaść w sobotę.

Zmiana będzie miała zastosowanie do terminów, które nie upłynęły przed wejściem w życie tej ustawy (czyli przed 1.01.2017 r.)

Jeżeli otrzymasz jutro (tj. 5.01.2017 r.) z Sądu wezwanie do ustosunkowania się do jakiegoś pisma np. w terminie 10 dni, to termin ten nie upłynie 14.01.2017 r., a dopiero 16.01.2017 r.

Doprecyzowanie przepisów o prokurze w spółkach handlowych

Aktualnie nie budzi już wątpliwości możliwość udzielenia prokury umocowującej jedynie do współdziałania z  członkiem zarządu (lub wspólnikiem uprawnionym do reprezentowania osobowej spółki handlowej).

Przedsiębiorcy mają zatem aktualnie pełną swobodę co do wyboru rodzaju prokury, także w wariancie prokury tzw. „mieszanej”, tj. przy współdziałaniu z prokurentem członka organu zarządzającego (lub wspólnika osobowej spółki handlowej).

Regulaminy pracy i wynagradzania dla większych przedsiębiorców

W dotychczasowym stanie prawnym obowiązującym regulaminy pracy i wynagradzania powinni tworzyć zakładowe pracodawcy zatrudniający co najmniej 20 pracowników, chyba że objęci są układem zbiorowym pracy.

Od 1 stycznia 2017 r. obowiązek tworzenia regulaminów będzie odnosił się jedynie do pracodawców zatrudniających co najmniej 50 pracowników.

Przy zatrudnieniu poniżej 50 pracowników regulaminy mogę być tworzone na zasadzie dobrowolności, a w zakładach, w których stan zatrudnienia osiąga 20 pracowników, ale jest mniejszy niż 50 pracowników, utworzenie regulaminów zakładowych ma być obowiązkowe, jeżeli zawnioskuje o to zakładowa organizacja związkowa.

Podobnie, pracodawca będzie obowiązany tworzyć zakładowy fundusz świadczeń socjalnych dopiero wtedy, gdy na dzień 1 stycznia danego roku będzie zatrudniał co najmniej 50 pracowników w przeliczeniu na pełne etaty.

Zasady wydawania świadectwa pracy

Aktualnie pracodawca ma obowiązek niezwłocznego wydania świadectwa pracy tylko wtedy, gdy nie zamierza nawiązać z pracownikiem kolejnej umowy o pracę w ciągu 7 dni od zakończenia poprzedniej.

Gdy strony planują kontynuowanie zatrudnienia na podstawie kolejnej umowy o pracę, nawiązanej w ciągu 7 dni od ustania poprzedniej, świadectwo pracy będzie musiało być wydane tylko na wniosek pracownika.

Będzie też możliwość złożenia wniosku o wydanie świadectwa w formie elektronicznej.

Dłuższy termin na odwołanie od rozwiązania umowy o pracę

Do tej pory, w przypadku wypowiedzenia umowy o pracę przez pracodawcę, pracownik ma 7-dniowy termin na złożenie odwołania, a 14-dniowy w razie rozwiązania umowy bez wypowiedzenia lub jej wygaśnięcia.

Aktualnie obowiązuje jednolity 21-dniowy termin na złożenie środka odwoławczego, liczony od dnia doręczenia pisma o wypowiedzeniu albo o rozwiązaniu umowy lub o jej wygaśnięciu.

Współodpowiedzialność materialna pracownika – umowa pod rygorem nieważności

Warto też zwrócić uwagę, że do tej pory forma pisemna zastrzeżona była pod rygorem nieważności  jedynie dla umów o zakazie konkurencji.

Aktualnie taką bezwzględną formę powinna mieć także umowa o współodpowiedzialności materialnej.

Zawarcie jej w innej formie niż pisemna (np. ustnej) oznaczać będzie jej nieważność z mocy prawa.

Wiele zmian wprowadza omawiana nowelizacja również m.in. do Ordynacji podatkowej i Prawa budowlanego, a także ustaw podatkowych, Kodeksu Spółek Handlowych, Ustawie o dozorze technicznym, czy Prawie ochrony środowiska.

Są również inne zmiany, niestety mniej korzystne, a do takich należą na pewno większe obciążenia publicznoprawne z tytułu ubezpieczenia społecznego oraz obowiązki związane z wprowadzeniem jednolitego pakietu kontrolnego.

Jest co czytać…