Patryk Zbroja

adwokat

Kancelarię adwokacką prowadzi w Szczecinie. Specjalizuje się w prawie cywilnym i gospodarczym, w tym związanym z prawem morskim.
[Więcej >>>]

Zapomniałem Wam się pochwalić, ale od około 3 miesięcy zmieniło się nam trochę życie…

Uwaga! Mamy nowego zwierzaka.

Wniosek córki został uwzględniony 😉 i zamieszkała z nami papuga.

Chciałbym zdecydowanie zaprzeczyć, że decyzja ta związana była z dość łatwym połączeniem papugi z zawodem, który wykonuję, czy też sportu, który uprawiam 🙂

Ale jakoś tak wyszło, że dla adwokata i pirata papuga stanowi podobno naturalne towarzystwo 😉

Sami oceńcie…

Czyli, mam papugę i nie zawaham się jej użyć!

Papuga ma na imię Picasso, i jest samcem z gatunku Psittacula krameri, czyli Aleksandretta obrożna.

No, ale do rzeczy – wziąłem właśnie udział w pierwszym dniu szczecińskiego Kongresu Morskiego 2019.

Dużo znamienitych gości, przedsiębiorców i przedstawicieli branży (tych ostatnich, zwłaszcza z prywatnego sektora chyba jednak jakby trochę mniej).

Nic specjalnie mnie nie zaskoczyło.

Trochę polityki i kampanii wyborczej na początek…

Później, w sumie było czasem wesoło, czasem smutno, ale nawet dość merytorycznie, jeżeli pominąć „wizjonerską ideę Trójmorza”, przekop Mierzei Wiślanej oraz bliżej niedoprecyzowane koncepcje budowy nowych terminali (w tym Świnoujściu).

No i na koniec dnia wróciłem do Picassa, który nie ukrywał irytacji, że tak długo musiał czekać na wyjście z klatki 🙂

Na dzień 1 stycznia 2020 r. planowane było wejście w życie nowej regulacji dotyczącej rejestracji jachtów.

Założenie było takie, aby powstał jeden rejestr dla wszystkich jachtów i jednostek pływających o długości do 24 m. Rejestr obejmować ma zarówno jednostki śródlądowe i morskie, jak też żaglowe i motorowe, w tym przeznaczone do połowu ryb.

Rejestracja jachtów miała być prosta, szybsza i tańsza 🙂

Pisaliśmy o tym już ponad rok temu nieco szerzej TUTAJ >>>

Co się zmieniło w międzyczasie?

No, niestety niezbyt dużo.

Dziwiłem się jeszcze w maju, że Ministerstwo nie tylko nie wprowadziło żadnych regulacji wykonawczych, ale nawet nie przeprowadziło konsultacji w tym zakresie np. z Polskim Związkiem Żeglarskim lub Polskim Związkiem Motorowodnym i Narciarstwa Wodnego.

Okazało się jedynie, że w lipcu parlament przyjął ustawę, którą zmienił ustawę wcześniej to jest tą, która w praktyce jeszcze nie weszła w życie 😉

Najważniejsza zmiana to zmiana formalna!

Nowe zasady rejestracji nie będą obowiązywać od 1.01.2020 r., ale od 1 sierpnia 2020 r.

Przyczyną takiego zabiegu jest oczywiście zapowiedź Ministerstwa, że nie zdąży z wprowadzeniem ustawy w pierwotnie zapowiadanym terminie.

I tak się zastanawiam, że nawet gdyby ten drugi termin (7 miesięcy później) był już skuteczny – bo tym razem przepisy wykonawcze zostaną odpowiednio wcześniej przygotowane, uchwalone i wdrożone – to czy wprowadzanie tej ustawy 1 sierpnia, czyli w środku sezonu żeglarskiego jest zasadne.

Chyba jednak nie, spowoduje to po prostu niepotrzebne zamieszanie. Ustawę lepiej jest wprowadzać albo zdecydowanie przed, albo zdecydowanie po sezonie.

Oprócz zmiany terminu wejścia w życie nowych regulacji, ustawa została zmieniona również w kilku aspektach dotychczasowej treści.

Postanowiono ostatecznie wyłączyć spod obowiązku rejestracji jachty oraz jednostki pływające używane do amatorskiego połowu ryb, o długości równej 7,5 m lub o mocy napędu mechanicznego równej 15 kW. W tej chwili obowiązkowi takiemu będą podlegać jednostki o długości ponad 7,5 m lub o mocy ponad 15 kW.

Jeżeli, podobnie jak u mnie, na pierwszy rzut oka trudno jest Tobie odróżnić rybołówstwo amatorskie od rekreacyjnego, to trzeba powołać się na takie wyjaśnienie: na gruncie ustawy o rybactwie śródlądowym za amatorski połów ryb uważa pozyskiwanie ryb wędką lub kuszą, przy czym dopuszcza się, w miejscu i w czasie prowadzenia połowu ryb wędką, pozyskiwanie ryb na przynętę przy użyciu podrywki wędkarskiej. Amatorski połów ryb może uprawiać osoba posiadająca dokument uprawniający do takiego połowu, zwany dalej „kartą wędkarską” lub „kartą łowiectwa podwodnego”. Natomiast rybołówstwo rekreacyjne to połów organizmów morskich prowadzony w celach rekreacyjnych lub podczas zawodów sportowych. Rybołówstwo rekreacyjne jest rybołówstwem morskim i dlatego zagadnienia z tym związane reguluje ustawa o rybołówstwie morskim.

Planowana jest także inna istotna zmiana.

Zasadą jest, że jachty podlegające przepisom europejskiej dyrektywy w sprawie rekreacyjnych jednostek pływających i skuterów wodnych powinny być oznakowane przez producenta numerem identyfikacyjnym (obecnie jest to numer WIN – Watercraft Idenification Number, wcześniej CIN – Craft Identification Number oraz HIN – Hull Identification Number).

W przypadku jednostek, które takiego obowiązku nie miały,  ustawodawca chciał wprowadzić dodatkowy obowiązek oznakowania kontrolnego kadłuba. Aktualnie odstąpił od tego wymogu i jednostkom, które nie będą posiadały wymienione oznaczenia mają zostać jedynie nadane Indywidualne Numery Indentyfikacyjne (INI). Nie będą musiały jednak mieć znakowanego kadłuba.

Zmiana ta oznacza również zniesienie obowiązku składania wniosku o wydanie oznakowanie kontrolnego przez właściciela, zniesienie opłaty za wydanie oznakowania, zniesienie kar za niedopełnienie obowiązku oznakowania jednostki pływającej.

Czyli wydaje się, że jest to krok w dobrym kierunku.

Przypomnę, że jednostki pływające niepodlegające obowiązkowemu oznakowaniu to m.in.:

  1. jednostki pływające przeznaczone wyłącznie do wyścigów, włączając w to łodzie regatowe wiosłowe oraz treningowe lodzie wiosłowe, oznaczone taka nazwa przez producenta;
  2. kajaki i kanadyjki, gondole i rowery wodne;
  3. deski surfingowe z żaglem (windsurfingi);
  4. deski surfingowe z napędem mechanicznym, skutery wodne i inne jednostki o podobnym napędzie;
  5. oryginalne i pojedyncze repliki jednostek historycznych, zaprojektowane przed 1950 r., zbudowane głownie z oryginalnych materiałów i oznaczone jako takie przez producenta;
  6. jednostki doświadczalne pod warunkiem, ze nie są one później wprowadzane do obrotu we Wspólnocie;
  7. jednostki zbudowane dla własnego użytku, pod warunkiem ze nie są one później wprowadzane do obrotu we Wspólnocie w okresie pięciu lat.

Kolejną zmianą jest wydłużenie okresu przejściowego co do obowiązku rejestracji w odniesieniu do jachtów żaglowych eksploatowanych na wodach śródlądowych, które dotychczas nie podlegały obowiązkowi rejestracji oraz wszystkich jachtów, które dotychczas nie podlegały obowiązkowi przeglądów technicznych.

A, zgodnie z wcześniejszymi informacjami, zadania polegające na budowie i wdrożeniu systemu teleinformatycznego na potrzeby procesu rejestracji (REJA24) realizuje Dyrektor Urzędu Morskiego w Szczecinie.

Z przedstawionych w tym zakresie informacji wynika, że na IV kwartał 2019 r. planowane są szkolenia dla pracowników organów rejestrujących z zakresu obsługi nowego systemu, jego funkcjonalności oraz interfejsu użytkownika.

Wydaje mi się, że do realizacji tak obszernego zadania Urząd Morski w Szczecinie jest na pewno jednym z lepszych kandydatów ze względu na możliwości infrastrukturalne, techniczne i zasoby ludzkie. O ile oczywiście z wyprzedzeniem zostanie do tego odpowiednio przygotowany…

Ciekawe, co przyniesie zderzenie tekstu ustawy z praktycznymi wyzwaniami dnia codziennego? 🙂

Będę Ciebie informował na bieżąco…

 

Pomimo okresu urlopowego, nadal z uwagą przyglądamy się aktualnej sytuacji majątkowej ST3 Offshore – największego w regionie dłużnika.

Na wstępie, zapraszam do lektury zaległego wywiadu z red. Andrzejem Kraśnickim jrem pt. „Kłopoty ST3 Offshore. Wszyscy składamy się na wielką fabrykę na wyspie. 400 wierzycieli czeka na pieniądze.”

Możesz przeczytać go TUTAJ>>>

Niestety aktualne wieści nie są dobre…

Przypomnę tylko, że termin rozprawy Sądu restrukturyzacyjnego mającej na celu rozpoznanie i ewentualne zatwierdzenie układu został wyznaczony na dzień 8.10.2019 r. g. 11.00, czyli za niecałe 2 miesiące.

Tymczasem dochodzą do nas nadal potwierdzone sygnały o pogarszającej się sytuacji ekonomicznej i organizacyjnej dłużnika.

Dotychczasowi członkowie zarządu przestali pełnić swoje funkcje, rezygnację złożyli również prawdopodobnie 12.08.2019 r. dwaj pozostali prokurenci. To sprawia, że aktualnie spółka ST3 Offshore nie ma tzw. właściwej reprezentacji (do której potrzeba dwóch osób, albo 2 członków zarządu, albo członka zarządu i prokurenta), czyli np. nie może podpisywać umów i składać innych oświadczeń woli.

Suma przychodów uzyskiwana przez ostatnie miesiące jest niższa od sumy ponoszonych kosztów. Dłużnik nadal nie reguluje zobowiązań powstałych po otwarciu przyspieszonego postępowania układowego. Wynagrodzenia pracownicze nadal nie są wypłacane na bieżąco lecz w ratach i z opóźnieniem.

Na koniec czerwca 2019 r. bieżące zadłużenie dłużnika zwiększyło się do 3.288.591,49 zł. Sytuację finansową dłużnika obciążają również bieżące i skonsumowane pożyczki (niezatwierdzone do tej pory zresztą przez radę wierzycieli) w łącznej kwocie 23.500.000 zł, udzielone odpowiednio: w dniu 18.12.2018 r. w kwocie 8.000.000 zł (MARS Fundusz Inwestycyjny Zamknięty), 6.03.2019 r. w kwocie 4.000.000 zł i 21.03.2019 r. w kwocie 4.000.000 zł (MARS Finance 1) oraz w maju 2019 r. w kwocie 7.500.000 zł (Polska Grupa Zbrojeniowa).

Natomiast – co warto zaznaczyć – łączna kwota wierzytelności objętych układem wynosiła około 50.000.000 zł.

W tej sytuacji – w mojej ocenie – oczywistym jest, że bez znacznego dokapitalizowania, wykonanie przyjętego przez wierzycieli w dniu 12.06.2019 r. układu jest całkowicie nierealne. A układ nie zostanie przez Sąd restrukturyzacyjny zatwierdzony.

Szansa na skuteczne wykonanie układu jest już jedynie teoretyczna, i to przy założeniu że członkowie zarządu i przedstawiciele większościowego właściciela, zapewniając w ostatnich miesiącach o dofinansowaniu procesu restrukturyzacji przez Agencję Rozwoju Przemysłu SA, podawali informacje prawdziwe, a nie takie które miały wprowadzić wierzycieli w błąd.

A przecież jeszcze w marcu 2019 r. przedstawiciele większościowego wierzyciela (MS TFI) i Agencji Rozwoju Przemysłu SA sugerowali pisemnie wprost zdeponowanie wpłaconych przez inwestora (Agencję Rozwoju Przemysłu SA) środków finansowych „na wydzielonym rachunku bankowym lub w depozycie sądowym”, co znacznie uwiarygodniłoby możliwość spłaty i dałoby szansę na pozytywną decyzję Sądu restrukturyzacyjnego co do zatwierdzenia układu.

Pomimo upływu ponad 4,5 miesiąca od daty przedmiotowego pisma tak się do tej pory jednak nie stało. Przeciwnie – nie ma wystarczających dowodów na to, że przedstawione założenia są w ogóle realizowane.

Istniejące wątpliwości pogłębia dodatkowo mało transparentna wobec wierzycieli polityka informacyjna oraz medialne informacje o zaangażowaniu się Agencji Rozwoju Przemysłu SA w proces budowy promów (gdzie szacowana wartość jednego z nich to wg strony rządowej kwota ponad 400.000.000 zł, w sytuacji gdy w Chinach promy tego typu buduje się już za ok. 160.000.000 EUR), a w konsekwencji – brak wystarczających środków finansowych i woli gospodarczej na dokapitalizowanie ST3 Offshore.

Myślę sobie, że chyba coraz bardziej uprawnione staje się podejrzenie o celowym zachowaniu właścicieli i przedstawicieli dłużnika mającym nakierowanym jedynie na zwłokę i przedłużenie prowadzonego postępowania restrukturyzacyjnego.

Bez wizji, racjonalnej rynkowej strategii, z uwzględnieniem jedynie politycznego planu przetrwania. No bo, tak się akurat złożyło, że wybory są już 13.10.2019 r. (5 dni po rozprawie Sądu restrukturyzacyjnego).

Wszystko to dzieje się z pokrzywdzeniem wierzycieli, pracowników i obecnych kontrahentów… i działa na szkodę całej branży i regionu…

Czy ktoś ma dowody na to, że jest inaczej?

 

 

 

W tym tygodniu miałem okazję rozmawiać z red. Michałem Kaczmarkiem na antenie Radia Plus o aktualnych tematach gospodarki morskiej w regionie.

 

 

 

 

 

 

W pierwszej części było głównie o ST3 Offshore i kłopotach z realizacją przyjętego przez wierzycieli układu.

W drugiej – trochę o personalnych zmianach w zarządzie Stoczni Szczecińskiej sp. z o.o., a także o pomyśle na „Zieloną Stocznię” w Szczecinie przy udziale MSR Gryfia SA.

Cały wywiad (łącznie ok. 17 minut) możesz odsłuchać TUTAJ>>>

Ogólnie wrażenie mam takie, że z uwagi na zbliżające się wybory w sprawach niewygodnych (np. ST3 Offshore) będzie cisza, a nagłaśniane będą za to mocne elementy politycznego pijaru związane za kampanią i tu możemy być zaskoczeni oryginalnymi pomysłami i świadectwami rozwoju branży… 🙂

Okres urlopowy rozpoczęty na dobre, a na dworze gorąco i ciężko pracować bez klimatyzacji…

Tymczasem wyjątkowo cicho zrobiło się po posiedzenia Zgromadzeniu Wierzycieli spółki ST3 Offshore. Aż dziw bierze, że nie ma żadnych medialnych informacji w tym zakresie.

Przypomnijmy, że Zgromadzenie odbyło się już w dniu 12.06.2019 r. Wzięło w nim udział 269 wierzycieli (z 404 uprawnionych). I też było gorąco (posiedzenie trwało od godz. 9:20 do 21:04).

Niespodzianki jednak nie było. Proponowane przez dłużnika znakomite propozycje układowe zostały przyjęte niemal jednogłośnie. Co ciekawe, sprzeciwiła się m.in. jedna ze znanych spółek skarbu państwa, ale jej głos został ostatecznie unieważniony.

Układ polega w skrócie na tym, że wierzyciele mają otrzymać jednorazową spłatę swoich wierzytelności (w zależności od kategorii zakwalifikowania od 70 % do 100 %) w terminie do „15 dnia drugiego miesiąca następującego po miesiącu, w którym uprawomocni się postanowienie o zatwierdzeniu układu„.

Brzmi tak dobrze, że aż nierealnie. Prawda?

Można dodać dla porządku, że został jednocześnie wyznaczony od razu termin rozprawy Sądu restrukturyzacyjnego w celu zatwierdzenia układu na dzień 8 października 2019 r. (g. 11.00).

O procedurze związanej z przyjęciem i formalnym zatwierdzeniem układu pisałem TUTAJ >>>

Zatem bez zbędnych powtórzeń – zakładając, że Sąd restrukturyzacyjny w dniu 8 października 2019 r. wyda postanowienie o zatwierdzeniu układu i nikt się od niego nie odwoła, jego uprawomocnienie nastąpi w październiku 2019 r., to wierzycieli powinni otrzymać oczekiwane od 2 lat pieniądze do 15 grudnia 2019 r. (czyli przed Świętami Bożego Narodzenia).

Na czym zatem polega problem i z czym są związane wątpliwości?

 

 

Filmik nagrałem przepływając nieopodal przedsiębiorstwa.

Wracając do tematu – okazuje się, że spółka ST3 Offshore już od dłuższego czasu nie jest w stanie pokrywać bieżących kosztów. W okresie od grudnia 2018 r. do maja 2019 r. zaciągnęła od innych spółek Skarbu Państwa pożyczki na łączą 23.500.000 PLN, a pomimo ich pełnej konsumpcji i to jeszcze przed zatwierdzeniem przez Radę Wierzycieli, nadal ma bieżące zadłużenie w kwocie ok. 2.900.000 PLN.

Co prawda, zgodnie z zapewnieniami członków zarządu oraz nadzorcy sądowego, który pozytywnie zaopiniował propozycje układowe, spółka realizuje nadal kilka kontraktów i ma dobre rokowania w kolejnych latach, ale kwoty przychodów uzyskanych z ich wykonania mogą co najwyżej pokryć koszty funkcjonowania przedsiębiorstwa w tym czasie. A o jakiejkolwiek nadwyżce na spłatę zadłużenia nie może być mowy…

Dochodzimy w tym miejscu do sedna sprawy. We wspólnej opinii nadzorcy sądowego oraz przedstawicieli spółki, co zostało wielokrotnie powtórzone w czasie Zgromadzenia na pytania wierzycieli oraz sędziego-komisarza, owszem wskazane powyżej propozycje układowe mogą zostać wykonane.

Jest tylko jeden warunek.

Spółka ST3 Offshore musi zostać dokapitalizowana (pisałem o tym już również TUTAJ >>>).

Bez tego zabiegu tj. wejścia do spółki nowego inwestora (wskazywana jest tutaj Agencja Rozwoju Przemysłu SA) do wykonania układu nie dojdzie.

Tyle tylko, że pomimo wcześniejszych sygnałów ze strony przedstawicieli dłużnika brak jest do dnia dzisiejszego jakichkolwiek dowodów na to, że proces dokapitalizowania w ogóle ruszył.

Mamy zatem w tej sytuacji do czynienia ze specyficzną konstrukcją „układu pod warunkiem„, chyba nie do końca znaną prawu restrukturyzacyjnemu.

W tej sytuacji, na pierwszy rzut oka wydaje się, że – już abstrahując od dodatkowych wątpliwości związanych z pomocą publiczną w tej sprawie – nie ma w ogóle możliwości formalnego zatwierdzenia układu przez Sąd restrukturyzacyjny.

Przesłanką do takiej decyzji jest dość oczywista sytuacja, że układ po prostu nie będzie wykonany.

ST3 Offshore nie ma bowiem środków na pokrycie swojego zadłużenia objętego przyjętym układem (ok. 45.000.000 PLN). Zwłaszcza w sytuacji, gdy spółka nie wykonuje zobowiązań powstałych po dniu otwarcia postępowania restrukturyzacyjnego. Precyzyjniej – zaciąga nowe zobowiązania (23.500.000 PLN tytułem pożyczek), żeby pokryć te bieżące i pomimo uzyskiwanych przychodów nadal ma stratę (2.900.000 PLN).

Powiadają, że wiara czyni cuda. Jednak w konfrontacji z literą prawa może nie wystarczyć…

Jeszcze raz muszę powtórzyć, że jedyną szansę na zatwierdzenie układu i jego faktyczne wykonanie, daje faktyczna realizacja założenia niezwłocznego dokapitalizowania spółki oraz przedstawienie realnej wizji jej dalszego rozwoju.

Dłużnik, jego udziałowcy (Mars FIZ oraz ST3 Holding), właściciele udziałowców (w tym PGZ SA) oraz potencjalny inwestor (ARP SA) mieli już na to 3 m-ce (pomysł podobno zaczął być realizowany już w marcu 2019 r.) i do czasu posiedzenia Sądu restrukturyzacyjnego mają kolejne ponad 3 miesiące na wprowadzenie w czyn swoich zapowiedzi i zapewnień, które były oficjalnie przedstawiane w toku postępowania restrukturyzacyjnego.

Wbrew pozorom, to wcale nie jest dużo czasu.

W dniu 8.10.2019 r. Sąd restrukturyzacyjny powie „sprawdzam” i może okazać się, że z optymistycznych założeń pozostanie tylko garść popiołu… i to kosztem wszystkich wierzycieli…

Osobiście jestem realistą, a w sprawie zaspokojenia wierzycieli spółki ST3 Offshore muszę być pesymistą.

Uważam, że niestety Skarb Państwa nie ma ani wystarczających środków finansowych, ani merytorycznej spójnej koncepcji, żeby realnie utrzymać spółkę ST3 Offshore przy życiu. Może się uda zatwierdzić układ, a może nie (wtedy wszystkiemu winne będą te niedobre sądy). Podstawowym celem jest jedynie niedoprowadzenie do upadłości spółki przed wyborami, a potem to się zobaczy…

Naprawdę chciałbym się mylić. Mogę pewnie to pisać w tym miejscu jako trybun 400 wierzycieli :). Liczę więc na to, że reprezentanci Skarbu Państwa wszystkich zaskoczą, doprowadzą do niezwłocznego dokapitalizowania lub być może wykorzystają inny pomysł gospodarczy na funkcjonowanie tego przedsiębiorstwa, jakże istotnego dla gospodarki morskiej na Pomorzu Zachodnim!