Patryk Zbroja

adwokat

Kancelarię adwokacką prowadzi w Szczecinie. Specjalizuje się w prawie cywilnym i gospodarczym, w tym związanym z prawem morskim.
[Więcej >>>]

W tym tygodniu miałem okazję rozmawiać z red. Michałem Kaczmarkiem na antenie Radia Plus o aktualnych tematach gospodarki morskiej w regionie.

 

 

 

 

 

 

W pierwszej części było głównie o ST3 Offshore i kłopotach z realizacją przyjętego przez wierzycieli układu.

W drugiej – trochę o personalnych zmianach w zarządzie Stoczni Szczecińskiej sp. z o.o., a także o pomyśle na „Zieloną Stocznię” w Szczecinie przy udziale MSR Gryfia SA.

Cały wywiad (łącznie ok. 17 minut) możesz odsłuchać TUTAJ>>>

Ogólnie wrażenie mam takie, że z uwagi na zbliżające się wybory w sprawach niewygodnych (np. ST3 Offshore) będzie cisza, a nagłaśniane będą za to mocne elementy politycznego pijaru związane za kampanią i tu możemy być zaskoczeni oryginalnymi pomysłami i świadectwami rozwoju branży… 🙂

Okres urlopowy rozpoczęty na dobre, a na dworze gorąco i ciężko pracować bez klimatyzacji…

Tymczasem wyjątkowo cicho zrobiło się po posiedzenia Zgromadzeniu Wierzycieli spółki ST3 Offshore. Aż dziw bierze, że nie ma żadnych medialnych informacji w tym zakresie.

Przypomnijmy, że Zgromadzenie odbyło się już w dniu 12.06.2019 r. Wzięło w nim udział 269 wierzycieli (z 404 uprawnionych). I też było gorąco (posiedzenie trwało od godz. 9:20 do 21:04).

Niespodzianki jednak nie było. Proponowane przez dłużnika znakomite propozycje układowe zostały przyjęte niemal jednogłośnie. Co ciekawe, sprzeciwiła się m.in. jedna ze znanych spółek skarbu państwa, ale jej głos został ostatecznie unieważniony.

Układ polega w skrócie na tym, że wierzyciele mają otrzymać jednorazową spłatę swoich wierzytelności (w zależności od kategorii zakwalifikowania od 70 % do 100 %) w terminie do „15 dnia drugiego miesiąca następującego po miesiącu, w którym uprawomocni się postanowienie o zatwierdzeniu układu„.

Brzmi tak dobrze, że aż nierealnie. Prawda?

Można dodać dla porządku, że został jednocześnie wyznaczony od razu termin rozprawy Sądu restrukturyzacyjnego w celu zatwierdzenia układu na dzień 8 października 2019 r. (g. 11.00).

O procedurze związanej z przyjęciem i formalnym zatwierdzeniem układu pisałem TUTAJ >>>

Zatem bez zbędnych powtórzeń – zakładając, że Sąd restrukturyzacyjny w dniu 8 października 2019 r. wyda postanowienie o zatwierdzeniu układu i nikt się od niego nie odwoła, jego uprawomocnienie nastąpi w październiku 2019 r., to wierzycieli powinni otrzymać oczekiwane od 2 lat pieniądze do 15 grudnia 2019 r. (czyli przed Świętami Bożego Narodzenia).

Na czym zatem polega problem i z czym są związane wątpliwości?

 

 

Filmik nagrałem przepływając nieopodal przedsiębiorstwa.

Wracając do tematu – okazuje się, że spółka ST3 Offshore już od dłuższego czasu nie jest w stanie pokrywać bieżących kosztów. W okresie od grudnia 2018 r. do maja 2019 r. zaciągnęła od innych spółek Skarbu Państwa pożyczki na łączą 23.500.000 PLN, a pomimo ich pełnej konsumpcji i to jeszcze przed zatwierdzeniem przez Radę Wierzycieli, nadal ma bieżące zadłużenie w kwocie ok. 2.900.000 PLN.

Co prawda, zgodnie z zapewnieniami członków zarządu oraz nadzorcy sądowego, który pozytywnie zaopiniował propozycje układowe, spółka realizuje nadal kilka kontraktów i ma dobre rokowania w kolejnych latach, ale kwoty przychodów uzyskanych z ich wykonania mogą co najwyżej pokryć koszty funkcjonowania przedsiębiorstwa w tym czasie. A o jakiejkolwiek nadwyżce na spłatę zadłużenia nie może być mowy…

Dochodzimy w tym miejscu do sedna sprawy. We wspólnej opinii nadzorcy sądowego oraz przedstawicieli spółki, co zostało wielokrotnie powtórzone w czasie Zgromadzenia na pytania wierzycieli oraz sędziego-komisarza, owszem wskazane powyżej propozycje układowe mogą zostać wykonane.

Jest tylko jeden warunek.

Spółka ST3 Offshore musi zostać dokapitalizowana (pisałem o tym już również TUTAJ >>>).

Bez tego zabiegu tj. wejścia do spółki nowego inwestora (wskazywana jest tutaj Agencja Rozwoju Przemysłu SA) do wykonania układu nie dojdzie.

Tyle tylko, że pomimo wcześniejszych sygnałów ze strony przedstawicieli dłużnika brak jest do dnia dzisiejszego jakichkolwiek dowodów na to, że proces dokapitalizowania w ogóle ruszył.

Mamy zatem w tej sytuacji do czynienia ze specyficzną konstrukcją „układu pod warunkiem„, chyba nie do końca znaną prawu restrukturyzacyjnemu.

W tej sytuacji, na pierwszy rzut oka wydaje się, że – już abstrahując od dodatkowych wątpliwości związanych z pomocą publiczną w tej sprawie – nie ma w ogóle możliwości formalnego zatwierdzenia układu przez Sąd restrukturyzacyjny.

Przesłanką do takiej decyzji jest dość oczywista sytuacja, że układ po prostu nie będzie wykonany.

ST3 Offshore nie ma bowiem środków na pokrycie swojego zadłużenia objętego przyjętym układem (ok. 45.000.000 PLN). Zwłaszcza w sytuacji, gdy spółka nie wykonuje zobowiązań powstałych po dniu otwarcia postępowania restrukturyzacyjnego. Precyzyjniej – zaciąga nowe zobowiązania (23.500.000 PLN tytułem pożyczek), żeby pokryć te bieżące i pomimo uzyskiwanych przychodów nadal ma stratę (2.900.000 PLN).

Powiadają, że wiara czyni cuda. Jednak w konfrontacji z literą prawa może nie wystarczyć…

Jeszcze raz muszę powtórzyć, że jedyną szansę na zatwierdzenie układu i jego faktyczne wykonanie, daje faktyczna realizacja założenia niezwłocznego dokapitalizowania spółki oraz przedstawienie realnej wizji jej dalszego rozwoju.

Dłużnik, jego udziałowcy (Mars FIZ oraz ST3 Holding), właściciele udziałowców (w tym PGZ SA) oraz potencjalny inwestor (ARP SA) mieli już na to 3 m-ce (pomysł podobno zaczął być realizowany już w marcu 2019 r.) i do czasu posiedzenia Sądu restrukturyzacyjnego mają kolejne ponad 3 miesiące na wprowadzenie w czyn swoich zapowiedzi i zapewnień, które były oficjalnie przedstawiane w toku postępowania restrukturyzacyjnego.

Wbrew pozorom, to wcale nie jest dużo czasu.

W dniu 8.10.2019 r. Sąd restrukturyzacyjny powie „sprawdzam” i może okazać się, że z optymistycznych założeń pozostanie tylko garść popiołu… i to kosztem wszystkich wierzycieli…

Osobiście jestem realistą, a w sprawie zaspokojenia wierzycieli spółki ST3 Offshore muszę być pesymistą.

Uważam, że niestety Skarb Państwa nie ma ani wystarczających środków finansowych, ani merytorycznej spójnej koncepcji, żeby realnie utrzymać spółkę ST3 Offshore przy życiu. Może się uda zatwierdzić układ, a może nie (wtedy wszystkiemu winne będą te niedobre sądy). Podstawowym celem jest jedynie niedoprowadzenie do upadłości spółki przed wyborami, a potem to się zobaczy…

Naprawdę chciałbym się mylić. Mogę pewnie to pisać w tym miejscu jako trybun 400 wierzycieli :). Liczę więc na to, że reprezentanci Skarbu Państwa wszystkich zaskoczą, doprowadzą do niezwłocznego dokapitalizowania lub być może wykorzystają inny pomysł gospodarczy na funkcjonowanie tego przedsiębiorstwa, jakże istotnego dla gospodarki morskiej na Pomorzu Zachodnim!

 

Gorący dzień dzisiaj i to z różnych powodów…

Jutro upał na pewno nie zelżeje, a atmosferę podkręci dodatkowo decyzja wierzycieli ws. zatwierdzenia układu w przyspieszonym postępowaniu restrukturyzacyjnym w sprawie ca. ST3 Offshore sp. z o.o. w Szczecinie.

Jutro zgromadzenie wierzycieli, którzy ostatecznie zadecydują, czy przyjąć najnowsze propozycje układowe, czy też nie. Warto dodać, że propozycje są tak dobre, że nie sposób przejść nad nimi do porządku dziennego (w najgorszym przypadku najwięksi wierzycieli mają otrzymać nawet 70 % należności głównej).

Pytanie tylko, skąd spółka, która nie ma wystarczających kontraktów na pokrycie bieżących zobowiązań oraz jest zmuszona do zaciągania pożyczek na zwykłe koszty funkcjonowania (stanowiących pomoc publiczną) będzie w stanie wygenerować ok. 45 mln zł na jednorazową spłatę wierzycieli.

Ostatnio prezentowałem wstępne założenia możliwego dokapitalizowania spółki przez np. zewnętrznego inwestora, który po podwyższeniu kapitału zakładowego dłużnika i wykupieniu powstałych w ten sposób udziałów zasili finansowo restrukturyzowaną spółkę tak, aby mogła spłacić swoich wierzycieli i zyskała większą wiarygodność (jako nie pozostająca w postępowaniu układowym) na międzynarodowym rynku offshore. Jest to duża szansa dla wierzycieli. Publikację tę znajdziesz TUTAJ >>>

Problem w tym, że do dzisiaj, czyli takiej Wigilii Zgromadzenia nikt nie przedstawił do publicznej wiadomości nie tylko żadnego dokumentu, który gwarantowałby powodzenie takiego zabiegu. Brak jest również choćby zwykłej publicznej deklaracji w tym zakresie (tzn. kto, za co i ile będzie płacił).

Jakie są zatem możliwe scenariusze następnych tygodni?

Szczegóły przedstawiłem we wczorajszej publikacji na łamach gospodarkamorska.pl i infomare.pl. Znajdziesz je odpowiednio TUTAJ>>> (choć trochę przez portal ukrytą) i TUTAJ >>>.

Zakładając, że układ – przy tak znakomitych warunkach – zostanie jutro przyjęty. To oprócz niewątpliwie głośnego marketingu politycznego, postępowanie jeszcze nie zostanie zakończone. A wierzyciele będą musieli sporo poczekać na swoją wypłatę (o ile w ogóle do niej dojdzie, o czym poniżej).

W pierwszej kolejności przyjęcie przez zgromadzenie wierzycieli układu stwierdza sędzia-komisarz, który na tym samym zgromadzeniu wierzycieli wydaje stosowne postanowienie. Sentencja treści postanowienia sędziego-komisarza zawiera treść przyjętego układu i podlega obwieszczeniu.

Układ podlega jednak następnie zatwierdzeniu przez sąd restrukturyzacyjny.

W celu wydania postanowienia w przedmiocie zatwierdzenia przyjętego przez zgromadzenie wierzycieli układu wyznaczana jest dodatkowa rozprawa, która nie odbędzie się wcześniej niż po upływie tygodnia od dnia zakończenia zgromadzenia wierzycieli, na którym przyjęto układ. Co w realiach sprawy ST3 Offshore (przy prawie 400 wierzycieli i rozpoczynający się okres wakacyjny) jest niemal niemożliwe.

Warto dodać, że zarówno wierzyciele, jak również dłużnik, mogą w terminie tygodnia od dnia przyjęcia układu składać zastrzeżenia przeciwko układowi, które będą rozpatrywane przez sąd przed wydaniem postanowienia w przedmiocie zatwierdzenia układu.

Jeżeli w ocenie sądu przyjęty przez zgromadzenie wierzycieli układ jest prawidłowy, a poprzez jego zastosowanie zostaną spełnione cele postępowania restrukturyzacyjnego, sąd wydaje postanowienie o zatwierdzeniu układu, w którego sentencji zamieszcza treść układu.

Jeżeli natomiast przy rozpoznawaniu układu sąd restrukturyzacyjny stwierdzi wystąpienie którejś z enumeratywnie wymienionych w ustawie przesłanek negatywnych, powinien odmówić zatwierdzenia układu.

Nastąpi to w następujących przypadkach:

1. układ narusza prawo, w szczególności jeżeli przewiduje udzielenie pomocy publicznej niezgodnie z przepisami,

2. jest oczywiste, że układ nie będzie wykonany, przy czym domniemywa się, że układ nie zostanie wykonany, jeżeli dłużnik nie wykonuje zobowiązań powstałych po dniu otwarcia postępowania restrukturyzacyjnego,

3. jeżeli suma spornych wierzytelności uprawniających do głosowania nad układem przekracza 15% sumy wierzytelności uprawniających do głosowania nad układem.

Sąd może natomiast odmówić zatwierdzenia układu, jeżeli jego warunki są rażąco krzywdzące dla wierzycieli, którzy głosowali przeciw układowi i zgłosili zastrzeżenia.

Największe wątpliwości w stanie faktycznym sprawy ST3 Offshore budzi możliwość wystąpienia dwóch pierwszych przesłanek.

Zarówno na postanowienie w przedmiocie zatwierdzenia układu, jak też na postanowienie o umorzeniu postępowania restrukturyzacyjnego, przysługuje zażalenie do sądu odwoławczego (którym będzie odpowiedni sąd okręgowy). Termin do wniesienia zażalenia wynosi 2 tygodnie.

Postępowanie restrukturyzacyjne zostaje zakończone dopiero z dniem uprawomocnienia się postanowienia o zatwierdzeniu układu albo o odmowie zatwierdzenia układu.

A w zależności od zapadłej w danym postępowaniu decyzji procesowej, inne będą jej skutki.

W przypadku prawomocnego zatwierdzenia układu, z dniem uprawomocnienia się postanowienia nadzorca (albo zarządca) obejmuje funkcję nadzorcy wykonania układu, chyba że układ stanowi inaczej. Z momentem tym możliwa jest dopiero realizacja zawartego układu, zgodnie z jego postanowieniami. Oznacza to, że dopiero z momentem uprawomocnienia się postanowienia o zatwierdzeniu układu wierzycieli uzyskiwać będą spłaty swoich wierzytelności, w wysokości oraz kolejności ustalonych w układzie.

A zatem w praktyce, od momentu przyjęcia układu przez zgromadzenie wierzycieli do jego faktycznego wykonania, może upłynąć sporo czasu, w skrajnych przypadkach nawet parę miesięcy. Ten kilkumiesięczny czasokres wynikać może przede wszystkim z konieczności rozpoznawania składanych zażaleń na postanowienie w przedmiocie zatwierdzenia układu.

Co istotne, nie jest również przesądzone, że pomimo przyjęcia układu przez wierzycieli, zostanie on w każdym przypadku zatwierdzony przez sąd restrukturyzacyjny.

W przypadku braku szans na realizację układu albo stwierdzenia, że układ przewiduje udzielenie pomocy publicznej niezgodnie z przepisami do zatwierdzenia układu nie dojdzie.

Jestem ciekawy jak będzie w tym przypadku…

Chciałbym, żeby propozycje przedstawione przez dłużnika – ST3 Offshore – były realne, analizując jednak dotychczasową działalność tej spółki choćby przez okres całego przyspieszonego postępowania restrukturyzacyjnego oraz brak wystarczających środków lub też przedstawienia minimalnej gwarancji ich niezwłocznego pozyskania, mam w tym zakresie poważne wątpliwości, czy dłużnik przekona sąd restrukturyzacyjny, a wreszcie – co najważniejszy – czy spłaci swoje zadłużenie.

Dużymi krokami zbliża się dzień zgromadzenia wierzycieli spółki ST3 Offshore sp. z o.o. – w restrukturyzacji (wyznaczony na dzień 12.06.2019 r.)

Dłużnik przedstawił w marcu nowe propozycje układowe, trzeba przyznać, że – jak na realia w polskich warunkach restrukturyzacyjnych – dość atrakcyjne dla wierzycieli.

Problem pozostaje jednak niezmienny, a sprowadza się do oceny rzeczywistych zdolności płatniczych spółki. Bo przecież, papier jest cierpliwy i można na nim napisać nawet, że poza odsetkami ustawowymi to wierzyciele dostaną zwrot całych swoich należności głównych (a nie tylko ich część) i to w terminie 1 m-ca od dnia uprawomocnienia się postanowienia sądu o zatwierdzeniu układu.

Teoretycznie próbą dokapitalizowania spółki ST3 Offshore może być sygnalizowane w toku postępowania przez wspólnika większościowego podwyższenie kapitału zakładowego i nabycie nowych udziałów przez podmiot zewnętrzny (i to już niezależnie, kim on będzie).

Kilka szczegółowych uwag wyjaśniających dot. takiego zabiegu przedstawiamy w naszej najnowszej publikacji TUTAJ >>>.

Przeprowadzenie podwyższenia kapitału zakładowego w spółce z ograniczoną odpowiedzialnością objętej restrukturyzacją, a więc również w przypadku ST3 Offshore, co do zasady jest oczywiście możliwe.

Na pierwszy rzut oka przeprowadzenie podwyższenia kapitału zakładowego w zadłużonej spółce (dotychczasowi lub nowi wspólnicy doinwestowują dłużnika) powinno być korzystne dla jej wierzycieli i stwarza większe szanse na uzyskanie przez nich zaspokojenia swoich roszczeń (pomimo szeregu innych wątpliwości).

Wierzyciele winni zachować jednak dużą ostrożność, a decyzja o głosowaniu „za” albo „przeciw” propozycjom układowym powinna być w takim przypadku bardzo przemyślana.

Zwłaszcza przy tak optymistycznych propozycjach, jakie – w kontekście swojej trudnej sytuacji ekonomicznej – przedstawia ST3 Offshore.

Wyniki bieżącej działalności restrukturyzowanej spółki i jej raczej niewyraźna przyszłość nie dają przecież  dużych możliwości na zaspokojenie wierzytelności.

Dlatego też, jak się wydaje, podwyższenie kapitału, objęcie udziałów przez nowego wspólnika i idące za tym finansowe pokrycie wkładu będzie w praktyce jedyną szansą spłaty zadłużenia w tym trybie i w tak szybkim terminie – o ile sam pomysł nie jest związany jedynie z kalendarzem wyborczym i ma na celu dalsze przedłużenie agonii tego przedsiębiorstwa (bardziej dla celów politycznych niż wolnorynkowych).

Każdy z wierzycieli ma w tym momencie uzasadnione prawo do przekonania o pozostawaniu swoistym zakładnikiem tego procesu, a ich wybór jest co najmniej trudny.

Pojawia się jednak dodatkowe pytanie, czy składane przez dłużnika aktualne deklaracje w ogóle mają odzwierciedlenie w rzeczywistości, w szczególności w dokumentach znajdujących się w aktach postępowania restrukturyzacyjnego oraz dokumentach rejestrowych spółki.

Bezpieczeństwo i przychylność wierzycieli wzmocnione zostanie na pewno nie przez samo oświadczenie członków zarządu dłużnika o wniesieniu wkładów na podwyższony kapitał, ale również wcześniejszy transfer tych środków finansowych na odpowiedni rachunek bankowy.

Założenie jest przecież takie, że z tych właśnie środków dłużnik ma spłacać wierzytelności po przyjęciu układu przez wierzycieli.

Jeżeli środki finansowe nie zostaną wniesione i odpowiednio zabezpieczone jeszcze przed walnym zgromadzeniem, wierzyciele mają prawo wątpić w czystość intencji dłużnika.

W konsekwencji może się okazać, że jedyną zasadną formą rozliczenia zadłużenia w warunkach gospodarki rynkowej – zwłaszcza w przypadku wystarczającego majątku spółki – będzie upadłość likwidacyjna.

Do tego tematu wrócę na pewno jeszcze przed czerwcowym walnym zgromadzeniem wierzycieli.

Sprawa ST3 Offshore to kolejna bardzo trudna i obciążająca sprawa dla branży gospodarki morskiej w regionie…

Areszt jachtu morskiego.

Patryk Zbroja09 maja 2019Komentarze (0)

Przeciętnemu żeglarzowi słowo „areszt” kojarzy się bardziej z właściwym dla prawa karnego środkiem zapobiegawczym o wyrafinowanej nazwie „tymczasowe aresztowanie” lub po prostu z budynkiem, jako przymusowym miejscem izolacji. Tymczasem, areszt jachtu morskiego to nieco inna instytucja.

Co oznacza?

Jak wygląda procedura aresztowa w Polsce i na świecie?

I wreszcie, jakie są jego skutki?

Areszt jednostki nie został bezpośrednio uregulowany w polskim kodeksie morskim. Jest on przewidziany w międzynarodowym prawie morskim, a dokładniej w – już dość leciwej – Międzynarodowej Konwencji w sprawie zajęcia (aresztu) statków morskich, podpisanej w Brukseli dnia 10 maja 1952 roku.

Tutaj, groźne słowo „aresztowanie” oznacza zakaz wychodzenia z portu nałożony przez sąd, któremu zostały przedstawione roszczenia statku lub płatności zabezpieczonych na hipotece morskiej. Trwa do czasu rozprawy i rozstrzygnięcia zasadności roszczeń. Areszt morski jest zatem w dużej mierze środkiem zabezpieczającym – choć z punktu widzenia armatora bardzo uciążliwym.

PODSTAWY ARESZTOWANIA JACHTU MORSKIEGO

Areszt jachtu jest instrumentem służącym zabezpieczeniu roszczeń wierzyciela przysługujących mu względem dłużnika, który jest właścicielem (armatorem) jachtu, niezależnie od tego pod jaką banderą jacht jest zarejestrowany.

Istotną, a często zapominaną w praktyce kwestią jest fakt, że areszt jachtu morskiego może mieć zastosowanie jedynie w przypadku posiadania przez wierzyciela w stosunku do właściciela tzw. wierzytelności morskiej. Z kolei wierzytelność morska to uprawnienie do żądania spełnienia określonego świadczenia, przysługujące wierzycielowi wobec dłużnika.

Świadczenie to może wynikać z różnych tytułów, np. ze szkody wyrządzonej przez inny jacht wskutek zderzenia lub w jakikolwiek inny sposób; z należności związanych z kosztami udzielonej pomocy, ratownictwa, holowania czy nawet pilotażu; z roszczenia o zadośćuczynienia na skutek utraty życia lub uszkodzenia ciała spowodowanego przez jakikolwiek jacht lub w związku z eksploatacją jakiegokolwiek jachtu; z umowy o używanie lub wynajęcie jachtu (np. w formie czarteru); z awarii wspólnej (zderzenia się jachtów); z należności z tytułu budowy, remontu lub wyposażenia jachtu albo opłaty za korzystanie z doku; z roszczeń o wynagrodzenie za pracę kapitanów, oficerów lub członków załogi i dodatkowo ze sporów co do własności jakiegokolwiek statku, posiadania, eksploatacji lub korzyści z tego statku. Paleta okoliczności uprawniających do aresztu jest zatem dość szeroka.

 

PROCEDURA ARESZTOWA

Do aresztu jachtu morskiego dojść może tylko i wyłącznie na mocy orzeczenia sądu. W przypadku polskiego portu, procedurę aresztową rozpoczyna stosowny wniosek wierzyciela, który musi przedstawić okoliczności i dowody, aby co najmniej uprawdopodobnić, że zajęcie jachtu jest konieczne dla zabezpieczenia jego roszczenia. Innymi słowy, wierzyciel musi uprawdopodobnić przysługujący mu interes prawny.

Interes ten istnieje wówczas, gdy brak zabezpieczenia uniemożliwi lub poważnie utrudni wykonanie zapadłego orzeczenia lub w inny sposób uniemożliwi lub poważnie utrudni osiągnięcie celu postępowania w sprawie. Zabezpieczenia można żądać zarówno przed wszczęciem zasadniczego postępowania sądowego, jak również już w jego trakcie.

Polskie przepisy dotyczące postępowania zabezpieczającego stanowią, że rozpoznanie wniosku o udzielenie zabezpieczenia następuje niezwłocznie, nie później jednak niż w terminie tygodnia od dnia jego wpływu do sądu.

Niestety, sądowi, zwłaszcza w zwykłej sprawie cywilnej, nie zawsze udaje się rozpoznać wniosek na tyle szybko, aby skutecznie zabezpieczyć interes wierzyciela. W konsekwencji, bardzo często następuje to nie szybciej niż w maksymalnym 7-dniowym terminie, a niekiedy jeszcze dłużej. Doliczając do tego czas potrzebny na doręczenie rozstrzygnięcia i wszczęcie postępowania zabezpieczającego przez komornika (który fizycznie zajmuje jacht na podstawie sądowego orzeczenia), okazuje się nierzadko, że ochrona wierzyciela jest ograniczona i zostaje on pozbawiony możliwości szybkiej reakcji na niewłaściwe zachowania dłużnika.

Rozwiązanie zastosowane w polskim prawie wypada niekorzystnie zwłaszcza na tle innych systemów, w tym w szczególności systemów anglosaskich (Wielka Brytania, Australia, USA), gdzie przepisy pozwalają na przeprowadzenie całej procedury dosłownie w ciągu kilku godzin i to nawet w niedziele i święta.

 

ARESZT KOSATKA MONSTER PROJECT

Przykładem skutecznego i szybkiego aresztu jachtu morskiego na poczet odszkodowania związanego z nienależytym wykonaniem umowy czarteru jest szeroko komentowany przypadek jachtu Kosatka Monster Project, który z uwagi na niedopełnienie przez właściciela formalności (w tym braku ubezpieczenia, czy też nawet podejrzenia o sfałszowanie polisy) nie wystartował w prestiżowych regatach Sydney Hobart Yacht Race 2018. W konsekwencji, członkowie klubu stanowiącego załogę jachtu podjęli kroki prawne w celu zabezpieczenia swoich roszczeń i skierowali do Federalnego Sądu Australii wniosek o zajęcie jachtu na poczet ewentualnych przyszłych wierzytelności. Tamtejszy Sąd rozpoznał sprawę błyskawicznie – tego samego dnia zostało wydane rozstrzygnięcia w przedmiocie aresztowania jachtu.

Tytułem komentarza można tylko dodać, że w polskich warunkach taka szybkość działania procedury aresztowej jest w zasadzie niemożliwa, choć nie można wykluczyć, że w konkretnym przypadku i przy dobrym zbiegu okoliczności cel mógłby zostać osiągnięty. W każdym razie, do wniosku o udzielenie zabezpieczenia warto przygotować się wcześniej. I jeżeli mamy informację na temat prawdopodobnego cumowania w danym porcie, należy taki wniosek złożyć w sądzie zanim jacht pojawi się przy kei.

Jeżeli temat Ciebie zainteresował, to polecam lekturę mojego pełnego artykułu opublikowanego na łamach ostatniego 22 numeru „W Ślizgu”.

Zapraszam!